witajcie! Wczoraj wrocilam z nagran po polnocy, troche doczytalam w telefonie co u was ale dzis juz nic z tego nie pamietam. Bylam wczoraj z mama w Ikei i kupilysmy mase fantastycznych rzeczy, ale to moze w watku zakupowym.
Marysia czwart dzien zasypia calkiem sama, nie sprawia jej to juz zadnego problemu. Nawet nie jeczy jak odkladam ja do lozeczka, 10 max 15 minut i spi. Znacznie szybciej niz kiedy przy niej siedzialam! Wczoraj wieczorem kladl ja do lozeczka Marcin i tez zasnela spokojnie, tylko raz do niej musial podejsc ale sama sie polozyla jak przyszedl. Zatem temat "zasypianie" uwazam za zakonczony pelnym sukcesem:-)
postaram sie troche poodpisywac ale nie wiem na ile mi wystarczy czasu. Z gory przepraszam, jesli kogos pomine...
aaga ale Marysia nie chce pis wody nawet z butelki, takiej jak do mleka. Czyli ani niekapek ani butla. Wczoraj wyjechalysmy do Ikei na pol dnia w upale bez klimy i w korkach, wzielam Marysi tylko niekapek i nie chciala wypic ani lyka a lezala w foteliku cala czerwona z upalu i spocona. Kupilam jej na stacji papierowy kubek (taki do kawy) i wypila na raz polowe takiego kubka! Uparte to moje dziecie...
Asinka ogromnie trzymam za ciebie kciuki. Jesli potrzebujesz pommocy to pisz smialo. Na kiedy planujesz wyjazd do Wloch?
Misia na pewno ogromnie sie stresujesz, to nieuniknione. Kilka dni i wszystko sie ulozy, przywykniesz do takiego planu dnia i organizacji czasu. Dacie rade!
kasiawilde to straszne co piszesz o swoim bylym zwiazku... niestety wiem o czym piszesz, bo przechodzilam przez cos podobnego, tyle ze u mnie skonczylo sie szpitalem i noga w gipsie, kiedy moj "ukochany" w przyplywie frustracji przy zerwaniu zrzucil mnie ze schodow. Dopiero potem wydzwanial, ze sie zabije jak nie wroce. Coz za wyczucie...
co do raczki przy usypianiu, to inaczej podaje sie raczke kiedy dziecko lezy obok ciebie

Marysia zasypia w swoim lozeczku wiec podawanie jej raczki oznaczalo dla mnie stanie pochylona nad lozeczkiem przez pol godziny.
Biznes nie moze sie juz rozwijac w tym roku, bo za dwa miesace mamy wakacje. Od ponad miesiaca nie przyjmuje juz nowych uczniow, bo biorac pod uwage, ze najpierw przez miesiac na zajecia chodzi sam rodzic to zostaje bardzo niewiele czasu do grania przed dwumiesieczna przerwa.
Tesciowa czuje sie dobrze, znacznie lepiej niz przed operacja, ale nie wiadomo czy rzeczywiscie wszystko zostalo wyciete, czy nie ma przerzutow. Czekaja az rana sie zagoi zeby zaczac dalsze badania i ewentualnie chemie.
Trzymam kciuki a prace! Z reguly kiedy mniej nam zalezy szybciej ja znajdujemy

)
martadelka takie mysli chyba kazda z nas miewa, ja tez czasami chcialabym uciec, choc na pol dnia. Od czasu do czasu przychodzi moja mama i zabiera Marysie na spacer, to taki czas dla mnie. A w sobote przychodzi po poludniu specjalnie zebym mogla wyjsc gdzies sama z Marcinem, idziemy wiec na randke

Wstajecie o 6.15 i wychdozicie o 6.55?? Wow, ale ty zorganizowana jestes!!!
Aestima a coz w tym zlego? Ja tez pracuje tak jakby na pol etatu, bo srednio od 16-20. Wymieniamy sie z Marcinem i dla Marysi to super, ale dla zwiazku jest to straszne. Prawie sie nie widujemy i kazdy z nas jest z dzieckiem sam co jak wiadomo jest strasznie absorbujace. W dwojke z dzieckiem jest znacznie latwiej. Gdybym miala wybor wlalabym na 2h oddawac Marysie do zlobka i spedzac chociaz te 2h godziny we trojke, bo Marysia w ogole nie ma obrazu pelnej rodziny. Ja niestetu o nianiach slyszalam w najblizszym otoczeniu znacznie gorsze opowiesci niz o zlobkach. Gdybys uslyszala to co ja, pewnie bys tak entuzjastycznie na nianie nie patrzyla... a prywatny zlobek na godziny na pewno nie wyjzie drozej niz niania, bo przeciez nie mowimy o 8h dziennie.
madzioolka ale fajnie, moze Mai juz tak zostanie? Marysia tez miala takie okresy, ze budzila sie po kilka razy ze straszliwym rykiem, ale raczej sie uspokojala jak do niej przyszliosmy. Wszystko mija, nadchodza coraz nowsze problemy
