Hejka! Jesteśmy po kolejnym pogrzebie cioci...kurde to jest straszne...miała 48 lat...biedna...a taka chudziutka...można było jej wszystkie kosteczki policzyć...sorry że tak opisuję
U nas w miarę dobrze...też jakiś katarek się Malwince zaczyna ale trudno się dziwić jak po kolei wszyscy przeziębieni....najpierw ja ale już dobrze, potem synek i teraz mąż...mam nadzieję że tylko na katarku się skończy...jęsli chodzi o picie to dajemy pić z Doidy i piję albo wodę albo nasze kompociki...kiepsko z jedzeniem zupek i obiadkó nawet tych robionych przeze mnie...najlepiej to by Mała chciała jeśc to co u nas na talerzach...na spacerki też wychodzimy mimo katarku chyba że pogoda paskudna to też rezygnujemy...no to tyle co u nas
Aestima może faktycznie lepiej jakby Miesia lekarz osłuchał...ale jeśli katarek nadal jest to polecam Ci kuleczki homeopatyczne...u nas sie sprawdzają
doris może taka już fizjologia Juleczki...a powiedz mi czy Julka już raczkuje bo u nas jeszcze jak narazie spokój...tylko się turla po podłodze
Trasia jak tam ząbki Marysi...my czekamy na drugi...pierwszy wylazł bezobjawowo ale drugi daje o sobie nieźle znać
Andariel pamiętam jak wstrzymywałam oddech jak czytałam co u Was...ale tylko Ty wiesz co przeszłaś...więc mam nadzieję że kiedyś odetchniesz
dolis mam nadzieję że z Twoja Malwinką dobrze...niestety nasze dzieciaki to żywe srebra więc trzeba mieć oczy i z tyłu głowy
mamusia 3mam kciuki za przeprowadzkę
ironia mam prośbę...uswiadom mnie proszę co to jest praca zdalna i gdzie takiej szukać?
Zebra wiem jak szkoda pieska oddać ale chyba musicie się zdecydować zrobić ten krok...a co do pracy daj znać co postanowiłaś