hej z rana

u nas nocka super, cała przespana ale jak zawsze nie ciesze sie za wczesnie, nad ranem Mati ze mna w łóżku od 6 pół godziny szalał, krecił sie i rozpychał a potem padł i spał do 7:30 i dopiero mleko z kaszką
dzis chyba ze spaceru u nas nici bo mimo ze jest prawie 6 stopni na zewnatrz to strasznie wieje i chmurzy sie wiec pewnie zaraz zacznie padac...
a ja na poczte musze isc odebrac list bo wczoraj nie wiem jak to mozliwe ze przegapiłam listonosza bedac cały czas w domu, ale dzwonek przy furtce mamy popsuty...
moze sie skapnie i przywiezie mi ten list dziś...
kati szczerze to nie wiem do jakiego lekarza mogłabys iśc wiec nie pomoge
no my wczoraj bylismy 2 razy na spacerach ale krótkich takich godzinnych tylko, po 11 kiedy to Mati prawie usnął w wózku a najgorsze ze on wcale nie pozwala opuścic wózka do lezenia jak spi bo sie wybudza i płacze, wiec ostatecznie wczoraj pieknie ze mna szedł za reke na powrocie, no i po południu ale oczywiscie juz ciemno sie robiło...
bardzo nie lubie takiej jesieni i tego wczesnego sciemniania sie na zewnatrz
ironia jak po wizycie z Beniem?
Aestima to w wolnej chwili napisz jak tam niania, Miesio płacze jak nianai przychodzi? chyba pisałas ze bardzo fajnie na nią reagował i szybko zaakceptował?
martadelka bardzo dobrze zrobiłas ze "odciążyliscie" tesciów w sprawie opieki nad Emilka, ale naprawde podziwiam twoja babcie ze bedzie opiekowac sie mała, moja babacie w podobnym wieku i raczej watpie zeby dała rade sie zajac Matim, po pierwsze raczej ja bym sie bała jej go zostawic bo wiem ze to nie ten wiek jak dla niej i dała by sobie z nim rady nawet nadazyc za nim...
Aestima, martadelka, forever skad ja znam to "rzadkie pokazywanie dziecka", ostatnio u tesciów (jak bylismy objezdzac cmentarze bylismy sami bez Matiego) z tekstem "juz wcale go do nas nie przywozicie, wcale nie bedzie znał dziadków" tylko mnie wkurzyli - widzieli Matiego do tej pory 2 razy i nigdy nawet nie wyrazaja checi zeby nas odwiedzic (mimo licznych zaproszeń zawsze maja wymówke), a Matiego wozic tam nie bede bo on tam wpada w jakis szał

poza tym tam jest zakopcone dymem papierosowym i 5 dzieci które wiecznie są chore, jak sie wyleczy jedno to kolejne zaczyna chorowac i tak w koło

ehhh duzo by pisac

moi rodzice widuja Matiego raz na tydzień, czasem dwa razy i nie narzekaja tylko sie ciesza bo wiedza ze nie ma mozliwosci zeby czesciej sie widywac, oni maja ciagle prace w gospodarstwie, a my w tygodniu nie pojedziemy bo G. nie ma a ja zazwyczaj nie mam samochodu, a jak G. jest na weekend to tez chcemy pobyc we trójke i doskonale to rozumieja
martadelka, forever co do cioć to u mnie troszke podobnie, moja siostra czasem przyjezdza do Matiego jak ma mozliwosc (sama nie ma prawa jazdy wiec ktos musi ja orzywiesc), czesto wypytuje kiedy Mati do niej przyjedzie, ale jak pojedziemy to tylko wpadnie na chwile do pokoju rodziców a potem umyka do siebie do swojego meza, wkurza mnie to bo tak to pisze ze czeka na przyjazd Matiego a jak jestesmy to nie moze przyjsc na dłuzej i sie z nim pobawic, a znowu Mati ja uwielbia, bardzo lubi spedzac z nia czas i w sumie to jego jedyna ciocia ktora zna i która widuje (bo reszta poprostu tylko pyta jak Mati i na tym sie kończy) i tylko pedzi do niej do pokoju...
ale sie rozpisałam i wyżaliłam, ale w sumie Wam tylko moge sie wygadac (oprócz G.)
sorry za smęcenie
traschka, andariel gdzie wy?
miłego dnia kobietki
