Ech, przerażacie mnie pisząc o porodzie... chociaż tym się jeszcze nie stresujmy. Ja wolę o tym w ogóle nie myśleć, bo mam dość niski próg bólu i niewiele mi trzeba żeby wywołać histerię... niestety. Dopóki ktoś opowiada, że da się przeżyć i nie było tak źle to jakoś to znoszę. Ale wystarczy jedna opowieść o rozcinaniu, pękaniu itp, abym dostała drgawek na samą myśl. U mnie prawdopodobnie i tak będzie cesarka ze względu na kręgosłup i oczy, ale jesli nie to tylko ze znieczuleniem. Wymiekam, trudno.