reklama

Czerwiec 2011

Hej!
u nas ok - tak jak przypuszczałam, nic już Nince nowego nie doszło, to co jest ładnie zasycha, więc teraz czekamy na strupy:happy:Leo czysty. No ale ospa wykluwa się nawet do 3 tygodni, to ma chłopak spore szanse;-)
Ja dziś przeczołgałam się pieszo przez pół miasta w obie strony i nie powiem gdzie mi nogi w związku z tym wchodzą:sorry:pogoda absolutnie przepiękna, powietrze pachnie złotą jesienią, liście szurają miło pod nogami...
 
reklama
kasiuwilde, dzięki, że pytasz:)
Odezwała się ta której dużo!:-D:rofl2:
Mnie mało, bo dostałam cały etat ( dla mnie dyr. zwolnił 'tamtą':szok:) plus projekt unijny, plus 2 dodatkowe h z wyrównywania szans, plus warsztaty, plus zdjęcia i blog... yyy...no, dużo tego. Jeszcze dziadek chory, miał rozrusznik wstawiany a to nie koniec. znaleźli guza w plucach... Ja mam zwalające z nóg bóle głowy i ledwo żyję ostatnio.

Brakuje mi Was bardzo, postaram się częściej wpadać.
 
mamoM no to mam nadzieję, że nadrobicie zaraz weekend i po prostu przeniesie się na później, no i niech Mati da mamie czasem odsapnąć!

andariel fajnie, że najgorsze za Wami! to ile Ninka ma teraz kwarantanny zanim do przedszkola pójdzie? no i co Ty tak poszalałaś po mieście? ;-) ja przed uziemieniem pokochałam jak nigdy samotne spacery, jak mi się udawało to na grzyby np na 5-6h do lasu, albo z naszej budowy do moich rodziców (12km)!!!

Aestima no to rzeczywiście możesz narzekać na deficyt czasu! Fajnie, że masz pełen etat, szkoda, że babka poleciała, no ale jakby dyr nie miał jej nic do zarzucenia to tak by się nie stało, chociaż w szkołach to i tak bardzo rzadko się zdarza... zdrówka dla dziadka, mam nadzieję, że ten guz to nic poważnego? no i skąd Twoje bóle głowy, wiadomo? aaaa tak w ogóle to ja zdecydowanie staram się ostatnio nadrobić zaległości na bb!
 
Kasiawilde - rżężę niestety :-( Zamierzam przechodzić - przeziębienie to jest jak się okazało, byłam nawet w piątek u lekarza. Młoda zdecydowanie lepiej niż ja, pokasłuje tylko a jak mi się zbierze to lecę serią.
Andariel - mnie dziś nogi też w d weszły, byłam w 2 centrach handlowych, w tym jednym nowootwartym, trochę pokupowałam - gł. dla Młodej oczywiście :-p - wróciłam do domu ok. 18.30. Czuję się zrelaksowana i kompletnie się nie przejmuję tym że robota leży. :happy: Doczytałam właśnie, że Twoje koleżeńskie spotkanie nie wypaliło :-(- no i mam jedną uwagę - i po co szczepić, no ale to zapewne wiesz, że ja tak ma :laugh2: Ja się za to widziałam wczoraj z dwoma koleżankami.
 
Forever - "moje" dziewczyny w końcu też się beze mnie nie spotkały, więc nic nie straciłam:-D(no a tamto szczepienie córki jednej z dziewczyn, to takie wiesz, obowiązkowe z kalendarza, a kumpela co do zasady jest ZA, więc tak po prostu wyszło niefortunnie). Komfort psychiczny - brak wyrzutów sumienia co do leżącej roboty - bezcenny:tak:
kasiawilde - bo postanowiłam swojego lumpka nawiedzić, wieki już nie byłam, przy okazji powałęsałam się po Pepco i generalnie się nie spieszyłam;-)nie było mnie prawie 5 godzin:-pA że M.był uziemiony z dzieciakami w domu to drogę powrotną - pod górkę - również musiałam odbyć pieszo. Mogłam autobusem trochę na około, ale naprawdę tak nie cierpię towarzystwa przypadkowych ludzi w środkach komunikacji miejskiej (chyba mam deficyty jakieś, ciekawe co na to terapeutka od SI:-D), że wolę własne towarzystwo jeśli mi sił starcza;-)no a ile Ninka na kwarantannie to nie wiem - we wtorek kontrola. Wszędzie w temacie ospy czytam, by nie puszczać od razu do ludzi bo odporność moooocno niewielka po ospie, więc pewnie ją przetrzymam kolejny pełny tydzień. Tak myślę. Zwłaszcza jeśli Leo się zarazi - bo wtedy nie będę miała jak odbierać z nim Niny (rano no problem bo M.by zaprowadził). Zobaczymy. A co u Ciebie??? Bo każdej odpiszesz, a o sobie bardzo oszczędnie:tak:
mamoM - ponoć "co się odwlecze to nie uciecze".
 
Andariel - to nic nie straciłaś :happy: Ale wszelki duch.... :shocked2: 5 h poza domem s a m a..... :szok: Jak shopping ? Ja też nie lubię komunikacji miejskiej głównie w godzinach szczytu - jak towarzystwo czasem jestem w stanie znieść - nie za często bo teraz b. okazjonalnie jeżdżę - to do zatłoczonego pojazdu - kwestia kontaktu bądź co bądź cielesnego - nie :no:
A ja przekasłałam kolejną noc. Miałam wstać wcześniej i popracować i doopa.... :-p Śniadanko, ogarnięcie i na balet. Coś słońca nie ma, mam nadzieje, że wyjdzie, bo po przedstawieniu myślę cobyśmy uderzyły do Łazienek na liście - pozbierać, poszeleścić. Może by Młoda pospała więc ja sobie wezmę ostrożnościowo materiały do poczytania na jutro.
Pakamera ma w weekend - 20 % a tam takie cudeńka.... Szczególnie spinki do włosów mnie wciągają.... :-p
 
forever - no sama, ale ile się przez tel.nagadałam:-Dcałą drogę powrotną, tj.ponad 40 min.z siostrą. No i okoliczności przyrody tak piękne, że żal by było wsiadać do autobusu. Po powrocie jeszcze spacer z Leo, ale słońce się schowało i jak zawiało chłodem to już miło nie było. Co do zakupów to nie ma o czym pisać, bo ja głównie po rossmannowskie pierdółki zaszłam, w lumpku bluzę polarową (krwista czerwień) dla Ninki nabyłam, rownież czerwoną zimową czapkę i spodnie na szelkach na deszcz, też dla Niny. Szału nie było. Piszesz o Parku Lazienkowskim - my w zeszłym roku mniej więcej o tej porze też się wybraliśmy - wspominam z sentymentem zatem. Pięknie było, choć Leo przespał cały wypad. Łazienek to mi brakuje, fakt.

A po wczorajszej pieszej eskapadzie mam zakawasy! Nogi!

Miłej niedzieli życzę!
 
Andariel - ja zbytnio nie mogę iść i gadać bo zadyszki dostaję - chyba że b. wolno, bo nie umiem pośrednio :-(
My po balecie, kawie w Wedlu, Łazienkach i zakupach w Almie. Siadają mi akumulatory a tu i robotą i ciągle coś przy Młodej - jadła jogurt dość rzadki, oczywiście sama i niestety bez śliniaka - nie chciała - zestaw domowy do prania, kolejny wyciągnąć i tak w koło....wcześniej mycie pupy...
Balet w porządku, troszkę przyoszędzili na dekoracjach - tandetności i braku dbałości o szczegóły no i książę w superprześwitujących białych rajtuzach i białych stringach do tego ( oraz dodatkowo niemęski jakiś :-p ) - taki półnagi był trochę jakby nie mogli mu jakiś galotów dać na to.... Później w Wedlu przy animatorce były dziewczynki które też były na przedstawieniu - 6 - 7 lat - i się śmiały, że książę w samych rajstopach jak dziewczyna był :-pW kawiarni Krysia zajadła praktycznie cały słoiczek obiadku a później poszła do starszych dziewczynek którymi się zajmowała animatorka - rysowała, malowała, ogólnie kawę wypilam.
Łazienki - liście, pawie, kaczki, wiewiórki, żołędzie, kasztany - 2 h łażenia.
Potem pierwsze zakupy w supermarkecie - bardziej delikatesach - bez wózka. Co się nagadałam czego nie potrzebujemy, ile Młoda naściągała rzeczy z półek.... No ale dało radę.
Teraz marzyłam o chwili położenia się - bo nie spokoju - pralka wyje, że trzeba filtr wyczyścić.... :wściekła/y: A mi już kręgosłup siada :-(
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry