• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Czerwiec 2011

Hej!

Ironia Maja właśnie po tym chłopcu ma traumę. Też mam nadzieję że z czasem Jej minie ale szkoda mi Jej bo Ona bardzo lubiła kontakt z dziećmi :(

Forever jak byliśmy rok temu w zamojskim zoo to chodziliśmy coś koło 3h. Wczoraj byliśmy coś koło 2h bo już wiedzieliśmy co i gdzie się mieści. Część klatek tylko minęliśmy bo Mai nie interesowały bażanty itp jakoś szczególnie, wszystko było kurką a ile można kury oglądać :-D ale wszystkie kopytne zwierzaki i lwy+tygrys były oglądane baaardzo długo więc bylans wychodzi po równo :)
 
reklama
mamoM to u Was ładna pogoda? u mnie nie że zimno ale pada od rana...:baffled:
Silva znowu się rozpisałaś:-p jak wekend???
forever weselicho 21czerwca:-) Ci sąsiedzi a dokładnie sąsiadka poznana właśnie 1,5roku temu 'w piaskownicy'; kiedyś nawet pisałam, że jedna z kobitek na podwórku dała mi ciuszki po córce dla Emi - a prawie się nie znałyśmy. Ja też ostrożna jak pisałam co do sąsiadów a tu odwiedziny były spowodowane ruterem i pomocą mojego M, ale było sympatycznie. A Ty czemu z dystansem podchodzisz?
Madzioolka myślę, że tylko czas tu pomoże i na nowo zaufanie dziecio, ale ja się nie znam...
 
Hej!
Ciekawa jestem dlaczego z takim dystansem podchodzicie do "piaskownicowych" znajomości, martadelko, forever? ja tak w Pruszkowie poznałam naszych fajnych znajomych z bloku obok, z równolatką Ninki, kontakt mamy cały czas i za sobą tęsknimy:tak:przecież zanim znajomość się rozwinie i dojdzie np.do domowych odwiedzin, jest filtr w postaci rozmów, który pokazuje czy to ktoś mniej więcej naszego pokroju czy też nie.
Forever - a to zaglądanie do Krysi to z jakiego powodu? Tego upadku?


Byliśmy wczoraj na festynie, Ninka tańczyła na scenie do "ona tańczy dla mnie" (:confused2:), dobrze że miałam przy sobie kamerę bo się ubawiliśmy z niej:-DLeo za to średnio zaangażowany, raczej go chrupki czy soczek bardziej interesowały. Przy okazji zobaczyłam się z siostrą, bo też wpadli z Emilką na trochę. Pogoda piękna. Dziś już rano padało, ogólnie jest zachmurzenie i możliwe przelotne deszcze.

z M.nieciekawie - nasze relacje pozostawiają wiele do życzenia.
 
andariel ja ze względu na mega narzucającą się pseudo koleżankę, potrafiła w niedzielę zawdzonić do mnie ok 10 i oznajmic (nie zapytać!), że za 10min bedzie u mnie na kawie! I nawet moje 'delikatne' sugestie, że nie mam czasu (np. 'ale wiesz jestem z M jeszcze w piżamach w łóżku') nie były dla Niej wystarczające! To tylko jeden z ogromu przykładów, które mogłabym przytoczyć - była więcej niż upierdliwa. Kiedyś skłamałam, bo już nie miałam argumentu i powiedziałam, że nie ma mnie w domu a Ona do mnie, że widziała mnie jak wchodziłam do bloku...
co z M się dzieje...???


aha bym zapomniała się pochwalić: w piątek wracam ze spotkania, idę na podwórku, M zajęty rozmową z sąsiadem a Emi... jeżdziła na hulajnodze:shocked2::-) zdolna bestyjka, sama się odpychała i po kawałeczku jechała do produ! wczoraj za to dostały
 
Ostatnia edycja:
Martadelka, Andariel - ja wogóle wylewna nie jestem ani gadatliwa... W szczególności na osobiste tematy. No i czasem mi się po prostu gadać nie chce, odpowiadać na standartowe pytania. A w piaskownicy takie matki jak ja raczej nie bywają - zalatane, z takim czy innym dzieciowym podejściem. Mnie troszkę razi takie wywnętrzanie się ogólne np. opiekunka po 1 dniu w szpitalu z Mlodą 8-17 wiedziała b. dużo o pozostałych dzieciach i ich mamach a najwięcej o mamie zaprzyjaźnionej z tamtymi dwiema, która właśnie wyszła i wpadła na kontrolę a więc i z wizytą - dość osobiste szczegóły. Wolę milczeć i tzw. własny sos. A już to co napisała Martadelka to wogóle masakra jak dla mnie - ja bym nawet telefonu nie odebrała.... :no: Chcę mieć spokój i już. Tak samo sama innym nalotów nie robię. Ale to ci sąsiedzi ? A co z tą hulajnogą w końcu bo nie czaję ostatniego zdania.... :sorry:
Andariel - zaglądanie tak, b. się przestraszyłam.... :eek: Przyłączam się do pytania Martadelki, jakoś przeprowadzka Wam nie posłużyła..... :-(
 
Ostatnia edycja:
martadelko asertywność się kłania;-)ja bym chyba nie miała skrupułów wprost powiedzieć, że nie mam dla niej czasu. Swoją drogą, czy tacy ludzie są aż tak bezczelni czy nawet nie wiedzą jak bardzo są upierdliwi? A taznajoma nadal mieszka gdzieś w pobliżu? No i posta Ci urwało chyba?
to czas kupić Emilce różową (koniecznie:-D) hulajnogę:tak:

a z M.to ciąg dalszy tego, co już jakiś czas temu się zaczęło. Marazm, oziębłość emocjonalna (piszę o sobie, nie wiem co jemu siedzi w głowie), wnerwia mnie pierdołami typu: niedokładnie wytrzepany piach z dziecięcych butów czy napaćkany zlew tłuszczem po jego kulinarnych wyczynach w kuchni... wnerwia mnie okrutnie na każdym kroku i wcale bym się nie zmartwiła gdyby wypadła mu kilkudniowa delegacja:zawstydzona/y:
edit. forever - nie widzę związku naszych gorszych relacji z faktem przeprowadzenia się, bo obecne "problemy" nie wynikają ze zmiany miejsca; i już tak bywało w P-wie.
 
Ostatnia edycja:
ale pustki...
dzień dobry!

andariel ta dziewczyna była raptem u mnie/nas (na starym mieszkaniu) może z 3 razy! Od reszty się wymigiwałam czym się dało, ale ona nie odpuszczała i nadal dzowniła i chciała się wprosić, zrobiła się chora sytuacja, może masz racje z asertywnością, nigdy nie umiałam stanowczo powiedzieć 'nie', żeby kogoś nie urazić... co do tej dziewczyny to kurde głupi by skumał, że nie chcę jej odwiedzin... mi by było wręcz głupio dzownić do kogoś i cały czas słyszeć jakieś wymówki, no ale... Na szczęście teraz daleko mieszkamy od siebie, ale pracuje parę budynków ode mnie, ale rzadko się widzimy.
forever e tam! czasami fajnie pogadać, ale czasami;-) i tak w większości rozmawia się o dzieciach:tak:
moon udanych wakacji kochana!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Madzioolka to Wy za tydzień lecicie? przesyłam pozytywną energię na lepsze samopoczucie i humor!


aha końcówka urwanego posta: Emi dostała w spadku rowerek 3-kołowy, fajnie sięga do pedałów (bo tym od dziadków nie da się jeździć):tak:
 
Ostatnia edycja:
reklama
Martadelko ja gaduła jestem, więc jak jak nie mam ochoty na gadki-szmatki, staram się omijać plac zabaw (co łatwe nie jest z prawie 4-latką). Bo na samym placu raczej się nie da nie rozmawiać z innymi matkami - zwł.że jak np. asekuruję Leo na zjeżdżalni, a Ninka w tym czasie chce się pobujać, często jakiś rodzic ją po prostu podsadza - no to potem dziękuję i rozmowa sama z siebie się rozkręca, naturalnie. Ja to lubię nawet, choć zdarzają się "trudne" przypadki;-)dobrze, że z tamtą nawiedzoną znajomą dzieli Was już odległość:tak:rowerek 3-kołowy - ten nasz też jest tak idiotyczne wyprofilowany (jak Harley), więc trzeba się namordować by kawałek ujechać. To co z hulajnogą dla Emi?:-)

ciekawe jak tam moon po locie.
forever - i jak z Krysią? Pewnie dobrze? Ja lubię Almodovara, choć trzeba mieć nastrój na jego twórczość.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry