Fredka ja Cie bardzo podziwiam!!! bo i ja łapię doły jak moi chorzy a ja nie jestem sama a i te choroby nie są takie poważne...ale już jak słyszę nocne łażenie Karol i kasłanie i nos zapchany i spać nie może i juz wiem że będzie problem z przedszkolem a ja jeszcze na rano do pracy....no normalnie ciśnienie od razu skacze okrutnie

także trzymaj się dzielnie skoro to wszystko idzie do przodu tzn ze sobie radzisz Fredka!!!no szkoda że nie masz w Adami wsparcia na co dzień, a jak przyjeżdża to chociaż masz? co on teraz robi???
Karol niby jeżdzi na 2 kółkach ale rzadko jeździmy i zdecydowanie nie jest to jeszcze taka swobodna jazda żeby na wycieczkę sobie pojechać, on jest taki asekurancki - a to pomóż mi ruszyć, a to zatrzymuje się z daleka jak widzi że ktoś idzie lub jedzie żeby na niego nie wjechać...żeby tak swobodnie wycieczkowo to jeszcze potrzebuje czasu, za to Bartek na biegówce zasuwa tak szybko i takie piruety wyczynia że nie mogę nadążyć...no ale to też nie wycieczkowo

tym rdziej że ma własne wizje w którą stronę jechać...
zapisałam Karola na basen już na kurs normalny ale raz poszedł a potem chory, ale trakafilismy do takiej grupy gdzie dla maluchów i dzieci z rodzicami wchodzą i ćwiczenia to troche łatwe dla niego, ostatnio wziełam Bartka jak Karol chory był
chcę w ten piątek spróbowac w grupie trudniejszej tylko z drugiej strony to nie wiem czy Karol da radę z wypełnianiem p[oleceń dla całej grupy - bo z tym ma wielki problem, jest tak podjarany jak wejdzie do wody że nic do niego nie dociera i generalnie pod tym względem jest niedojrzały - chcialby po swojemu, no ale pójdziemy raz i zobaczymy co powie instruktor, czy sie podejmie brać takiego niepokornego, czy Karol bedzie w stanie wykonywać to, co cała grupa, czy na razie to nie ma sensu i pozostaniemy przy wchodzeniu do basenu z rodzicem ( a za parę miesiecy wtedy może zmieni grupę)