reklama

Czerwiec 2011

Wywalę ją jak będzie -10.
:rofl2:
Cholera, wniosek z tego, że trzeba być twardym dla Małolata.... :baffled: Ja nie wiem czy Młoda nie wchodzi już w okres buntu dwulatka :szok:, od tygodnia nie wiadomo skąd nauczyła się kręcić głową na nie, jak się coś Krysi niepodoba - a tego coraz więcej ostatnio niestety - to płacze rozdzierającą jak nigdy przedtem... :crazy:
A propos świni na balkonie to ja miałam kiedyś przez ok. 6 mc. ( kwiecień - październik ) drugiego kota, z konieczności mieszkał na werandzie, bo z moja wścieklizny dostawała i musiała być śluza w postaci sypialni :baffled: Stary i mało ruchawy to był sierściuch ale ku mojemu zdziwieniu gdy otworzyłam latem okno na werandzie aby się nie ugotowała to dała dyla z 2 piętra - wszczęłam poszukiwania a ona siedziała praktycznie tam gdzie wyskoczyła.... :rolleyes2:. Miała lekko pękniętą łapę - ale się zrosła - i rozciętą troszkę wargę po tym skoku.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Trasiu, mieszko w dzien pada niani jak mucha ( raz jej zasnal w trakcie przewijania!) i spi 2h. i zasypia o 11.40. a ja lulam, spiewam , cuduje i w koncu zasypia mi po 13 i spi ze 40 min...
 
Witajcie dziweczyny z samego rana:biggrin2:

To miło słyszeć że jesteście za takim wychowaniem w przedszkolu Norewskim,bo już myślałam że po moim opisie każecie mi się pakować i wracać do domu:-D:-D:-D

Aestima podobne jest u mnie,ja bujam lulam śpiewam z rożym efektem .A w przedszkolu pani kładie Benjamina w wózek i bez bujania zasypia w chwilę.Po za tym jedzenie też u Bena wygląda różnie czasmi laadnie siedzi w foteliku i je ale często latam za nim i muszę podtykać, w przedszkolu nie mają problemu je razem z innymi dziećmi i w foteliku wszystko zjada sam.
Czasami się zastanawiam co ja źle robie.
forever to dobrze że umie okazać swoje emocje,chociaż wiesz że jest z czegośc niezadowolona i to okazuje.

A ja dziewczyny mam problem,moim zdaniem duży nawet nie wiem od czego zacząć i czy on się nadaje na ten wątek bo trochę się wstydzę.:zawstydzona/y:
Dziś wprowadzili się do nas nowi sąsiedzi,o tym że sie wprowadzają wiemy od dawna od starego właściciela.Niby nic a jednak .....są to dwaj faceci około 35 lat z włoch.Bardzo mili bo miałam okazję już z nimi rozmawić . Z tej rozmowy jednocześcnie dla mnie wynikałao że sa parą:biggrin2:Tego niestety nie może mój małżonek zaakceptować,poprostu się wściekł.
Ja znam jego poglądy na temat innej oriętacji i wiem że dla niego jest to nie do zaakceptowania,głośno i wprost wypowiada się na ten temat.Powiedział że nie będzie się z nimi witał i nie ma zamiaru rozmawiać ze zboczeńcami.
Kilkakrotnie rozmawiałam z nim na ten temat ,że to nie będzie miłe że oni będą naszymi sąsiadami i święty Boże nie pomoże,bo z rozmowy wynikałao że się cieszą z tego mieszkania i już tyle razy już sie przeprowadzali z wynajmowanych że tym razem to będzie ich docelowym.
Prosiłam go żeby powstrzymał na wodzy swoje emocje,i poczekał na rozwoj sytacji,boć może ja się mylę(chociaż wątpie bo kiedy byłam panienką miałam kilkoro przyjaciól i innej oriętacji ).
Ja nie chciałabym żeby spotkała ich jakaś przykrośc ze strony męża,bo ja nie oceniam ludzi pod względem oriętacji,pochodzenia czy wykształcenia.
Poprostu nie mam argumentów,a boję się sytacji w ktorej np.jak to po sąsiedzku się zdarza że przyjdzie jeden czy drugi i poprosi o pomoc w czymś a on......no nie wiem jak zareaguje.Pomóc chyba nie pomoże ale może coś nieodpowiedniego powiedzieć.
Ohh nie wiem dziewczyny co może go przekonać w tej sytacji może macie jakieś propozycje.
 
hej dziewczyny
witaj tusenfryd, milo sie znowu widziec choc i ja ostatnio jestem tu rzadko....co do twojej sytuacji,hmmmm moj maz chyba by podobnie reagowal jak twoj, nie mam pomyslu co ci napisac

forever i bardzo dobrze, ze sie buntuje, wyczytalam, ze to normalna zdrowa reakcja a z dzieci, ktore za malego nie tupia nogami wyrastaja ludzie w wielkimi problemami, przynajmniej mnie to jakos pociesza jak patrze na mojego buntownika

to na tyle, maz mnie wkurzyl wczoraj z rana i tak mi nerwy ruszyl ze dola mam do dzis i sie do niego nie odzywam i co najgorsze....jak mi zawsze w sumie zaraz mijalo tak mnie trzyma i nawet nie mam ochoty na niego patrzec choc wczoraj łazil za mna i mnie przepraszal a ja .....normalnie glaz:-(
 
Tusenfryd18 - no tak ... Młoda zawsze daje do zrozumienia co Jej nie pasi.... A napiszesz jak w N. ze szczepieniami ? :happy2:
Co do Twoich sąsiadów zupełnie nie wiem co Ci doradzić. :-( W moim otoczeniu nie znam nikogo takiego który byłby jawnym ..... :confused2: z tego co napisałaś.... homofobem :sorry2: To delikatny temat, może po prostu nie powinnaś mówić Mężowi jakie relacje łączą ze sobą nowych lokatorów. Nie wiem jakie są relacje między Wami ale czy nie możesz powiedzieć po prostu aby się Twój Ślubny ugryzł w język albo potruł Tobie za zamknietym dzrzwiami ? Rozumiem, że może nie chcieć utrzymywac z nim sąsiedzkich kontaktów - nie wiem jak to jest w N. ale w PL to dość popularne, ja akurat nie jestem wylewna - no, ale na pozdrowienie wypada odpowiedzieć.
Marta24 - no tupania jeszcze nie było, mam nadzieję, że nie będzie :happy2:
 
Ostatnia edycja:
marta skąd ja to znam:-) Ja ze swoim to codziennośc,ostatnio kazałam mu się wynosić........ale siedzi do tej pory:wściekła/y:
Ale dobre są czasami takie ciche dni,później czasami okazuje si,ę że mamy aniołkow w domu:-)

forever ja wiem że ciężka sytuacja.Nie musiałaby mowić o moich obserwacjach sam napewno by się skapnął (te gesty miny i wysoki głos robią wrażenie:-D)
My jakoś nie specjalnie utrzymujemy kontakt z sąsiadami ale wiesz jak to jest ,jesteśmy tu sami mamy przyjaciol ale mieszkaja daleko,po jakąś doraźną pomoc to do sąsiadów,dużo nam pomogli kiedy byłam w ciąży jakieś wnoszenia przenoszenia.......jak byliśmy na wakacjach odbierali nam pocztę.Nowi sąsiedzi są włochami myśle że też sa tu bez swojej rodziny,napewno bedzie tak że poproszą o jakąś pomoć.Jeszcze oprocz tego to droga ktora prowadzi do naszego domu wymaga przebudowy ,dlatego walczymy od jakiegoś czasu z tzw.gminą o pomoc.Piszemy podania i są zebrania sąsiedzkie,więc będą i takie sytuacja w ktorych kontakt z nimi będzie.
Rozmawiałam na ten temat też w pracy z jednym muzułmaninem,byłam w ogromnym szoku bo mi powiedział ze on był gorszy niż moj mąż,dopóki nie przekonał sie jacy mili i wporzątku mogą być tacy ludzie.Powiedział że raczej przejdzie to mojemu meżowi tylko potrzebuje trochę czasu.

Dziś na obiadek mam rybke,tak rzadko ją robie a tak lubię.
 
witam Wszystkie!
no, u nas już i tupanie było:-Da najlepszy widok jak taki knypek biegnie jednocześnie tupiąc, kiwając zamaszyście głową i wołając nie nie nieeeeeee:-D

tusen
- ja bym się chyba nie przejmowała; mąż odrębna istota, może mieć zupełnie inne zdanie/pogląd na sprawę, po co z tym walczyć? najwyżej sąsiedzi się zreflektują, że akurat męża mają omijać lukiem, a Ty będziesz poprawną sąsiadką za Was dwoje;-)zresztą, podejrzewam, że oni są już trochę... zaimpregnowani na niemiłe sytuacje z otoczenia związane z ich orientacją; no a mąż chyba nie będzie w nich rzucał jajami czy cegłami;


Leo spał dziś ładnie u siebie - do 5; a potem dospał do 7 w naszym łóżku; nawet się wyspałam:tak:lecę się ubierać i spadamy na spacer, szkoda nie skorzystać z tak pięknego słonka! a dzieciaki oglądają "Niedźwiedzia w małym niebieskim domu", to będzie spokój przez trochę;-)
 
Tusenfryd18 - oby tak bylo :tak:Już się zaczęłam zastanawiać czy nie powinnam się ugryźć w.... palec:-p, czy nie byłam zbyt mało delikatna w swojej opinii. :zawstydzona/y: Jak dla mnie kwestia jest bez znaczenia, jesli bym np. polecała dobrego fachowca a wiedziałabym, że jest innej orientacji to wcale bym o tym nie mówiła - to tak jakby powiedzieć, że ktoś jest singlem, ma nieslubne dziecko, czy jest wdową itp. Ale to faktycznie bardzo sympatyczni ludzie - za wyjątkiem neofitów :baffled:. Ja niestety wbrewm temu co napisała Andariel bym się czuła ciut odpowiedzialna za męża w takich sprawach zwłaszcza - że może być niemiły dla innych praktycznie bez powodu - i może dlatego nie mam męża :-D A z rzucaniem to już skrajność :szok:
Andariel - to Leo kiwa czy kręci głową ?
 
andariel jak fajnie że mały jest zainteresowany telewizją,moj wogole nic prawie na niego nie działa.Aleksander w jego wieku jak mu puściłam Teletubisie to milczał jak zaklęty przez 20 minut i gapił się z otwartą buzią.A Benjamimin nic a nic.

forever andariel po części ma rację,tutaj stanowimy jednostkę ,nikt nie będzie mnie oceniał przez pryzmat mojego męża.Ale tutaj raczej mało osób uwalnia z siebie te złe emocje ,raczej nie są wylewni.Nie mowie że fałszywi.Poprostu taki troche zimny narod,pogadaja o pogodzie i takich tam kocopołach ale nikoomu nie przyjdzie do glowy żeby powiedzieć że tak naprawde to Cie nie lubi.
Notabene żebyś wiedziała ile osob jest tutaj o poglądach Andreasa Breivika i gdyby każdy miał z nich taki potencjał to Norwegia chyba by była jednym wielkim gruzowiskiem.
 
reklama
Tusenfryd18 - ocena nie, ale ja bym się czuła zdecydowanie źle w takiej sytuacji no i by mi życiowo preszkadzało to myślę. Raczej tekst o nielubieniu to się podczas awantury wygłasza, nie wprost :baffled: A z tymi poglądami - nieciekawie... :dry:Może dlatego, że to taki zimowy naród.... Polak to się wyawanturuje i mu ulży a jak się dusi coś w sobie to takie są efekty. :baffled:
Młoda nietelewizyjna. W nas włączony b. rzadko, praktycznie od święta - gł. Tata próbuje pokazywać teledyski :-p - ew. gdzies w gościach. Za to żywy teatr - efekt o którym pisałaś z Alexandrem, może w niedzielę się wybierzemy. :tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry