andariel
mama super dwójki :]
Madzioolka - 104? Ale wysoką masz pannę! Nina jeszcze ma niektóre ciuchy na 104, a do małych nie należy.
Aestima - tak, coś słyszałam o podawaniu kulek homeo w konkretne dni tygodnia. Dzięki bardzo za info o tej lek., uważam, że warto mieć taki kontakt pod ręką. Moje doświadczenia pokazują, że najgorzej zacząć krucjaty po lekarzach medycyny akademickiej, którzy przepisują chemię - mam wrażenie, że na jedno to pomaga, a na wiele innych szkodzi
takie trochę błędne koło. No ale co zrobić - czasem trzeba... Ale dobiło mnie to okrutnie. A...nawet nie chce mi się Wam tu smęcić.
kati - a Ciebie bolały uszy? Jakkolwiek - niech wreszcie Cię opuści to cholerstwo, bidulo. Dobrze, że Mati sobie radzi (musisz mieć ogromną satysfakcję, że długo karmiłaś go własnym pokarmem!brawo!). Leo ważył niedawno 15 kg, teraz po 2 dniach marnego apetytu widzę, że udka mu się zrobiły szczupłe. I taki biduś osłabiony jakiś przez antybiotyk.
Ja się nie nadaję na takie zbiorowe chorowanie - nerwy mi siadają, cierpliwości brak, po kilka razy przepraszam dzieciaki za nawrzeszczenie:-(do tego psyche mi siada od razu, wizje szpitalne gdzieś się po głowie przewijają itd. - powiecie, że jestem nienormalna i pewnie macie rację. Mnie samą nadal coś w gardle trzyma, bo prawie mówić nie mogę. A to dopiero początek sezonu "grypowego"
Felkaa - a coś o sobie/Was napiszesz?
Aestima - tak, coś słyszałam o podawaniu kulek homeo w konkretne dni tygodnia. Dzięki bardzo za info o tej lek., uważam, że warto mieć taki kontakt pod ręką. Moje doświadczenia pokazują, że najgorzej zacząć krucjaty po lekarzach medycyny akademickiej, którzy przepisują chemię - mam wrażenie, że na jedno to pomaga, a na wiele innych szkodzi
takie trochę błędne koło. No ale co zrobić - czasem trzeba... Ale dobiło mnie to okrutnie. A...nawet nie chce mi się Wam tu smęcić.kati - a Ciebie bolały uszy? Jakkolwiek - niech wreszcie Cię opuści to cholerstwo, bidulo. Dobrze, że Mati sobie radzi (musisz mieć ogromną satysfakcję, że długo karmiłaś go własnym pokarmem!brawo!). Leo ważył niedawno 15 kg, teraz po 2 dniach marnego apetytu widzę, że udka mu się zrobiły szczupłe. I taki biduś osłabiony jakiś przez antybiotyk.
Ja się nie nadaję na takie zbiorowe chorowanie - nerwy mi siadają, cierpliwości brak, po kilka razy przepraszam dzieciaki za nawrzeszczenie:-(do tego psyche mi siada od razu, wizje szpitalne gdzieś się po głowie przewijają itd. - powiecie, że jestem nienormalna i pewnie macie rację. Mnie samą nadal coś w gardle trzyma, bo prawie mówić nie mogę. A to dopiero początek sezonu "grypowego"

Felkaa - a coś o sobie/Was napiszesz?
Życzę jak najszybszego wprowadzenia planu w życie jakby co. 
współczuje Wam a szwagierka... no cóż widzi, że jak sie uprze to rodzice dają więc korzysta. Szkoda, ze oni sami tego nie widzą że ich naciąga... szkoda słów
i musze zamowic nowy bo bez tego nie moge pracowac eh..2k w plecy

) jak Marysia ma gorączkę. Od razu staje mi przed oczami początek stycznia, kiedy Marysia z gorączką 41C była totalnie olana przez wszystkich lekarzy i odsyana ze zniecierpliwieniem "to tylko grypa, trzeba czekać aż sama przejdzie..." a dziecko mi się przelewało przez ręce, gorączka nie spadała juz w ogóle, Marysia majaczyła gdzieś między snem a jawą... i nie była to żadna grypa. Teraz za każdym razem jak tylko zaczyna gorączkować to wspomnienie wraca a ja dostaję zimnych dreszczy. Więc co dopiero ty, po waszych przejściach. Na szczęscie gdzieś w środku nas wiemy, że musimy być silne dla naszych dzieci. I choćbyśmy nie wiem jak były przerażone i załamane to damy radę