reklama

Czerwiec 2011

forever, ja chyba- jak Ty- jestem nietolerancyjna, bo... nie toleruję nietolerancji!:-p a gdyby M. miał takie uprzedzenia, to... nie byłby moim mężem!
Ledwie wczoraj rozmawialiśmy " a co gdyby nasz syn był gejem?". Z mamą tak sobie dyskutowaliśmy i wszystkim nam obojętna orientacja, mi tylko szkoda byłoby nie mieć wnuków. Chyba, że od innego dziecka by były, to luzik;-) Tv- nie mamy ale bajki w kompie tak- gdy już jestem u kresu sił:zawstydzona/y: niestety lubi... teledyski też a z kimbrą i florence już spiewa- naśladuje je i włącza się do piosenki w odpowiednich momentach:szok: on ma muzyczne ciągotki praktycznie od ur.
 
reklama
forever - kręci na NIE, kiwa na NIE - dla mnie bez różnicy, chodzi o NIE;

nie rozumiem Was w tym (oczywiście wcale nie muszę;-)), że gdyby mąż nie był równie tolerancyjny co Wy, nie byłby mężem - serio??? tak serio serio? gdyby chodziło o...nie wiem, o to, że np. nasze dzieci nie będą się bawiły z tamtymi Murzyńskimi albo z tamtymi biednymi z wielodzietnej rodziny itp., to bym nie przeszła do porządku dziennego; no ale tu chodzi o dorosłych ludzi-gejów, którzy sami sobie poradzą, do tego mąż tusen nie obrzuca ich domu granatami, a tusen jedynie wyraziła zaniepokojenie, że - póki co - nie jest mu to obojętne tak jak jej samej... a b. możliwe, że gdy pozna ich bliżej, nie będzie mu to robiło większej różnicy, przecie nikt ich razem do korzystanie z sauny nie zmusza;-);
pewnie gdyby mój mąż wyrażał niezadowolenie w tej kwestii - pod nosem, po cichu, w rozmowie ze mną - zaakceptowałabym to, rozumiejąc czy nie; co innego, gdyby wygłaszał tyrrady na głos, w obecności potomstwa - wtedy bym nie pozwoliła; no ale kurcze, mąż to nie nasza własność - to odrębna osoba, która być może w 90% myśli jak my, ale ma prawo do swoich 10% zupełnie "innych"; no ale to moje zdanie; ja np. nic nie mam do orientacji seksualnej, nie rozliczam kto z kim i dlaczego, ale nie ukrywam, że podczas imprezy gej-les nie czułam się dobrze, zwł. gdy po kilku głębszych towarzystwo mocno się rozluźniło- zwiałam stamtąd i już;

my po spacerze, załapaliśmy się na slońce:tak:ledwo przyszliśmy, jak się zachmurzyło i już jest ble; Leo dosypia w wózku przy oknie, Nuśka wypiła zbożówkę i też poszła drzemać - looz:cool2:

Doris - a co z @? jestem żywo zainteresowana tematem, bo już prawie plastry kupowałam, gdy przeczytałam Twój wpis...
 
hejka
ja dziś w domku, myślałam, że wysprzątam chatę (Emi u mojej babci) a tu dupa: dostałam @ więc pół dnia zdychałam, ból brzucha to pikuś, bo od paru miesięcy towarzyszą mi również bóle krzyżowe... Chyba dubeltówka też pisała, że tak miała

tusenfryd na ten moment myslę, że nic nie zrobisz, może okaże się, że to nie będzie problem, mąż przyzwyczai się, że są Waszymi sąsiadami, nie wiem, co doradzić... A tak szczerze: boisz się jakiś agresywnych czynów ze strony Męża, potyczek słownych...?
mój M też nie jest tolerancyjny pod tym względem i wiem, że żadne argumenty by do niego nie trafiły. Ja pewnie też mam poglady, które mu nie odpowiadają - np tolerancja wobec homo-seksualności:sorry2:
Doris widzę, że humorek dopisuje więc domniemywam, że @ nadszedł:tak:
 
Andariel, dla mnie osobiście takie kwestie są szalenie ważne. Zasadnicze. Jak słyszę tekst, że ktoś nie chce mieć do czynienia ze zboczeńcami ( homoseksualistami), to czuję wielką niechęć dlatego ktoś taki nie mógłby być po prostu moim mężem. O to mi chodziło. Bo zako****emy się ( przynajmniej ja) nie tylko w pięknych oczach ale też w tym jakie ten ktoś ma poglądy. Dla mnie nie ma znaczenia czy nietolerancja, dyskryminacja dotyczy czarnoskórych dzieci czy homoseksualistów. Dla mnie to jedno i to samo.
Tusen, trzymam kciuki aby mąż zimenił zdanie i w pełni rozumiem, to że jego postawa Cię martwi i niepokoi.
 
Witam wieczorowo:)

Cieszę się żetaki mały ruch na forum ,łatwiej to wszystko ogarnąć.

Co do mojej sprawy.Dziękuję wszystkim za opinie i komentarze były dla mnie bardzo ważne.
Chciałam nadmienić że ja cenię mojego męża za jego poglądy chociaż z wieloma się nie zgadzam.Myślę sobie jakim nudnym małżenstwem byśmy byli gdybyśmy zgadzali się ze wszystkim.Mój mąż jest moim mężem pomimo wszystko,i kocham go nawet za jego homofobię.Nie chcę zmieniać jego poglądów,a raczej stosunek do faktu zaistniałego....a może raczej dmucham na zimne znając jego nadpobudliwośc i swobodę wypowiedzi.
Myślę sobie że czas pokaże swoje,a o pierwszych postępach(mam nadzieje ze takowe będą)w przyzwyczajaiu się do nowych sąsiadów napisze Wam.

Żegnam się na dzisiaj a może na weekend,ale napewno w poniedziałek wróce.
Życzę wszystkim spokojnej nocki.
Buziaki
 
ja nadal cierpię przez @ Emi była dziś u mojej babci, ogólnie była w siódmym niebie bo i Kacperek dzisiaj był (syn mojej siostry):tak: moja siostra mówi na Kacpra - Kapi a Emilka mówi: Papi, brzmi jak po ang Puppy:-D
no i nie wiem, czy Wam pisałam, że Emi będzie u mojej babci dwa razy w tyg:tak::-) teściowie jeszcze nie wiedzą, ale pozostawiam to M - żeby ich poinformowała.
tusen mam podobne zdanie do Twojego co do kochania kogoś:tak: w mojej opinii pewnych poglądów nie da się zmienić, co nie znaczy, że z tego tytułu muszą być jakieś problemy:tak:
 
reklama
Hej, wysłałam chłopaków na zakupy i ... powinnam sprzątać:-D
Tusen, może po prostu Twój mąż nie znał nigdy żadnych homoseksualistów a jak pozna to zmieni zdanie... Mam taką nadzieję!:)
Co do odmienności poglądów, Andariel tylko 10%?:-) Mnie i Michała dzieli znacznie więcej, również uważam, że każdy ma prawo do własnych poglądów, np. M. lata do kościoła co niedziela, ja nie. I ja akceptuję to, że on idzie, Mieszka bierze, paciorek z nim mówi a on nie wymaga bym z nimi szła wbrew sobie... Różni się też nasz system wartości- on jest do bólu prawy i uczciwy, ja cenię te wartości, ale uważam, ze w dzisiejszych czasach CZASAMI ( tylko czasami!) trzeba sobie takie ideały schować do kieszeni i zadbać o swoją własną d... za przeproszeniem. I wiele innych spraw, poglądów nas różni, ale akurat nietolerancji, homofobii, rasizmu nie mogłabym zaakceptować! Dopóki jego poglądy są inne ale dotyczą jego- ok, ale jakaś pogarda, niechęć czy wręcz " nie lubienie" " zboczeńców" ( o zgrozo!) jest czymś co mnie przeraża i ... brzydzi chyba:sorry2: Rozumiem, że można odczuwać niechęć do czyichś zachowań (np. krętactwo, skąpstwo etc.) czy cech charakteru, ale czuć niechęć do kogoś za to, że po prostu kimś ( w tym wypadku homoseksualistą) jest??? Nawet go nie znając?:no:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry