Majeczko, Ewuniu, zdrówka życzę.
U mnie już zdecydowanie lepiej. Mogę jeść w miarę normalnie. Przy okazji zauważyłam, że mało jadłam przez 4 dni i od razu portki spadają. Znaczy NŻT działa


Niedziela klasyczna, słoneczna i nieco leniwa.
Rano byliśmy dziś z chłopcami na basenie. Wojtek to już się całkiem sprawnie w tej wodzie porusza. I obaj najbardziej lubią skoki do wody.
I byłam dziś pierwszy raz w życiu na końskiej gonitwie. Tak się złożyło, że dziś na Wyscigach (dla nieznającyh miejsca tor konny "Wyścigi") była promocja książki mojego teścia dotycząca wyścigów konnych. No i po promocji właśnie się zaczynały gonitwy z Wielkiej Warszawskiej. Pierwszy raz coś takiego widziałam i jestem w stanie srozumieć, że to wciąga. Fantastyczny widok! I do tego te tłumy mężczyzn, dym papierosowy, lekki gwar, zakłady, pilne śledzenie prognoz wygranych. Dreszczyk emocji...:-)
Potem obiadek w domu, spacer, kościół (nawe dzieci w miarę wytrzymały, tzn. Staś, bo Wojtek już grzecznie siedzie w kościele). Teraz małe gamonie już śpią.
Jutro Wojtek idzie po chorobie do przedszkola - ciekawe kiedy wróci z jakąś bakteryjką czy wirusikiem.