hejka.
doggi niedawno właśnie o tobie myślałam,że cię długo nie ma....
dzisiaj znowu afera z Antim:
przyszła do niego koleżanka -6 lat.poszliśmy na spacer na lody,oni rowerami.
gdy mieliśmy już iść do domu,Kalina zaczeła płakać,więc chciałam ją uspokoić,a oni sobie zaczęli jechać przodem,nawet się nie odwrócili czy ja ide czy nie. po paru min uspokajania Kaliny, ich nie było widać,myślałam,że pojadą i wrócą jak zobaczą ,że mnie nie ma,ale oni nic.
zadzwoniłam do mamy Julki-ta dziewczynka-żeby zadzwoniła na jej tel i powiedziała,że mają się natychmiast do mnie wrócić,po czym ona po chwili dzwoni i mówi mi,że Julka jest w juz w domu i czy Antka koło mnie nie ma

ja mówię,że nie,że oni razem pojechali ,a ja zostałam z Kaliną.wysłała szybko męża,żeby go szukał,bo od Julki się dowiedziała,że ta zostawiła go koło innych lodów.ok 300 m ode mnie,ale wiecie jak w mieście za paroma skrzyżowaniami i przez ulicę.
ja szybko z Kaliną na rękach szłam i widzę,ze Antek stoi tam i jakaś pani z nim rozmawia.jak podeszłam nadjechał też mąż tej mojej koleżanki-mamy Julki- i pytamy Antka-zapłakanego,przestraszonego co się stało,a on mówi,ze dojechali tutaj i Julka powiedziała,ze idzie do domu i pojechała,a jego zostawiła.

ta pani mi mówi,że go zatrzymała,bo chciał przez ulice przejść..
mówię wam jaka byłam na niego wściekła,że jechała za Julką bez opamiętania,a jak opowiadałam do D, to sie popłakałam....