• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

CZERWCóWKOLAND 2008--wątek glówny

CZERWCÓWKOLAND 2008

  • dobrze

    Głosów: 0 0,0%
  • że już jest

    Głosów: 0 0,0%

  • Wszystkich głosujących
    14
reklama
Gdybym to ja miala termin na koniec czerwca to nawet bym slowem nie wspomniala ze romoncicho sie przeciąga, ale do 7 czewrca niecaly miesiąc!:wściekła/y: a ja w proszku, dosłownie owiąc w kurzu i pyle:wściekła/y: ciuszki nie poprane nic nie poskręcane :wściekła/y: ale iskierka nadziei błysnęla bo zostalo wspomniane ze dzis juz bedzie gruntowanie ścian wiec KONIEC Z KURZEM:-D

heh a ja na pprawe nastroju wybralam sie na zakupki - pierdółki dekoracyjne:tak: od razu mi lepiej :-D
 
moja córcia obróciala sie w 24 tygodniu. :baffled: w pracy bylam a koleżanka jak mnie zobaczyla to ponoc mine mialam przerażajacą :-D a moja malutka czkawke zawsze przed spankiem ma , co mamusie doprowadza do pasji bo co chwile do kibelka musze latac :-D
 
Ula, na kazdym etapie ciazy przeciaganie sie remontu wkurza... Nawet jak sie nie jest w ciazy...

Zgadzam się w 100% z Joasią :tak::-D

Klucze dostaliśmy przed Wigilia, a przeprowadziliśmy się dopiero pod koniec marca :szok: myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok :angry::angry::angry: a to nie był jakiś ogromny remont, tylko gładź i malowanie :szok: i tyle czasu to trwało:baffled:
 
Dziewczyny a ja poszłam poleżec i oczywiście usnęłam..a co mnie wybudziło ze snu..płacz dziecka normalnie zerwałam się na równe nogi i zgłupiłam....a tu jakiś maluszek spacerowaw w wózeczku pod oknem i płakał....i pomysleć, że niedługo moje tak będzie mnie budzic. ach te sny ...
 
Dzisiaj obudził nas telefon o 6 rano - dzwoniła jedna z naszych techniczek, że właśnie przyszła do przychodni a tutaj powódź! Wskoczyliśmy w dresy i popruliśmy zobaczyć co się dzieje; okazało się, że pękła jakaś rura i lało się strumieniem przez pół nocy... W całej przychodni (200m2) woda do kostek i wylewa się pod drzwiami na ulicę! Jacek zaczął wygarniać wodę na ulicę, a ja ściągałam pracowników do pomocy, a potem sama się wzięłam do roboty. Na szczęście dosyć szybko pojawili się inni i nie przeforsowałam się - ale zrobiła się 8 i ktoś musiał usiąść w rejestracji... Padło na mnie i siedziałam ponad godzinę w tym nieszczęsnym dresie, bez makijażu i w całkowicie przemoczonych adidasach jako wizytówka naszej przychodni :baffled:
O 9.30 sytuacja była mniej więcej opanowana, więc pojechałam do domku trochę się ogarnąć i - szczerze mówiąc - jeszcze mi się marzyło z pół godzinki w ciepłym łóżeczku... Niestety, ledwo dojechałam do domu dostałam telefon od pana ubezpieczyciela i musiałam wracać na oglądanie szkód i wstępne szacowanie strat.
Nasze straty są niewielkie, ale zalaliśmy zakład fryzjerski i kosmetyczny pod nami - w piwnicy - tam było jeszcze więcej wody niż u nas no i lało im się z sufitu, więc zamókł sprzęt, fotele, telefony itd. Właścicielka prawie płakała i wcale jej się nie dziwię... Będzie miała straszny kłopot nawet żeby osuszyć ściany i sufit, bo wiadomo, jak to jest w piwnicy. Trochę jeszcze ucierpiało biuro doradcy podatkowego - jeden komputer, drukarka i papiery, ale to już pikuś. Mam nadzieję, że starczy na to wszystko naszego ubezpieczenia :baffled:
 
reklama
Agacina, no to ładnie się dzisiaj Twój dzień zaczął :baffled: Mam nadzieję, że ubezpieczenie wszystko pokryje i nie będziecie musieli się martwić o naprawę szkód :tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry