traschka
Mama Marysi
witajcie! Wreszcie miałam wolny weekend i mogliśmy wybrać się na rodzinne wycieczki. Niestety Marysia nie ułatwiała nam życia, cała sobota i niedziela upłynęła pod znakiem nienawiści do brata:-( to mnie wykończy, naprawdę... jak urodził się Szymuś było bardzo ciężko, ale żyłam ciągle nadzieją, że za kilka miesięcy oni zaczną się bawić razem. Teraz widzę, że moje nadzieje były płonne, bo niestety Marysia przejęła charakter po swoim tatusiu, który do podstawówki nie bawił się z innymi dziećmi. Kiedy był sam - był super grzeczny. Innych prał po głowie (głownie młodszego brata oczywiście).
Moje dzieci są do zniesienia tylko osobno, neistety razem jest MASAKRA. Wczoraj przeryczałam cały dzień.
Najgorsze, że kiedyś byłam przekonana, że przecież tak się staram, że przygotowałam Marysię na pojawienie się rodzeństwa najlepiej jak potrafiłam. Tyle jej tłumaczę, ona mądra to zrozumie... byłam pewna że będzie dobrze! Że jeśli się do tego odpowiednio przyłożę, to musi być dobrze. Ależ byłam naiwna. Człowiek uczy się przy dzieciach niesamowitej pokory. Zatem albo ja rzeczywiście jestem matką do bani, która nie radzi sobie z wychowaniem dzieci, albo przypadek mojej córki jest wybitnie ciężki. Jestem załamana, bo godzenie ich pochłania całą moją energię. Mam szczerze dość i odczuwam to jako mega niesprawiedliwość od losu. jakby kurna jeszcze nam było mało...
Moje dzieci są do zniesienia tylko osobno, neistety razem jest MASAKRA. Wczoraj przeryczałam cały dzień.
Najgorsze, że kiedyś byłam przekonana, że przecież tak się staram, że przygotowałam Marysię na pojawienie się rodzeństwa najlepiej jak potrafiłam. Tyle jej tłumaczę, ona mądra to zrozumie... byłam pewna że będzie dobrze! Że jeśli się do tego odpowiednio przyłożę, to musi być dobrze. Ależ byłam naiwna. Człowiek uczy się przy dzieciach niesamowitej pokory. Zatem albo ja rzeczywiście jestem matką do bani, która nie radzi sobie z wychowaniem dzieci, albo przypadek mojej córki jest wybitnie ciężki. Jestem załamana, bo godzenie ich pochłania całą moją energię. Mam szczerze dość i odczuwam to jako mega niesprawiedliwość od losu. jakby kurna jeszcze nam było mało...
