Cześć

Ja dziś zabiegana, cały dzień sprzątałam, wzięło mnie na generalne porządki i nawet piekarnik od środka szorowałam co nigdy mi się nie zdarzyło, Maja w tym czasie siedziała w foteliku obok i obserwowała z zaciekawieniem, ostatnio bardzo lubi oglądać jak robimy coś w kuchni
Traschka super że ta wizyta u alergologa taka udana, od razu lepiej jak wiadomo co do czego i jak lekarz konkretny

A z pasami to mam taki sam odruch jak Ty, a nawet silniejszy nie przekręcę kluczyka jak jestem niezapięta, nie umiem i blokadę mam w głowie
Mrsmoon bombki robię na kulach 8cm wstążką 25mm
Aestima wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy
Ironia buziaki dla półrocznego benia
Mamusia to straszne, dzięki bogu nic poważnego się nie stało, mam nadzieję że u męża to jednak nie wstrząśneinie mózgu i szybko go wypuszczą... trzymam kciuki &&&&&&&&&&
Asinka ja tez robiłam prawo jazdy o tej porze roku, w grudniu w najgorsze śnieżyce miałam jazdy po mieście i powiem Ci że wbrew pozorom taka pogoda pomaga bo wszyscy jadą powoli i wtedy elka już nie tamuje ruchu a ja najbardziej się bałam że mnie obtrąbią

no i rzecz ważniejsza - jak teraz pod okiem instruktora pojeździsz w złych warunkach to mając już prawko nie straszna Ci będzie żadna śnieżyca czy ulewa
Misialina a jak dziąsełka Malwinki, widać żeby coś się kluło? moja Majka też ostatnio budzi się z płaczem, syrena na całe gardło....
Larvunia super sako

pokazywałam Twoje dzieła mojemu Tomkowi to garfild go powalił, mnie z resztą też, masz talent
Marta jejku jak mi Was szkoda, cały czas jakieś choróbska się Was czepiają... dobrze przynajmniej że wyniki Norberta już w normie
A ja muszę Wam powiedzieć jaka wtopa - w ostatnią sobotę Tomka siostra kupiła nam chleb i bułki, cudownie pachnące, świeżutkie, mięciutkie, prosto z piekarni, Tomek zjadł na raz prawie pół chleba... a dziś otwieramy stronę lokalnej gazety a tam jeden z głównych newsów to że tą właśnie piekarnię zamknął dziś sanepid bo biegały szczury, wszędzie ich odchody, na półkach zarodniki pleśni, jajka niemyte i nie wiem co jeszcze bo nie chciałam czytać dalej.... aż mi niedobrze do tej pory....
I jeszcze mam pytanie natury logistycznej -
co używacie w czasie karmienia maluchów do ochrony ubrania i otoczenia ogółęm?
Ja mam taki plastikowy fartuszek, ale jak Majka siedzi to i tak ręce i nogi są nim nieosłonięte a pod brodę wkładam pieluchę więc zakładanie go było bez sensu i już go nie używam. Tylko właśnie te nieszczęsne pieluchy doprowadzają mnie do szału.... mimo że Majka nie pluje jakoś specjalnie to i tak są ubabrane w zupkach i deserkach calusieńkie i codzienne pranie ich już mnie wykańcza... nie mówiąc już o tym że moje ręce są w stanie opłakanym, palce posiekane, skóra zdarta a tam gdzie nie zdarta to bąble bo mam uczulenie na detergenty... nie ma jakiegoś prostszego sposobu? coś bardziej jednorazowego, koniec jedzenia i wyrzucam???? plis help
Lecę na geslerową
