Witam i zarazem żegnam Drogie Czerwcowe Mamy!!!
W poniedziałek okazało się ze moje maleństwo nie rozwinęło się prawidłowo i nawet serduszko nie zaczęło bić. We srode miałam juz zabieg usunięcia ciązy i teraz dochodzę do siebie. fizycznie czuje się juz dobrze a psychicznie ..no cóz chyba jeszcze musi troche wody upłynąc... pocieszające jest to ze po takim wydarzeniu następne ciąza moze byc tylko udana. W szpitalu o dziwo spotkałam sie z doskonałą opieką i wielkim zrozumieniem. (lekarz najpierw zapytał jak sobie radze z problemem i jak się czuje dopiero potem badał, pielegniarki też do rany przyłóż)
Wiem kochane ze w takich wypadkach każda z Wam zacznie się martwic o swoją ciąze , taki juz los ciężarówek, wiec juz uspokajam...to co mi się przydarzyło dzieje się baaardzo rzadko i juz pierwsze usg mogło dawac do myslenia ze jest cos nie tak...dopiero teraz miałam robione 2 usg i dlatego tak późno okazało się ze to martwa ciąza...
tak jak pisała Krupka(chyba teraz nie pamiętam) , nie każda ciąza konczy się dzieckiem. Niestety doświadczyłam tego również ja i moja rodzina.
Pozdrawiam Was gorąco i Wasze fasolki. bedę Wam wszystkim kibicowac i odwiedzac co jakiś czas...mój aniołek niestety poleciał juz do nieba.
Ania
ps. Efilku wypisz mnie prosze z listy, bo serce mi sie kraje jak na nią patrzę