reklama

Czerwiec 2011

hej wszystkim
u nas nocka jako tako, bez wielkich rewelacji bo znowu była pobudka po 3 ale szybko Mati usnął znowu i spowrotem wyladował u siebie w łózeczku, ale za to przed 6 juz był u mnie w łózku i spanie to nie było :wściekła/y:
nic mi sie dzis nie chce i chyba nic robic nie bede, zupa ugotowana jeszcze jakies drugie musze skołowac i tyle

miałam dzis jechac na kilka godzin do rodziców, ale nic z tego bo wczoraj dzwoniłam do mamy i kiepsko sie czuje-miała goraczke i problemy żoładkowe (poprzedniej nocy cały czas wstawała do łazienki) wiec boje sie jechac z Matim zeby go cos nie wzięło, poza tym pogoda kiepska - bo niby słonce swieci ale strasznie wieje wiec siedzimy w domu i sie kisimy...

asinka to współczuje bo ani nie użyłas imprezy ani nie odpoczełas, oby dzień był lepszy

forever
jak narazie nie wiem czy codziennie i przez ile ta Jula bedzie przychodzic do mnie, zobaczymy jutro jak to sie rozwinie...
fakt jak Mati śpi to nie siedze bezczynnie tylko zawsze cos robie, ale moze nie bedzie tak źle, zobaczymy

katamisz praca w weekendy to raczej nic miłego

ironia co do sąsiadów to fakt trafili nam sie spoko, ci najblizej mieszkajacy super ludzie i w dość młodym wieku, ci dalsi starsi wiec kontakt mniejszy, a nawet jeden sąsiad to teśc znanej aktorki wiec czasem tu widuje gwiazde ;-)

martadelka fajne ze z Emi juz lepiej, no i miło ze dogadałas sie z tesciowa w kwestii gotowania zeby teraz jeszcze wzieli twoje zdanie pod uwage w kwestii zbyt czestego karmienia
ostatnio jestem tak bez siły i energii :-( ze chwilami mam dosyc, chyba ta jesienne aura daje o sobie znac :-(
mozecie cos polecic energetycznego co by działało przez dłuższy czas???
 
reklama
witam po najgorszej nocy z Maryśką jak dotąd. Ja spałam może godzinę, Marcin po imprezie wstał o 6 i mogłam dospać cokolwiek... uparłam się że Marysia bedzie dziś spała w łóżeczku. Zasneła w nim jak zwykle - sama bez wiekszyc problemów. Po godzinie pierwsza pobudka, potem kolejna i tak do północy obudziła się 5 razy. Ale zasypiała dalej. O północy stanęła włóżeczku wyraźnie dająć znać że chce iść do mojego łóżka. POłozyłam ją jednak w jej łóżeczku, dałam smoka i zaczął się ksozmar. Marysia wpadła w histerię jakiej nigdy nie widziałam. Dławiła się, krzyczała na całe gardło, trzęsła, waliła w szczeble. Chciałam ją uspokoic na rękach ale nie uspokoiła się w ogóle. Biła mnie po twarzy, pokazywała na drzwi, krzyczała "tata". Uspokoiła się chyba po pół godzinie na rękach. Oczywiście od razu jak ją położyłam to zaczęło się wszystko od nowa. Tak walczyłyśmy całą noc. Jak zasnęła to na 20 minut i cała zabawa od początku. Jestem wykończona, czuję się jakbym była najgorszą matką świata, mam wrażenie że moje dziecko po tej nocy mnie znienawidziło...
przecież musi wrócić do normalnego spania w łóżeczku, ja w nocy prawie nie spię u czuję się tym strasznie zmęczona. Kiedy urodzi się drugi maluch nie chciałabym już mieć problemów ze spaniem Marysi... nie wiem jak przetrwam kolejną noc:-(
 
Mama M my też się kisimy w domu:wściekła/y:
Trasia, a u nas to samo- a jakże!:no: I to już z tydzień te histerie trwają. Z tym , że my nie odkładamy go do łóżeczka już nawet a i tak jest jedna nocna histeria- sztywnieje, wali nogami, rękoma, rzuca się ,wrzeszczy nie nie nie:szok: Zwalam to na zęby, bo jak zwykle u nas idzie klika na raz ( chyba 7!!!) i chorobę. Jestem załamana- niewyspana, w domu mam syf, do pracy nie mam się kiedy p[rzygotować, remont nieskończony, niczego nie ogarniam. Chcę spaaaać...:-( A najgorsze zasypianie- kiedyś zasypiał nam bezproblemowo - usypianie trwa ło kilka minut a teraz? Walka kilkugodzinna i w końcu zasypia- o zgrozo- przed bajką, którą mu puszczam na kompie i oglądamy na kanapie... Obawiam się, że jesteśmy na dobrej drodze ku temu by moje dziecko uwarunkowało się na zasypianie przy bajkach!!!!!!! O ironio, i to właśnie moje dziecko, gdzie ja jestem przeciwniczką tv, gapienia się w ekran, przecież nawet tv wyrzuciłam z domu!!! Ale po kilku h szarpaniny nie mam już siły i wolę włączyć tą bajkę niż wyjść z siebie i zacząć wrzeszczeć:zawstydzona/y::-(
 
mamoM dziekuję:*

Aestima :szok: nasze dzieci znowu się zmówiły. Teraz słyszę jak Maryśka kweczy w łóżeczku, powinna spać już dawno.
Nocki u was masakryczne, strasznie współczuję. Myślałam że gorzej niż u nas być już nie może ale widzę że powinnam się cieszyć, że Marysia chociaż wieczorem zasypia sama. Liczę na to, że dziś bedzie lepiej...
 
Aestima Ciebie też tulam :*

Aestima, traschka napewno bezie lepiej &&&&&& za to

czytajac co sie dzieje u was z usypianiem chyba nie mam prawa narzekac na Matiego i oby sie to nie zmieniło

a ja zjadłam zupe, usmazyłam schabowe (nic bardziej ambitnego nie wymysliłam i mam ich chyba na najblizszy tydzień :-D), wstawiłam ziemniaczki i zrobiłam surówke, a no i zrobiłam dwa ciasta, jedno sie piecze a drugie to ciasto bez pieczenia :tak:
a miałam położyc sie zdrzemnąc gdy Mati bedzie spał ehhh:sorry:
 
Witajcie,

Ledwo żywa jestem, Maja zasnęła wczoraj o 21.30, dziś małpa wstała przed 7 i zasnęła dopiero o 15.30 w aucie...Przy tym jęczy prawie cały czas...
forever u nas w żlobku babki nie ściemniały, że Maja nie zjadła. Jakby powiedziały, że zjadła, to bym była baaardzo podejrzliwa
asinka możemy sobie piątkę przybić, Maja też przechodzi samą siebie i też ma gila
mamoM też uważam, że coś Ci się należy za opiekę nad dzieckiem
trasia u nas to samo ze spaniem, tylko zaczyna się później, koło 2-4...ale A jest uparty i nie pozwala jej do łózka brać, mówi, że jak już nie mam siły nad łóżeczkiem stać, to mam go budzić i on przejmie wartę, więc tak robimy. Ale teraz jak jestem sama, to dzisiejszą noc od 4 ze mną spała, a poprzednią chyba od 1...nie mam siły...wczoraj przy zasypianiu w dzień wpadła mi w taką dziką histerię, trwała 10min a ja już byłam spanikowana, bo sama przecież z nią jestem. Łączę się w bólu...
Aestima kochana, czuję się rozgrzeszona choć troszkę, przez Majowe niejedzenie obiadów zaczęłam ją karmić(tylko obiad) przy bajce i zjada duuużo więcej. Ale trwa to max 20 min dziennie. Poza tym, o zgrozo, odkryłam, że ona nie ma problemów z jedzeniem słoików, tylko z jedzeniem gotowanym w domu. DO słoików sama paszczę otwiera:szok:Co ze mnie za matka...Fakt, w marcu zaczęłam jej gotować, wylazła alergia i od maja do lipca znów do słoików musieliśmy wrócić. I tak się od sierpnia bujamy z tymi obiadami...Aż mi się gotować odechciewa
mamoM a co to za ciasto bez pieczenia?

Przepraszam, ze nie odpisuję wszystkim, nadrobiłam tylko dzisiejszy dzień...a widziałam, że katamisz się pojawiła:tak:Gracja śliczna dziewczynka, na przedszkolaka już wygląda z buzi!!!
 
mrsmoon no to Ciebie kolejną tulam :*

dobrze ze masz wsparcie meża w kwestii nocnego wstawania, widze u was on jest przecw brania do łózka i wspólnym spaniem, u nas to ja jestem przeciwko i jestem bardziej uparta w usypianiu Matiego w jego łóżeczku, a znowu G. to od razu by go wziął do nas zeby tylko usnął, ja odpuszczam ale tylko wtedy gdy juz mi brak siły...
ciasto bez pieczenia robie o nazwie raffaello :-)

ja tez Matiego niestety :sorry: zabawiam i pozwalam ogladac bajki przy jedzeniu obiadu, ale daje efekt-zjada wiecej
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry