dzięki dziewczyny
kati, ironia, Aestima cmooook
Aestima jak dobrze, że to napisałaś - czasami myślę, że tylko ja widzę, że kontakt dziadkowie-Emi przeradza się w jakiś niezdrowy związek - w miarę możliwości chcę to ukrócić... Może przesadzam, ktoś powie, że patetyczne bzdury ale ja tak czuję. Na ten moment nie mogę nic więcej zrobić, nie dam Emi cały tydzień do mojej babci bo to nie na Jej zdrowie (prawie 80 lat!), do tego moja siostra cały czas szuka pracy i ma jej szukać a nie zajmować się Emilką, no i jak już wspomniałam wielokrotnie - nie chcę jeszcze oddawać Emi do żłobka. Na pewne rzeczy godzę się, ale niektórych nie popuszczę, idę na kompromis, wściekam się - na własne życzenie, muszę to jakoś przetrwać... Mnie mierzi jak słyszę tekst typu 'rzadkie pokazywanie dziecka' sorki... I rozumie chęć posiedzenia w domku, pobycia we trojkę, czy samej ze szkrabem - przecież my też, będąc w pracy, tęsknimy (nie że cały czas myslimy, nie) i potrzebujemy 'samotności' z dzieckiem a nie siedzenia w kupie...

do tego dochodzi siostra Michała (mieszka z rodzicami), która była u nas (na nowym mieszkaniu, czyli w przeciągu 10-ciu miesięcy) 3 razy: Święta Wielkanocne, chrzciny i pierwsze urodziny Emi a tak to nigdy więcej a już setki razy słyszałam, że Ona tęskni za Emilką, że Jej nie widuje... Ale, żeby, za przeproszeniem, ruszyć d... i do nas przyjechać, to już nie - my mamy przywozić Emilkę - w wekendy - żeby ciocia mogła pobawić się z siostrzenicą

raz już miałyśmy ciętą wymianę zdań, bo gdy po raz kolejny usłyszałam Jej wywód, nie uniosłam - wygarnełam, że to chyba Ona chce mieć kontakt z Emi a nie na odwrót (bo sorki Emilka jeszcze za mała, żeby mi konkretnie powiedzieć, że chce pojechać do cioci, jak nadejdzie ta chwila - zawiozę) i że jak dla nas nie ma najmniejszego problemu, żeby przyjechała np w sobotę wzięła Emi na spacer, plac zabaw, pobawiła się - jestem za, ale ja wozić nie będę

zaznaczyłam, że chyba nie potrzebuje specjalnego zaproszenia (Jej mina wskazywała, że chyba takowe zaproszenie byłoby na miejscu

), może wpadać kiedy chce, oczywiście z uprzedzeniem, żebyśmy mogli sobie plany dostosować, dzień ułożyć, na co Ona - że my wiecznie mamy jakieś plany i gdzieś jeździmy

od tamtej rozmowy (a mineły ponad 3 m-ce) ani razu nie była, nie zadzwoniła... A od urodzenia Emi do 7 m-ca była u nas uwaga RAZ, parę dni po urodzeniu Emilki a tak to ani razu!!!
no to się znowu wyżaliłam
dziękuję za wsparcie, dziękuję, że Was mam
ironia zjeżdżalnia z fotela, noszenie do góry nogami...

skąd Oni mają takie pomysły??? &&&&& za kardiologa
kati melisa naprawdę pomaga? ja koniecznie muszę znaleźć sposób na moje nerwy, ja niestety w gorącej wodzie kąpana...