reklama

Czerwiec 2011

andariel mojej dobrej koleżanki mąż tak pracuje, co z tego że wekendy wolne jak np jest na drugim końcu Polski i kupę czasu spędza w aucie, żeby dojechac do domu i spędzić trochę czasu z rodziną, potem powrót i wychodzi na to, że po każdym wekendzie jest zmęczony:baffled: a jak w sobotę jeszcze musi popracować, no to do domu w ogóle nie wraca...:baffled: ale kasa jest DOBRA i tak jakoś przędą, co rusz wyznaczając sobie termin, po którym On ma szukać pracy... Jak dla mnie jest to nie do przyjęcia:no:
 
reklama
Ja - Zołza żyje, przynajmniej wczoraj jeszcze żyła, Edi miał po raz pierwszy leżakować w żłobku. :tak:
Co do sukienek to na wyjścia w jakiś sposób bardziej odświetne oraz jak upały były i jak mi się zachce też :-p Wogóle to przebieram Młodą w żłobku z ubranka wyjściowego w takie do szlajania się po kątach.
Martadelka - wczoraj się załamałam, glut był do pasa - Tata dyżurował - dużo spała w nie Jej godzinach, były przez to tylko 4 posiłki, wieczorem marudliwa i wręcz płacząca no i temperatura chyba też aż kąpiel odpuściłam. A dziś jak inne dziecko :happy2: Myślę, że w pn pójdziemy na 4 do żłobka, ale z ostrożności nie pójdziemy na pierwsze zajęcia na basen we wt, już dzwoniłam a w środę do fryzjera. :-p
Co do opiekunki to widziałyśmy się ze 2 tyg. temu i zaproponowałam, że może wpaść parę razy dom do kultury doprowadzić - sprząta idealnie - napisała po kilku dniach, że się zgadza no i umówiłyśmy się na środę a gdy wyszła akcja glut plus nieobecność mojej Mamy zapytałam czy nie zostałaby z Mlodą i się zgodziła. Zajmuje się Krysią i coś jeszcze w domu zrobi np. jakieś szycie, gotowanie, porządkowanie ubranek itp. Teraz tylko łamigłówka jak wszystko poustawiać aby nie była sprzątać wtedy gdy jest moja pani od sprzątania ani gdy moja Mama, która opiekunki w wyraźny sposób nie trawi, więc panie zdecydowanie nie mogą się stykać. Mamie to się nawet nie przyznam że przychodzi....:no: Dom wariatów mówię Wam...
A z ta pracą to coś za coś niestety.... :-( Ja czasem bym wolała mieć jeden etat ale nikt mnie za dwa razy tyle co mam teraz nie zatrudni powiedzmy nawet na 10 h żebym Młodą mogła oglądać nie tylko w weekendy.
 
Ostatnia edycja:
tylko że teraz też M. często gęsto wraca po 20 albo później, też ma podróże służbowe (no ale nie tak często), a kasę znacznie mniejszą; tutaj jesteśmy SAMI, tam są nasze rodziny... o matko i córko...
 
Andariel - wtedy byś do pracy wracać nie musiała, bo i szansa na znalezienie byłaby mniejsza, albo pracować dla przyjemności na 1/2 etatu, no i mieszkania tańsze, byłyby szanse na 4 pokoje pewnie z niedużym kredytem. Tylko kiedyś rzekłas mi, że nie jestes przekonana czy chcesz wracać... :baffled:
 
andariel czeka Was trudna decyzja, a w jakiej branży pracuje Twój M?
forever po co Ci w takim razie pani od sprzątania?
martadelka, kati wzięłam drugi sinulan, jak kipnę, macie mnie na sumieniu:-p
 
Zo ma gosci :)

Andariel trudna sprawa ale home office to swietna sprawa poki nie ma wyjazdów :) ja wlasnie tak pracuje i dla mlodej matki to fajna praca ale kurcze nie wiem czy bym chciala zeby moj tak pracował i był tylko w weekendy
 
moon - w poligrafii
forever - do pracy to ja CHCĘ iść, więc prędzej czy później coś znajdę (jestem o tym absolutnie przekonana; zwł., że w mniejszych miastach bardziej można odczuć tzw. polecenie - a tam znajomych mamy jednak sporo); no i siostra ma dziecko, ale tak daleko... cały czas rozmawiamy o tym z M., rozważamy za i przeciw, bo przecież nic nas nie pali aż tak, ale widzę, że M. b. serio rozważa zmianę pracy;

tekst Niny sprzed chwili: dziewczynki mają pupcie, a pupcie nie mają fiutków:-D[reakcja na widok gołego Leona niesionego przez M. do mycia dupska po koopie]

edit. ironia - dzięki za spostrzeżenia:) ja akurat o home office nie wiem nic oprócz tego, ze bym się do tego nie nadawała z uwagi na brak samodyscypliny; M. byłby również w tyg., nie tylko w weekendy, ale np. 2 dni może być poza domem, 1 w domu, 2 znów poza... zależy też do jakiego klienta miałby jechać - czy w PL czy poza no i jak to kilometrowo wypada;
powiem tak: jak się dowiedziałam o takiej ofercie, to od razu powiedziałam, że się nie zgadzam; ale jak emocje opadły to tez rozważam za i przeciw;
 
Ostatnia edycja:
ale jestem zmęczona, cały dzień sama z Marysią mnie wykończył fizycznie. Marcin na meczu, jeszcze nie wrócił a Marysia jak na złość nie chce zasnąć tylko ciągle jęczy, już z 10 razy i niej byłam. Zawsze zasypia sama bez problemu...

forever ja nie jestem jakąś straszną przeciwniczką różu, wszystko dla ludzi ale z umiarem. Marysia ma sporo różowych dodatków, jakieś spodenki, bluzeczki. Z brązem wygląda całkiem łądnie, ale nie od stóp do głów różowa! A Marysię nazywją chłopcem chyba codziennie, chociaż ma ma sobie tunikę w kwiatki i legginsy:baffled: Ten brak włosów chyba wszystkich myli, ale kurna na bez przesady.

mrsmoon no właśnie, u was podobnie. A jak włoski Mai, podrosły trochę? Bo u Marysi teraz fryz na chłopaka który świeżo wyszedł ze strzyżenia. A ja bym tak chciała ją czesać, chociaż kitkę zrobić. nawet spinki nie da się wpiąć, bo spada.
Swoją drogą Marysia nawet jak ma różową bluzkę w kwiatki to mówia na nią chłopak.

Ironia naprawdę współczuję... fachowcy są debeściaki. Ja jutro mam lekcje grupowe w wynajmowanym pomieszczeniu, gdzie obecnie robię remont. Salka jest na pierwszym piętrze a oni wymieniają schody, które były gotowe już w sierpniu (wg nich, oczywiście). Tyle, że dziś dzwoni babka, że niestety schodów nadal nie ma i co ja mam zrobić z dnia na dzień? Gdzie ja salę znajdę inną? Wściekła jestem.

andariel haha, a to dobre:-D podobny tekst usłyszałam dziś w małym sklepiku "te czapeczki pieknie się sprzedają". Mówie, że szukam nie różowej na co babka zdziwiona "jak to, mówiła pani że to dziewczynka". ech...
Opcja pracy, niby fajna, ale ja bym na to nie poszła. Już przeraialismy w domu sytuację, że Marcina nie ma po całych dniach, widzimy się w weekendy. kasa fajna, ale co z tego jak nie było czasu dla nas? PO współnych długich rozmowach Marcin zmienił pracę na gorzej płatną, za to normalny czas pracy i wspólne życie. Wczesniej były tylko kłótnie, zmęczenie i pretensje. A nie było wtedy dzieci...

martadelka tak jak pisałam do forever - ja nie mam nic przeciwko różowemu kolorowi jesli jest ładnie dobrany. A że kurtki kupiłam szerwone, to to chyba oczywista oczywistość, że różowej czapki nie szukam:)
A ja kocham sukienki, właśnie poluję na kilka na allegro. Tylko kupuje takie krótsze, zwykle rozmiar mniejsze żeby były do legginsów.

mamoM ja cię strasznie podziwiam, że ty prawie ciągle sama z Matim jesteś. Ja bym tak nie dała rady...
 
trasia nie wydaje mi się, żeby za bardzo podrosły:baffled:jakoś tak powoli im idzie, ale ja też do 3-go roku miałam marne włosy, a później mi bardzo zgęstniały i zaczęły szybko rosnąć. Na to liczę u Mai.
U nas dooopa...że ja chora - ok, sama sobie winna, bo z basenu z mokrą głową wychodziłam, ale zaraziłam Maję...budzi się bida co chwila z kaszlem, krztusi się, więc wnioskuję, że to mokry, bo musi odkaszlnąć i dopiero przestaje się dławić. Dzisiejsza nocka pewnie będzie słabiutka, a jutro wesele. Mieliśmy wieźć Maję do rodziców, ale chyba zmienimy plany i przywiozę Mamę do nas. Mam na jutro swoją fryzjerkę w Radomiu umówioną, więc szkoda mi nie jechać. A zostanie z Mają.
Ledwo na oczy patrzę, czekam aż A z basenu wróci i idę się kąpać. Nie lubię wyskakiwać w trakcie a z kaszlem Mai pewnie by tak było
 
reklama
Mrsmoon - pani do sprzątania robi tzw. rynek czyli odkurzy, podłogi pomyje a czasem okna, wanne, kible, zlew itp. pościel zmieni, kurze zetrze, kiedyś mi kwiatki przesadziła - też im się teraz należy :baffled: - itp. czyli standart i tak b. z grubsza np. do uprania dywanu się nie nadaje, kątów nie które leżą i kwiczą...:szok: A ja po ciąży te kwiczenie mocniej słyszę....:baffled:
Traschka - ze ślepotą ludzi mnie pocieszyłaś skoro Młoda praktycznie w różu nie chodzi, ale z drugiej strony ludzie myślą stereotypami - jak dziewczynka to róż. Mi też się podoba zestawienie tego koloru z brązem
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry