Melduję się Babeczki
nie było mnie tyle ponieważ w niedzielę wylądowałam w szpitalu. Pojawiły się skurczybyki i zadzwoniłam do ginka - on powiedział abym jechała do szpitala. Normalnie spłakałam się jak głupia :-( Na początku nie wiedziałam, że to skurcze - bolało mnie podbrzusze, pachwina i krzyż - taki ciągły i nieustający ból.. Na początku było ciężko ale w sumie pobyt wyszedł mi na plus - sala 2 osobowa, super polożne, dużo badań i siarczan magnezu w kroplówce, ktory sprawił, że macica się uspokoiła.
już na pewno wiem, że będę robić wszystko aby nie mieć cesarki - widziałam, jak wygląda kobieta po cesarce :-( nic przyjemnego...
Poznałam super położną, która będzie prywatnie dawać mi lekcje ze szkoły rodzenia - będzie do mnie przychodzić do domku - w sumie 3 spotkania wystarczą.
co więcej, mam więcj odpoczywać - nie robić sama zakupów, mniej spacerować i zero przytulanka. A! Termin wg. usg przesunął mi się z 12 czerwca na 05 czerwca - wiecie ile mój Wielkolud waży ??? normalnie 800g

a brzuszka nie mam wielkiego.
Na szczęście szyjka długa i zamknięta.
Nie wiem czy mogę to pisać, ale teraz trzymajcie kciuki za Jolę ponieważ też trafiła do szpitala. Na pewno wszystko będzie dobrze ale ten strach już teraz będzie obecny