Doris : - ) - imprezki miały być - 2 h zabawa w przedszkolu - pomyliłam ( nie do końca ze swojej winy ) miejsca ( otworzyli placówkę obok i tam się to odbyło ) więc wylądowałyśmy w parku - warsztaty muzyczne ( trochę za dużo innych przeszkadzajek było tak sobie ale miłe miejsce, mili ludzie i Pani co robi i sprzedaje czapeczki. bandamy, torebeczki w normalnej cenie i na zamówienie

), warsztaty teatralne - okazało się że za tydzień, czytanie książek do sali wejść się nie dało z powodu duchoty i tłumów ale obok plac zabaw - kulki, zjeżdżalnie, Młodej tylko głowa odskakiwała, jak czołg do przodu - spadła ze dwa razy np. twarzą w kulki ale nic, afera była żeby zabrać - normalnie te kulki kosztują 30 zł

- ale w ramach wejścia na darmowe warsztaty za darmo były.
Madzioolka - współczuję :-( Takie akcje "ortopedyczne" są też w Wawie w sklepach, my po prostu co ileś do ortopedy chodzimy, Młoda jedną stopę za b. do wewnątrz daje ale tak to ok.
Traschka - 7 h w górach !

Fajnie, że masz możliwość "pozbycia" się jednego dziecka.

Piszesz sporo o relacjach Marysia - Szymek, zastanawiam się jak to jest u
Asinki85,
_Olgi_ czy
Silvy. Czy to kwestia charakteru Starszego Malucha czy różnicy wieku czy wieku Młodszego....
A ja się właśnie obudziłam.... 2.30. Spałam od 16 jak wróciłam do domu po odwiezieniu Młodej do Babci - albo coś mi zaszkodziło - podejrzany pieczony kurczak ze sklepu - w piątek albo malutki rotawirusik żołądkowy. Wczoraj nie jadła nic, tylko herbata, wciąż mnie kręciło w żołądku. Miałam jeszcze plany zakupowe ale czułam że nie mam siły i muszę się położyć. No i położyłam "na chwilkę"
