reklama

Czerwiec 2011

witajcie! Wreszcie miałam wolny weekend i mogliśmy wybrać się na rodzinne wycieczki. Niestety Marysia nie ułatwiała nam życia, cała sobota i niedziela upłynęła pod znakiem nienawiści do brata:-( to mnie wykończy, naprawdę... jak urodził się Szymuś było bardzo ciężko, ale żyłam ciągle nadzieją, że za kilka miesięcy oni zaczną się bawić razem. Teraz widzę, że moje nadzieje były płonne, bo niestety Marysia przejęła charakter po swoim tatusiu, który do podstawówki nie bawił się z innymi dziećmi. Kiedy był sam - był super grzeczny. Innych prał po głowie (głownie młodszego brata oczywiście).
Moje dzieci są do zniesienia tylko osobno, neistety razem jest MASAKRA. Wczoraj przeryczałam cały dzień.
Najgorsze, że kiedyś byłam przekonana, że przecież tak się staram, że przygotowałam Marysię na pojawienie się rodzeństwa najlepiej jak potrafiłam. Tyle jej tłumaczę, ona mądra to zrozumie... byłam pewna że będzie dobrze! Że jeśli się do tego odpowiednio przyłożę, to musi być dobrze. Ależ byłam naiwna. Człowiek uczy się przy dzieciach niesamowitej pokory. Zatem albo ja rzeczywiście jestem matką do bani, która nie radzi sobie z wychowaniem dzieci, albo przypadek mojej córki jest wybitnie ciężki. Jestem załamana, bo godzenie ich pochłania całą moją energię. Mam szczerze dość i odczuwam to jako mega niesprawiedliwość od losu. jakby kurna jeszcze nam było mało...
 
reklama
Witam się z Wami poweekendowo.
Trasia no co zrobisz - starałaś/starasz się, tłumaczysz itd., ale dzieci to odrębne istotki o własnym usposobieniu - kiedyś to się skończy przecież. Ale wyobrażam sobie jak Ci przykro.

Z niepokojem patrzę na kolejny przesiedziany w domu tydzień z Niną i Leo. Co oni wspólnie wymyślają to głowa mała. Łobuzują ile wlezie, do tego Nina zrobiła się rozkrzyczana jakaś, więc ja też średnio 10 razy dziennie najzwyczajniej w świecie muszę wybdrzeć ryja, żeby mnie w ogóle towarzystwo usłyszało. Powinnam się może cieszyć, że mam takie kreatywne dzieciaki, co robiąc totalny burdel w swoim pokoju opowiadają mi historie co to jest i dlaczego tak wygląda, ale wcale się nie cieszę. Nie chce mi się tego ogarniać. Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr.
 
heh, andariel ja jestem na etapie, że ogarnęłabym w domu absolutnie wszystko byleby Marysia wytrzymała w jednym pomieszczeniu z bratem nie wrzeszcząc na niego albo nie tłukąc go po głowie. Jak jest 5 minut spokoju to jest święto. Jest lepiej kiedy baaardzo się staram postępować w okreslony sposób ("rodzeństwo bez rywalizacji...") ale też nie ma szału. No i dla mnie to bardzo trudne. Podane tam przykłądy są dla starszych dzieci i jednak większość miałaby szansę zaistnieć u nas dopiero za jakiś czas. Żeby i Szymuś był bardziej kumaty. Bo na razie odróżnia jedynie lampę od kota, na słowo "nie wolno" reaguje wielką radością i podskokami:baffled:
 
forever dobrze, że to 'tylko' przeziębienie.. ale mogło by już przejść! dopiero pierwsze zakupy bez wózka za Wami? u nas jest luuuz, ale ciężko młodego wyciągnąć z działu z zabawkami ;-)

andariel fajnie, że wychodzicie na prostą z Ninką :) no i dobrze, że się z domu wyrwałaś nawet jeśli samotnie! a u mnie.. rewolucyjnie, ale jakoś na razie to dla mnie temat tylko na ploty przy szarlotce, może za jakiś czas coś więcej ;-)

trasiu fajnie, że udało Wam się wyrwać na mini urlopik weekendowy! szkoda, że między rodzeństwem takie relacje... ale cóż, wierzę, że robisz wszystko co możesz, na część rzeczy po prostu nie masz takiego wpływu jak byś chciała, ale podobnie jak andariel wierzę, że strasznie Ci z tym źle... z czasem na pewno będzie lepiej! myślę, że jak Marysia pójdzie do przedszkola to na pewno do wielu rzeczy się przyzwyczai i będzie łatwiej... planujecie od września? nooo na pocieszenie dodam, że mój Kubi też średnio się bawi/dogaduje z innymi dziećmi.. odwiedza go często o 9 miesięcy młodszy kuzyn, do niedawna młodszy co chwile bił Kubiego, a on ciągle na niego wrzeszczał (a na wakacjach spędzali razem 4-5 dni w tygodniu), od kilku tygodni zmiana jest taka, że kuzyn może i chciałby coś razem, albo przynajmniej walnąć Kubika czasem, ale ten nauczył się go po prostu unikać - zachowuje bezpieczną odległość przez 90% czasu... wiem, że to marne pocieszenie, ale nie tylko Ty masz charakterne dziecię ;-)
 
Kurka, Trasia, byłaś taka pełna entuzjazmu po tej książce, że już nabrałam pewności, że idzie ku lepszemu... Mogę sobie wyobrazić, bo Miesio w kontaktach rówieśniczych zrobił się nagle upierdliwy. Chyba taki okres trudny, bo wcześniej było ok. Znów kiepsko z dzieleniem się, ale może dlatego, że ostatnie sytuacje dotyczyły nowiutkich zabawek... Trasiu, trzymam kciuki by było lepiej! Ja im dłużej mam dziecko, tym bardziej przekonuję się, że nie wsyztsko zależy od nas, od wychowania. I oczywiście mamy wielkie wpływy, ale raczej wzmacniamy, wygaszamy cechy, które już w Nich są. I to jest ciężka praca...
 
Cześć moje kochane! Spieszę do Was z ogromnymi podziękowaniami za wspaniałe prezenty!

Nutria do mnie dziś zagadała całkiem poważnym tonem, że ma mi coś do przekazania. Jakoś mi to groźnie zabrzmiało... wieczorem na spacerze otrzymałam ogromny pakunek, którego zupełnie się nie spodziewałam!!! Kocyk jest cudowny - normalnie jak La millou! Królik śliczny - tylko go miziać i przytulać! Domyślam się czyja to robota:) No i świetny podarek dla Szymka - strzał w dziesiątkę! Szymek znany jest na osiedlu z ilości i różnorodności posiadanych łopatek. Takiej zdecydowanie jeszcze nie ma - największa z kolekcji i w ulubionym kolorze!

Jestem Wam bardzo bardzo wdzięczna. Nic nie sprawiło mi tak wielkiej radości od dawna! Jesteście kochane i jestem wzruszona normalnie do łez! Szkoda, że mam tak mało czasu na forum teraz, ale jak Kubuś trochę podrośnie to na pewno nadrobię.

Buziaki ogromne!
:-):-):-):-):-)
 
dzięki dziewczyny, strasznie mi z tym źle:( Mam nadzieję, że to w końcu przejdzie, że to taki okres teraz. nie ptorafię sobie wyobrazić, że moje dzieci się nie cierpią. Ja uwielbiam moje rodzeństwo!
Aestima Marysia w stosunku do innych dzieci w swoim wieku też jest gorsza niż była. Nie chce się znowu dzielić, a już było super. Za to ciągle podchodzi do starszych, takich 4, 5 latków i większych i chce się bawić z nimi. Ostatnio na urodzinach mojej babci bawiła się super z 4,5 letnią kuzynką. Bawiły się w księżniczki (inicjatywa kuzynki, ale Marysia dawała radę:), potem w chowanego (inicjatywa Marysi). NIkt z dorosłych się nie wtrącał, dziewczyny dały radę samę, także super! niestety dla młodszych jest w najlepszym razie ignorująca:baffled:
kasiawilde ja miałam nawet zamiar wyslać Marysię do przedszkola już teraz! Znalazłam dla niej miejsce, ona strasznie chce. Ale w grę wchodzi tylko prywatne (brak miejsc w państwowych) i ylko na 2-3 godziny dziennie (ja popołudniami pracuję i nie chcę żeby było tak, że rano Marysia w przedszkolu, po południu ja do pracy, wracam jak ona śpi i widzimy się tylko w weekendy). No ale w przedszkou prywatnym chcą za te 2 godziny dziennie pełną stawkę, ale większość. I musiałabym zapłacić ok 400zł. Nie stać nas na to w tej chwili. Póki co 3 razy w tygodniu przyjeżdża moja ciocia żeby zabrać Marysię na 2 godzinki na spacer, ja w tym czasie mogę coś zrobić w domu.
Ironia Marysia też kilka razy wylądowała w pokoju, ale u nas to nie zda egzaminu, bo to tylko będzie wzmagać jej nienawiść do brata. Nawet jeśli stierdzi, że takie zachowanie nie popłaca to w środku będzie przekonana, że to przez Szymusia. Nie mam zamiaru pogłębiać jej nienawiści jeszczd bardziej. Naprawdę pomaga rozmawianie z nią o wszystkim otwarcie. Np pytam ją ostatnio czy lubi Szymusia. Ona mówi, że nie. Dociekam więc dalej "nie lubisz go cały czas, czy czasem lubisz?" Marysia mówi, że owszem, czasem lubi. No i dowiedziałam się chwilę później, że Marysia lubi jak Szymuś ucieka na czworaka i można go gonić. Ta samą drogą dowiaduję się co jej najbardziej przeszkadza. Głównie to, że on zabiera jej zabawki. I ja to rozumiem, bo przecież dla każdego dziecka to trudne, zwłaszcza w tym wieku.Więc ustalamy, że teraz będę pilnować żeby Szymuś nie zabrał jej klocków. Uczę ją, że kiedy widzi, że Szymuś zbliza się do jej klocków, które układa, niech szybciutko poda mu jakąś inną zabawkę. Szymuś niemal zawsze się nią zajmie. I czasem to działa, ona faktycznie daje mu coś innego. Ale czasem nie zauważy albo po prostu nie poda i Szymuś włazi prosto na jej nowo wybudowaną wieżę z klocków. No i ona zaczyna go tłuc po głowie, wrzeszczy... a ten biedny patrzy na nią przerażony i nie wie co się dzieje.
Marysia sama od siebie nie ma zamiaru się z nim bawić. Nie zagaduje go, nie mówi do niego, po prostu go ignoruje, czasem uszczypnie jak mysli, że nie widzę:-( Nie ma w niej opiekuńczości, o której piszecie o swoich maluchach. Ale jednoczesnie jak coś mu się stanie to się jednak martwi. Ech, trudne to wszystko.
 
Trasia - nie wiem, czy to będzie pocieszenie... ale u nas było bardzo podobnie. pewnie troche łatwiej, bo większy dom, łatwiej dzieciaki rozdzielić.. Dla mnie zostawanie z wszystkimi dziećmi jeszcze jakiś czas temu było naprawdę ciężkie.. bo K. bił młode po głowie - bo przynajmniej była jakaś reakcja.. .
Teraz - K. ma 4 lata, BiP 2,5 jest już naprawdę fajnie. Oczywiście sa chwile kiedy się leją, cały czas łatwiej tylko z BiP lub K, ale są długie chwile, kiedy sie zgodnie bawią. Wiem, ze perspektywa "za półtora roku będzie lepiej" nie jest bardzo budująca.. ale zawsze.. Bo chodzi o to by temu młodszemu dało się sensownie wytłumaczyć że to wolno, tego nie no i młodsze musi być sensownym kompanem do zabaw... A teraz Szymuś jest fajny jak ucieka/goni na czworakach... zawsze jakaś interakcja...
Uwazam, ze to naprawdę super, ze Marysia umie dac mu zabawkę i on się nią zajmuje. !
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry