reklama

Czerwiec 2011

Hej Dziewuszki!

Ja pierniczę, co się dzieje... Skurcze, bóle, haftowanie... Misia, Doggi, Cinamon... a tak naprawdę to prawie każdej już coś się dzieje... No ale co się dziwić - nadchodzi nasz czas... Trzymam kciuki za Was, Babeczki, żebyście jak najmniej cierpiały! Ja mam delikatne skurcze brzuchola z bólami z krzyża. Rozmawiałam z mamą, ona też miała bóle krzyżowe. No ale u mnie jeszcze trochę, jak sie okazało. Myślę za to o Was i zaglądam oczekując wieści.

My wczoraj z mężulkiem oboje zaliczyliśmy jakiegoś doła - on w szkole, ja w domu. Tylko że mi się poprawiło, kiedy wrócił, natomiast u niego zajęło to trochę więcej czasu...Jejuśku, on się tak przejmuje wszystkim, chce, żeby było super i w ogóle i sądzę, że to stąd te nerwy i smutki. Boi się, że z czymś sobie nie poradzi. Ja natomiast jestem pewna, że będzie dobrze - i muszę się tą pewnością z nim dzielić :-)
Ależ ja mam baleroniki zamiast palców u rąk :-p Puchną mi strasznie - ale i tak dobrze, że dopiero teraz.

edit.
AAAAAAAAAAAAAA! Jestem pipą! IRONIA- GRATULACJE KOCHANA!!! PODZIW I SZACUN! bo ja to bym nie dała rady teraz żadnego egzaminu zdać :-p
 
reklama
Hej kochane :)

Wpadłam zobaczyć czy jakieś wieści o Misi, ale widzę, że cisza więc, zaraz zbieramy się z małym do żłobka (po ponad tygodniowej nieobecności).

Ironia, gratuluję kochana :)

Doggi, bidulko, mam nadzieję, że dziś samopoczucie będzie choć trochę lepsze :) Ściskam Cię. I smuć nam ile wlezie, każda z nas ma gorsze dni.

Wiecie co, chyba mam zgagę, pierwszy raz w ciąży :szok: Odbija mi się strasznym kwasem, więc to chyba zgaga? Chyba się w coś zaopatrzę.

Miłego dnia :)
 
hej Kochane! Trochę Was nastraszyłam wczoraj ale u mnie narzie się uspokoiło...w nocy w końcu zasnęłąm i po skurczach...fałszywy alarm...dzięki za troskę...ale mam nadzieję że jeszcze coś zacznie się dziać w tym tygodniu...ale nie ukrywam że aż się poryczałam ze strachu wczoraj...no cóż trzeba czekać cierpliwie dalej :)

Doris dziękuję Kochana :*

Doggi mam nadzieje że u Ciebie ok :*

Ironia... gratuluję...zdolna z Ciebie dziewczynka

Zołzik...wierzę że emocje już u każdego sięgaja zenitu...mój mężulek też powiedział że chciałby żebym urodziła bo zaczyna być w domu ciężka atmosfera...ale napewno twój Kudłaty sobie ze wszystkim poradzi :)

Blusia...och ta zgaga...współczuje
 
Hej Dziewuszki:-)
Ja też wpadłam zobaczyć, czy coś nowego u Misi, ale widzę że cisza.
Doggi Tobie to ja naprawdę współczuję, ciągle jakieś bóle, wymioty, skurcze. Kiepsko widać znosisz tą końcówkę ciąży, ale już niedługo i malutka będzie z Wami i na pewno wynagrodzi Ci te wszystkie niedogodności. Trzymaj się :-)
Blusia, tak to zgaga. Przyznam, że i tak Cię późno dopadła ;-)
Ironia ogrrrrooooomne gratulacje. Miłego wypoczynku z ciekawą literaturą ;-)

Z pozostałymi Mamuśkami nie wymienionymi tez się witam :-)
 
Misia, poradzą sobie nasi mężowie, obaj :-) Byle byśmy juz urodziły ;-)

Cieszę się, że się u Ciebie uspokoiło, ale naprawdę, nie masz się co martwic kochana - jutro kończysz 37tc i dzieciątko Twoje będzie już "donoszone" - od tej pory może się rodzić w każdej chwili i na pewno będzie ok :-) Mam nadzieję, że teraz już będzie mniej nerwów, a więcej radości :-)
 
nio dziewczyny jak juz niektore z Was pisza zaczyna nas ruszac powoli, jakies skurcze itp... Mnie tez wczoraj troche skurcze nastraszyly, ciagnelo do dolu + bole krzyzowe az dziwnie sie czulam i przy tym mloda rozpychala sie na maxa ze myslalam ze chce wyjsc pepkiem a nie dolem :sorry: Wzielam nospe i jakos przeszlo, choc nie powiem w nocy pare razy sie tez budzilam z bolu jak do @. No coz zycie kochane powoli sie rozkrecamy :tak:
 
Witajcie brzuszki
Wczoraj nie wchodziłam na bb i znów mnóstwo nadrabiania...

A był wczoraj paskudny dzień, pokłóciłam sie z M. chyba drugi raz w ciąży, a on debil nic... zeby choć potem spytał jak sie czuje. A dzisiaj rano cud miód do rany przyłóż... ło matko nie rozumiem tych chłopów..........
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry