Milo sie czyta, ze wszystkie dotychczasowe 'urodziny' byly udane i ze dzieciaki sa zadowolone:-)
Nas ta przyjemnosc czeka w poniedzialek i wtorek.
A swoja droga to znow nas mniej bo mamy tesciowa... Mielismy ten tydzien spedzic w Paryzu (wszystko zapiete na ostatni guzik) ale dzien przed wyjazdem na mysl, ze nastepnego dnia mam spedzic z dziecmi 7 godzin w aucie... odechcialo mi sie wyjazdu. W rezultacie maz polecial na jeden dzien a my w prezencie urodzinowym dla Julka kupilismy bilet mami (tesciowej):-) Tak wiec jest z nami do wtorku wieczorem. Najlepsze jest to, ze jak sie obudzilam wczoraj, lekko odespana to przy porannej kawie az sie zlapalam za glowe, jak sobie pomyslalam, ze moglabym pic kawe w ogrodzie luxemburskim zamiast pichcic i goscic.... Chyba mialam lekkie zacmienie umyslu, zeby zrezygnowac bo naprawde lubie to mioasto:-( No ale dzieci sie ciesza wiec plusy tez sa ;-):-)
Ale jak na zlosc pogoda w Zurichu malo ciekawa... a w innych zakatkach ponoc piekne slonce.