reklama

czerwcowe ploteczki :D

Niania dzwoniła, że dojedzie, ale nie wczesniej niż na 10.00. Jedzie do mnie tez moja mama (i dojechać nie może), która ma zastać ze Stasiem, a ja z Wojtkiem smigam do przedszkola i potem do pracy. Może dotrę przed 10.00 do pracy....
No coż, pół biura się spóźnia w taka pogodę, więc nie mogę być gorsza ;-)

A moja ulica Puławska (jedna z większych w Warszawie) była rano bielutka, teraz trochę odsniezyli, ale cały czas równo sypie. Myślałam, że Marcin w ogóle nie wyleci z Warszawy dzis rano, ale właśnie napisał, ze wylądowali. Paaaa!!!
 
reklama
Mamoot, no kiszka z tą nianią... a że Marcin wyleciał, to się zdziwiłam, no ale najważniejsze, że szczęśliwie wylądował, i oby do soboty się uspokoiło.

Ja miałam być dziś w pracy na 8, bo spodziewalismy sie dziś gościa z Hamburga- tzn. raczej spodziewaliśmy się, że nie wyleci w ogóle, i musiałam wiedzieć jak najszybciej żeby dać znać mecenasowi z Poznania czy ma jechać czy nie. W końcu ten z Hamburga zadzwonił do mojego szefa, że samolot odwołany, a on powiadomił mecanasa i mnie. Szef przez 1,5h pokonał z 10 km, a jeszcze ze 20 km przed nim, powiedziałam, żeby nie jechał, bo co z tego, że dojedzie do Warszawy, jak się będzie przez nią przebijał kolejne ze 2-3h, stwierdził, że w sumie mam rację- rozmawiałam z nim o 8:30, to jeszcze nie dojechał do domu, przed chwilą dzwonił. Ja dojechałam do biura trochę przed 9, ani tramwaje ani autobusy nie jeździły normalnie, czekanie na przystankach po pół godziny, a ludzi tyle na przystankach, że się nie mieścili, mnie sie fartnęło i jakoś się wcisnęłam, więc wolno, ale jechałam. Dziś nie ma bata, wychodzę max o 15, nie chcę być znów w domu w nocy. Zawsze wracając z pracy jadę autobusem 6 dłuuugich przystanków i potem tramwajem- odległości na tyle duże, że na pieszo nie ma sensu, a wczoraj obczaiłam inny patent- kwadrans brnięcia w śniegu i inny tramwaj, który dojeżdża tam, gdzie ten mój
 
i ja dzis mialam kryzys...UK zasypalo na maxa!...po pierwsze troche zaspalam..a po drugie myslalam,z e odwolaja szkole..i juz zrezygnowana mowie niee- ide spac dalej, po czym kilka smsow rano..wszytscy ida..szkola otwarta..wiec i ja sprint i gotowe..(Klaudia kaprysila..;)I najbardziej mi szkolda dzieci..w taka sniezyce 1,6, km w jedna str z bucika...no, ale co bede cala zime w domu je kisic? zreszta, sa zahartowane- co widze jak sa w cieplejszych pomieszczeniach innym jest ok, badz wciaz zimna, a Klaudia krzyczy mamoo mi jest hot!!!;/...
 
Widze u kazdego zima na maxa...ja zaraz ide zobaczyc cyz bez klucza jakos sanki wydostane i ide z mloda do sklepu ;) narazie nie mowie o co chodzi bo jak sie nie uda to beda krzyki...zapomialam wziac od Adama klucza a mamy tylko jeden.. U nas caly czas sypie..raz mniej za chwile mocniej...jak tak dalej pojdzie w sobote beda zaspy po pas... Daja tez w polsce mandaty za nieodsniezony samochod?
 
nas też zasypało, na szczęście ja muszę dotrzeć tylko do sklepu i przedszkola. Cieszę się że sis mieszka ze mną, to nie muszę Wojtka z sobą ciągnąć , tym bardziej że młody znów chory ma gorączkę :/
Pati u nas możesz dostać mandat za jazde nieodśnieżonym autem, ale jak stoi sobie na parkingu to nie trzeba odśnieżać.
Rusia chyba wszyscy faceci tak reagują :/ jak kiedyś paliło się w kamienicy gdzie wynajmowaliśmy mieszkanie to tylko spytał czy to u nas się pali? i dalej poszedł spać.A miesiąc temu zapalił mi się kontakt w kuchni, szłam już spać, wyłączyłam światło, a ono samo się włączyło, patrzę a kontakt się pali, nerwy dostałam takie że przez pół nocy spać nie mogłam :/
Mamoot mam nadzieję że Marcin nie będzie miał kłopotu z powrotem :)
Fusiku fajne spotkanie, :)

no jeszcze wam powiem że ja tu walczę z zimą, a mój małż dzwoni do mnie i mówi " słyszysz ten szum? jestem nad oceanem" zdziwiona patrzę za okno po 17 było i ciemno jak diabli, pytam czy po ciemku tam spaceruje, a on na to ze w Hiszpanii jest jeszcze dzień i 15stopni na plusie :/ potem jeszcze poszedł na szaber i zrywał sobie pomarańcze i mandarynki w sadzie :/ ehh ma plusy ta jego praca :)
 
W końcu byłam w pracy po 10.00.
Miałam dziś tzw. ocenę roczną. Nic nowego z tej rozmowy specjalnie nie wynikło (w każdym razie nic w stosunku do zeszłego roku), awans miałam jakoś na wiosnę i nastepnego na razie sie nie spodziewam. Za to przynajmniej upomniałam się o podwyżkę, która miałam już dawno obiecaną. Jakoś wierzyć mi się nie chce, żebym miała ją jakoś szybko dostać, ale przynajmniej mam czyte sumienie, że sprawe poruszyłam. A oczywiście nie lubię rozmawiac o pieniądzach i nie przychodzi mi to łatwo.

Dla mnie nie ma problemu iść z Wojtkiem do przedszkola w mróz i śnieg, bo on i tak zadowolony. Ale ciąganie Stasia po nieodśniezonych chodnikach, kiedy on ciągnie się na ręce to masakra. Szczególnie jak się mi spieszy. I szczegolnie, że teraz to musze dbać, żeby się sama nie wywrócić, a nie jeszcze dwójkę dzieci łapać. Stąd rano wolałam siedziec w domu i czekać aż przybędzie support niż iść w zamieć.

Marcin mi napisał, że jego samolot był jednym z ostatnich które odprawili z Warszawy.
Czuję, że będą jakieś jazdy z jego powrotem, bo znów zapowiadaja opady śniegu (pewnie te, co u Pati rano były). Więc nie zdziwię się, jeśli Marcin dotrze do domu w sobote wieczorem zamiast w południe.

Irma, to Grzeskowi można tylko pozazdrościć. :-)
 
Ja nawet boję się ruszyć samochód. Przynajmniej dopóki jestem sama bez Marcina. Raz, że nie wiem, czy wyjadę (mimo, że w bagazniku juz wozimy szufle), a dwa, że nie wiem, czy potem zaparkuje w tych zaspach. Bo parkujemy na małej uliczce, gdzie sniegu po pachy.
 
reklama
Mamoot zadowolona chociaż jesteś z tej rocznej oceny?
Ja z dziewczynkami wychodzę do przedszkola ale ja to co innego, siedzę w domu i przedszkole mam koło nosa. Chociaż wózkiem ciężko się jeździ a sanek nie chce mi się ciągnąć bo muszę dwa razy przechodzić przez główną jezdnie.
A ja mam inne pytanie z innej beczki jak byście ukarały męża gdyby wrócił o 4 nad ranem ze spotkania służbowego w stanie wskazującym na duże spożycie alkoholu? Czemu pytam, mój m obiecał mi, że nie będzie pił bo ostatnio trochę nagina z kilkoma sprawami z piciem nie do końca tylko mało poświęca nam czasu i ciągle nie ma go w domu. Nie wiem jak sprawę załatwić, bo jestem nerwus i czasem przeginam awanturując się o byle co. Jestem wkurzona i mam ochotę wyrwać mu nogi z tyłka tylko czy warto?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry