reklama

Czerwiec 2011

jablkowo jest :-D


asinka- wspolczuje stłuczki ja chciałam kiedys mamie garaż przestawic autem hihi :-D:-D pytam sie qmeli daleko jeszcze no a on no no ... i duup prosto w garaż ! :sorry::sorry:


zamowilam obiadek bo nie mam zywcem czasu zeby cos dzis ugotować... o 15 po benia o 16 przyjedzie tesco z zakupami pozniej michał bedzie po 18 :laugh2: ciezki dzien...a jutro odmowilam jedno spotkanie ale i tak o 17 do kardiologa z małym idziemy

trzymajcie swoje magiczne kciuki za beneczka !
 
reklama
Martadelka - co Ty piszesz z rozstaniami.... :szok: Ja myslę, że dobrze dociążyłam moją Mamę - docelowo - tj. Młoda nie chorująca - odbieranie ze żłobka max. 2x w tygodniu, część lub cały weekend - aż taką sprzedajną matką na cały nie chcę zbyt często być :no: - i wakacje.
Ironia - czemu kardiolog ?
 
asinka no co ty?! jak to juz nie bedziesz jeździła? nie masz co sie przejmowac jedna mała stłuczka jeszcze w słupek, jakby w inny samochód to rzeczywiscie moze byc trauma ale słupek...
współczuje przymusowego remontu

ironia a co z Beniem ze do kardiologa idziecie?
&&&&& oczywiscie trzymam
widze jabłkowa radość :-)

martadelka wiem, wiem co czujesz mi tez zdarza sie nieraz krzyknąć na Matiego jak cos robi złego, ale czasem do niego nic nie dociera, tez mam wtedy wyrzuty sumienia i mi źle i uwazam sie za strasznie złą mamę :-( ale chyba jeszcze nie raz zdarzy nam sie krzyknąć na swoje dzieci :sorry:
mi na odreagowanie pomaga sprzatanie
ciekawa jestem jak tez tesciowie twoi przyjma wiadomość o opiece nad Emilka

forever, tusenfryd witajcie :-)
 
forever tak patrząc się na zachowania rodziców M, ich zaborczość co do Emi, to oczami wyobraźni wiem, że bedzie Im mega ciężko, i to nie jest tak, że ja nie chcę/nie potrafię Ich zrozumieć, bo po części rozumiem, że im smutno jak Emi nie ma u Nich, że dom pusty, cichy, że nie mają, co ze sobą zrobić, że Im tęskno za wnuczką, ja to wszsytko rozumiem, ale jak ostatnio usłyszałam, że nie wszystkie dzieci muszą chodzić do przedszkola i że Emi może zostać u Nich do 6-go roku życia, to - wybaczcie - tego nie potrafię zrozumieć... I przez to, że Emi u Nich jest w tygodniu, nie wyobrażam sobie dać ja na sobotę lub cały wekend do dziadków:no: myślę, że jak Emi pójdzie do żłobka/przedszkola to też ciężko mi ją będzie zostawić gdzieś na wekend, bo przecież ja też jestem stęskniona za nią, wekend chcę, żeby był rodzinny, najlepiej we trójkę:tak: spacer, spotkanie ze znajomymi, ewentualnie krótki obiad u teściów (góra raz na miesiąc) i tyle!
 
Kati83 - napisz koniecznie jak gospodyniowa impra.... :-D

Forever
impreza fajna, do jedzenia skromnie ale dobrze, śląski dobry "kołocz " swojska kiełbasa, sałatka swojska warzywna, i do zagryzienia ogóreczki, smalec ze skwarkami i chlebek - wszystko swojskie nie kupowane :-) no i śpiewały "Rzuchowianki" nasze fajne babki. Nawet zaczeli potańcówkę potem ale ja się już zmyłam:-)
Tusen wierz mi, że nie jesteś sama ja też czasem mam go dość :zawstydzona/y: ale trudno taki nasz los matki są wzloty i upadki.
Martadelka ja mam melisę i piję, jak się wkurzę to robię z pół szklanki taką mocniejszą. A Mati też pije bo lubi ziołowe herbatki.
A co do teściów to dobrze i nie daj się wmanewrować w gadke "a czemu..." itp. tak zdecydowaliście i kropka. Wasza córka - wasza decyzja. No i teściom powiedz że teraz jest obowiazek przedszkolny chyba od 5-go roku życia a jak nasze pójdą to może wcześniej będzie :-D
Asinka jak to kto za remont zapłaci - spółdzielnia! ja bym sie kłóciła z nimi. A stłuczka - wiem, ze emocje biorą góre szczególnie w ciąży. Ja pierwszy raz jak miałam "stłuczkę" to jeszcze autem brata i na parkingu ktoś mi wjechał w zderzak i go uszkodził, dowiedziałm się o fakcie jak wróciłam do auta :eek:
A w ciaży to zaliczyłam płot i strzaskany reflektor tylny - sie napłakałam bo nerwy puściły.
Jak zdrówko Tymka i Sz. ? A Ty mamuśka jek sie czujesz? Dzidzia juz szaleje?
Ironia dobrze, ze bedziesz częściej brakuje twojego humoru ;-):-)
&&&&&&&&&&& za Benka :-) będzie dobrze :-)
Forever, Mamo Matiego Beni miał coś chyba z serduszkiem jako noworodek (chyba niegroźnego) dlatego Ironia miała go kontrolować
 
A co tu taka cisza?
My zaliczylismy popołudniowy spacer ale krótki bo juz mroczno i ciemnawo się zrobiło i az mi nieprzyjemnie tak spacerowac...
Nie podoba mi sie to wczesne ściemnianie się na dworzu kiedy to mozna by było jeszcze pochodzic :baffled:
 
no benio juz polozony a ja siadam do pracy...


mama matiego - tez nie lubie zimy :( od razu ciemno sie robi :confused2: wczoraj o 17 to juz ciemna noc była a my dopiero na spacer pojechalismy na rynek :-D


kati przeczytalam ze grała kapela "ruchanki" :-D:-D


martadelka - super zrobiłas z teściami :tak::tak: pamietaj ze dziadkowie to nie rodzice i to nie oni dyktuja warunki co do dziecka :tak::tak: moja mam tez uwielbia benia i go rozpieszcza na maxa co mi sie nie podoba ale wiem ze moj urwis juz sobie poradzi powie kiedy czegos nie chce... natomiast ja mam inny problem dziadkowie benia maja hardcorowe podejscie do zabaw wiec jak np dziadel nosi benia to nie normalnie tylko do góry nogami, albo robi mu zjezdzalnie z fotela :szok: nie mowiac juz o samochodziku z kosza na bielizne czy domku w szafie :sorry:



asinka - masakra z tymi przeciekaniem ! :szok: zgłaszacie to do spoldzielni ?
 
Martadelko, b. dobre decyzje! Z tego co pisałaś, oni zaczynają mieć z Emi jakąś toksyczną więź... wtorek i czwartek na początek chyba przeżyją- nie rzucasz ich na głęboką wodę. Moja ukochana babcia mieszka blisko nas ale nie wpada, chce żebyśmy to zawsze my wpadali i ja to robię co ok 3-4 dni ( i wtedy jesteśmy taki kilka godzin, jemy z nimi obiad itp.), czasem, jak muszę w pracy dłużej posiedzieć (jak dziś) niania wiezie tam Miesia i M. go po godzince czy dwóch odbiera ale ostatnio usłyszałam, że tak " rzadko pokazuję im dziecko". Ja ją rozumiem, bo już pewnie zapomniała jak w pracy było intensywnie i teraz jak siedzi w domu, to ma ochotę by codziennie ktoś wpadł... Ale nie dam rady sprostać tym oczekiwaniom, bo sama mam ochotę po pracy odetchnąć we własnym domu, pobawić się tylko z chłopakami, porobić sobie wszystko, ugtotować, przygotować się do pracy itp. No i jeszcze moich rodziców zaspokoić towarzysko. Znajomych zostawiamy na weekendy. Od teściów trzymamy się daleko, od kiedy tu mieszkamy, tj od sierpnia widziałam ich z 3-4 razy i dobrze mi z tym:)
A to co Twoi teściowie myślą o pójściu Emi do przedszkola, makabra!:no: Dobrze, że Emi ma rozsądnych rodziców, którzy nie pozwolą na to! Z moich obserwacji wynika, że te dzieci które późno poszły do przedszkola ( 4,5- 5,5 lat)dużo gorzej funkcjonują w grupie, w szkole. Mają spore problemy.
Ironia, kciuczki, my do kardiologa w styczniu
 
Ostatnia edycja:
dzięki dziewczyny:tak: kati, ironia, Aestima cmooook
Aestima
jak dobrze, że to napisałaś - czasami myślę, że tylko ja widzę, że kontakt dziadkowie-Emi przeradza się w jakiś niezdrowy związek - w miarę możliwości chcę to ukrócić... Może przesadzam, ktoś powie, że patetyczne bzdury ale ja tak czuję. Na ten moment nie mogę nic więcej zrobić, nie dam Emi cały tydzień do mojej babci bo to nie na Jej zdrowie (prawie 80 lat!), do tego moja siostra cały czas szuka pracy i ma jej szukać a nie zajmować się Emilką, no i jak już wspomniałam wielokrotnie - nie chcę jeszcze oddawać Emi do żłobka. Na pewne rzeczy godzę się, ale niektórych nie popuszczę, idę na kompromis, wściekam się - na własne życzenie, muszę to jakoś przetrwać... Mnie mierzi jak słyszę tekst typu 'rzadkie pokazywanie dziecka' sorki... I rozumie chęć posiedzenia w domku, pobycia we trojkę, czy samej ze szkrabem - przecież my też, będąc w pracy, tęsknimy (nie że cały czas myslimy, nie) i potrzebujemy 'samotności' z dzieckiem a nie siedzenia w kupie...:baffled: do tego dochodzi siostra Michała (mieszka z rodzicami), która była u nas (na nowym mieszkaniu, czyli w przeciągu 10-ciu miesięcy) 3 razy: Święta Wielkanocne, chrzciny i pierwsze urodziny Emi a tak to nigdy więcej a już setki razy słyszałam, że Ona tęskni za Emilką, że Jej nie widuje... Ale, żeby, za przeproszeniem, ruszyć d... i do nas przyjechać, to już nie - my mamy przywozić Emilkę - w wekendy - żeby ciocia mogła pobawić się z siostrzenicą:eek: raz już miałyśmy ciętą wymianę zdań, bo gdy po raz kolejny usłyszałam Jej wywód, nie uniosłam - wygarnełam, że to chyba Ona chce mieć kontakt z Emi a nie na odwrót (bo sorki Emilka jeszcze za mała, żeby mi konkretnie powiedzieć, że chce pojechać do cioci, jak nadejdzie ta chwila - zawiozę) i że jak dla nas nie ma najmniejszego problemu, żeby przyjechała np w sobotę wzięła Emi na spacer, plac zabaw, pobawiła się - jestem za, ale ja wozić nie będę:no: zaznaczyłam, że chyba nie potrzebuje specjalnego zaproszenia (Jej mina wskazywała, że chyba takowe zaproszenie byłoby na miejscu:eek:), może wpadać kiedy chce, oczywiście z uprzedzeniem, żebyśmy mogli sobie plany dostosować, dzień ułożyć, na co Ona - że my wiecznie mamy jakieś plany i gdzieś jeździmy:szok: od tamtej rozmowy (a mineły ponad 3 m-ce) ani razu nie była, nie zadzwoniła... A od urodzenia Emi do 7 m-ca była u nas uwaga RAZ, parę dni po urodzeniu Emilki a tak to ani razu!!!
no to się znowu wyżaliłam
dziękuję za wsparcie, dziękuję, że Was mam:zawstydzona/y:

ironia zjeżdżalnia z fotela, noszenie do góry nogami...:szok: skąd Oni mają takie pomysły??? &&&&& za kardiologa
kati melisa naprawdę pomaga? ja koniecznie muszę znaleźć sposób na moje nerwy, ja niestety w gorącej wodzie kąpana...
 
Ostatnia edycja:
reklama
Martadelko, miej w dupie coo tam sobie myślą inni- Ty jesteś matką i Ty wyczuwasz wiele rzeczy, więc jeśli coś Ci się wydaje nie ok, to nie są to patetyczne bzdury. Też bym mojej babci Małego dała chętnie, ale 72 lata i ostatnio ma problemy z błędnikiem. Do żłobka też nie chcę jeszcze, nie jestem gotowa... może latem o tym pomyślę...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry