Zdrówka chorasom!!
Żyję
Fredziu, żyję. Już odespałam, odpoczęłam i ... teraz wir przygotowań świątecznych. Dziś już jestem na urlopie (a własciwie odbieram nadgodziny, a urlopik zaoszczędzony). Wracam do pracy dopiero w nowym roku. Z tych dni ze zwiększoną ilością pracy wyrobiłam 35 nadgodzin!
Fredka, może Wy juz macie na stałe te wszystkie mikroby w domu. Możnaby podzialać w domu lampą kwarcową i wybić wszystko (tylko kwiatki trzeba wynieść po padną). A najlepiej, choc to nieralane, wynieść się z domu na miesiąc i zmienić klimat....
A powiedz mi, czy o tak późnej porze można jeszcze myśleć?;-):-) Chyba, że człowiek działa jak w transie. Pytam, bo na szczęście nie zdarzyło mi się pracować w takich godzinach
Tak długo to pierwszy raz pracowałam, a ze dwa razy (przez 7 lat pracy w tej firmie) siedziałam do późnego wieczora. Więc nie jest źle.;-)
Myśli się ciężko, ale wiesz, musieliśmy skończyć opracowanie. Człowiek jest podekscytowany, zmobilizowany, na adrenalinie i działa. Nawet byłam zdziwiona, że tak dobrze mi idzie. Kryzys miałam koło 2.00 w nocy, kiedy stwierdziałm, ze do końca pracy jeszcze trochę, a już tak późno i poza tym złapałm stresa, że zaraz będzie dzwonil Marcin, ze Marysia chce jeść. Ale ona, złote dziecko, obudziła się dopiero o 6.30.