reklama

Czerwiec 2011

Andariel wiesz u nas ten bilans to już w ogóle wielka ściema i pic na wodę bo naszym pediatrą jest ciocia a rodzinnym wujek. Mieszkają na tym samym osiedlu, widzimy się bardzo często więc stan zdrowia Majki znają doskonale a na bilans pojechałam do ich nzoz-u 20km dalej :-) stwierdziłam że niech już będzie i niech Maja ma porządek w papierach skoro i mam wolne i mogę podjechać.
Przy okazji wysmarowałam oświadczenie że nie wyrażam zgody na szczepienie odra-świnka-różyczka. Ciocia bardzo mnie przekonuje żeby zaszczepić Maję przypominającą dawką tego skojarzonego Pentaximu i już sama nie wiem... Z jednej strony Maja na te trzy dawki wieku niemowlęcego nie miała żadnych reakcji poszczepiennych a z drugiej moja wiedza anty-szczepienna mówi NIE... biję się z myślami...
A maluję półkę co wygląda jak drabina bo same półki są owszem białe ale nogi są w kolorze drewna i ani mi się to podoba ani pasuje ;)
 
reklama
Hej:)

dziś Szymek pierwszy raz w życiu pojechał na weekend do dziadków! Oprócz szpitala, nigdy w życiu się z nim nie rozstawałam. Od rana sprzątam, żeby jakoś zabić czas:) Kuba leży grzecznie w kojcu - z jednym dzieckiem, w dodatku niemobilnym, mam tu dziś luksusowe wakacje;) dlatego wpadłam do Was, żeby napisać, że żyję, mam się dobrze, ale ciężko mi jeszcze znaleźć czas na codziennie wizyty na forum:(

Buźka dla Was!
 
witajcie. Podczytuję, ale u mnie jak zwykle strasznie dużo się dzieje, nie mam jak pisać. Nawet na kibelku spokojnie nie mogę posiedzieć, bo Szymuś wali głową w drzwi wc i wdrapuje mi się na kolana:baffled: Jesli chodzi o relacje rodzeństwa to ostatnie dni jakoś spokojniej. Szymuś dostał kilka razy po głowie, ale było też choć kilka sygnaów ze strony Marysi, że brat jej aż tak bardzo nie przeszkadza... dla nas to sukces.
Dziś byłam z Marysią pierwszy raz w teatrze - było super! Byłysmy na Koziołku Matołku, fajne wesołe. Marysi bardzo się podobało, oglądała całą godzinę z zapartym tchem i nawet się nie bała w straszniejszych momentach.
Wczoraj organizowałam z kolezanką warsztaty skrzypcowe Suzuki więc ostatni tydzień niemal wyjęty z życiorysu. Strasznie dużo roboty było... do tego Szymuś okropnie śpi, przez 4 noce budził się co 5-10 minut, potem spał godzinę i przez kolejne dwie znowu pobudki co chwilę. ma katar i nie może w nocy oddychać biedny.
Poza tym dziś podjęliśmy ostateczną decyzję, że czas coś zmienić w naszym życiu i sprzedajemy nasze mieszkanie, rodzice swoje i kupujemy dwurodzinny dom lub bliźniak. Takie życie nas wykończy, do tego opłaty za nasze 49m są tak wysokie że to jest aż śmieszne (ponad 700zł czynszu za mieszkanie własnościowe bez mediów!!!). Do tego dochodzi kredyt za mieszkanie. Wolę spłacać kredyt za dom i meiszkać w jakiś normalnych warunkach. W czwórkę nie mieścimy się w dwóch pokojach totalnie. No i przy moim systemie pracy bliska pomoc rodziców jest nieoceniona. Zatem proszę o kciuki, żeby jakoś udało nam się posprzedawać te nasze mieszkania...
 
Traschka - mieszkaniowo powodzenia - okropne te opłaty - suma gigantyczna nawet jak na Wawę - nie boisz się mieszkania z Rodzicami ? Fajnie, że się Marysi podobało w teatrze - nasz debiut z ponad rok temu był.
Młoda chora - kaszel, katar, temperatura, jeszcze wieczorem byłyśmy u lekarza bo powiedziała, że uszko ją boli ale nic nie znalazł - poza woskowiną.
 
forever to nie będzie całkiem mieszkanie z rodzicami, szukamy domu z dwoma całkowicie niezależnymi mieszkaniami lub blizniaka. Osobne wejście, kuchnia, liczniki. Tak żeby nikt się drugiemu za bardzo nie wtrącał ale żebyśmy byli blisko. Moi rodzice są mega niekonfliktowi i niewtrącający się. Mama bedąc z dziecmi zawsze pyta co i jak - żeby było po mojemu. Bardzo rzadko w ogóle mówi, że coś zrobiłaby inaczej, a jesli już to w taki sposób, że nikt nie odczułby tego jak wtrącanie się. I nawet wtedy jak pwoiem, że chcę inaczej to ona się dostosowuje. Ja uwielbiam swoich rodziców i mogę być zaślepiona, ale najlepszym odzwierciedleniem panujacych stosunków jest reakcja Marcina, który bardzo się ucieszył i zaangażował w całą sprawę. Skoro facet chce mieszkać w jednym domu ze swimi teściami to znaczy, ze są OK:)
Ale tak jak pisałam - tylko na zasadzie dwóch osobnych mieszkań. Wspólny bedzie tylko ogród, w którym de facto nie zamierzam ruszyć palcem. To rodzice marzą o ogrodzie, mama chce uprawiać marchewki dla wnuków. My zamierzamy tylko z tego krozystać:) A jak się okaże, że nie jest dobrze, to sprzedamy dom i się rozdzielimy. to już nie te czasy, że zostawało się uziemionym w jednym mieszkaniu do końca życia. Trzeba podjąć jakieś decyzje, dla każdego dobre bedzie inne rozwiązanie. ja wierzę, że przy mojej pracy, kiedy to wychodzę ok 15 (za kilka lat pewnie znacznie wcześniej) i wracam o 20 dzieciom i Marcinowi bedzie łatwiej z dziadkami przy boku. I z ogrodem. Na maksa denerwuje mnie kiszenie w mieszkaniu, kiedy to wyjście na spacer narasta do rangi wielkiej wyprawy i pakowania. Nie chcę tak dłużej.
 
Trasia - bardzo dobry pomysł wg mnie:tak:to powodzenia w prędkiej i korzystnej sprzedaży:tak:wiem co czujesz w kwestii czynszu - mamy tak samo zarówno tu, jak w Pruszkowie (ale forever - w Wawie wyjąwszy niektóre dzielnice, gł.ścisłe centrum tam gdzie mieszkasz, też czynsze wysokie były właśnie). Im dalej od centrum tym czynsze większe, zwł.na nowszych osiedlach - piszę teraz o G. - masakra jakaś. O typie budownictwa nawet nie piszę, bo to kartonowe pudełka naciapane jeden na drugim (okropnie nie znoszę jak są dosłownie okna w okna).
forever - odglutowujcie się zatem skutecznie. U nas Leo ma gluta, oboje pokasłują.


W sobotę zaliczyliśmy długi spacer w parku, w którym mam zdjęcia jako roczne dziecko, aż mi się łezka zakręciła. Uwielbiam ten etap jesieni, kiedy jeszcze nie ma wilgoci, słońce jest ostre i ciepłe, liście jeszcze nie pachną zgnilizną tylko tak przyjemnie, sucho.
 
hej

trasia swietny pomysl naprawde. trzymam mocno za was kciuki!!!!!! my mieszkamy wlasnie z rodzicami w jednym domu ale na osobnych poziomach, jedyne czego mi brakuje to podzielonego do tegopodwórka ale na razie nie ma za bardzo jak. niemniej jednak jest całkiem dobrze,zawsze sa pomocni i pod reka i sie bardzo nie wtrącają:) powodzenia!!!!

ja chora do tego mam mldosci i niestrawnosci od tyg ale humor dobry:) rzeczy dla maluszka sie kompletuja, dziś zakupiłam matreial na prześcieradlo i na rożek.....meble w pokoju pomalowane, został mi tylko stoli ale zabrakło mi farby i na razie musze odpocząć od malowania, zdjęcia zrobie jak pokoj dosprzątam:p
 
reklama
Witajcie, ja podczytuję ale w biegu oczywiście, zawsze jest coś do zrobienia.
dziś co prawda mam wolne ale nadrabiałam sprawy urzędowe na które nigdy nie mam czasu.
Julia zdrowa, do żłobka nie chodzi, jeszcze nie dzwonili, w jednym jest na miejscu 7 w drugim na 9. Ja sobie spokojnie czekam na telefon, bo mi nie zależy ale po powiem wam, że już kiedyś jak sprawdzałam listę Julia była na pozycji 6 i 7 a teraz jest na 7 i 9 więc coś tam kręcą.

Trasia...fajny pomysł z tym domem, ja też bym tak chciała ale u mnie toi nierealne niestety.

Forever...życzę zdrówka!!! Calineczka pewnie w żłobku się zaraziła.

Andariel....takie drogie mieszkania w Gorzowie? ja myślałam, że to Wawa tylko takie ma wygórowane ceny.

Marta...u Ciebie 34 tydzień już! Ale to zleciało, a niedawno mówiłaś, że test pozytywny.
Pochwal się i pokaż co malowałaś

Silva...odpoczywaj jak możesz! A jak mały Kubik? Spokojny? Nie ma alergii tak jak Szymi?

Madziolka..ile waży Maja? Jak bilans? Mówiła coś lekarka o stópkach Mai? Co do mojej pracy to niestety na razie nie mam możliwości aby się gdzieś przenieść a co do godzin, to powiem Ci, że cieszę się, że nie mam stale na 6 rano bo to wstawanie mnie strasznie męczy. Ja nie jestem śpiochem, mogę wstawać codziennie po 7 ale 4.50 to naprawdę nieludzka godzina.

Asinka, Aestima
...witajcie :-)
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry