Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.

nie odzywamy sie choc on mnie juz przepraszal ale mam go na razie daleko, patrzec na niego nie moge....chyba ide sie myć i spać
- choć nie do końca w moim stylu są. Ja przeczytałam dziś cały wątek o tej Ś.P. Moderatorce żeby wiedzieć dlaczego - no i moim zdaniem - co też się dało wyczytać między wierszami to co się stało było następstwem innych przykrych - ale nie aż tak - przypadłości zdrowotnych - zator płucny.
Przypomniało mi się jak po naszej wizycie u Andariel było podejrzenie, że Ninka ma ospę a tak naprawdę wysypało tu i tam i tyle....
Zjeżdżalnia średnio - duża ale raczej stroma, z płyty.... Znów chciałam zadymę robić mimo że pusto było no ale jacyś gówniarze się wydzierali - nie chcę być rusofobem ale chyba to z co najmniej mieszanego związku - i niefajnie się zachowywali w stosunku do innych dzieci - do Młodej dzięki Bogu nie. Ale gdy jakaś przemądrzała kilkulatka strofowała Krysię, że nie może wchodzić na zjeżdżalnie "pod prąd" zapytałam dlaczego, bo nie było ruchu. Coś innego jeszcze się nie podobało tamtej, taki typ starej malutkiej chyba. W ogóle zauważyłam postęp ruchowy u Młodej na tle tego miejsca zabaw. Plus swoboda i niejakiej wyrobienie - np. zabawa lalkami - układanie spać, wożenie wózkiem.
- Muzeum Chopina - tam i 4 h można łazić oraz Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Niestety nie dodzwoniłam się do Muzeum Neonów. Jako, że pogoda była to pojechałyśmy z rana ma megawypasiony - najlepsiejszy jaki znam w Wawie - plac zabaw - 2 h, najpierw piaskownica i uczenie się dzielenia zabawkami, potem mała zjeżdżalnia - myślę, że Młoda była w dolnej granicy wieku ale radziła sobie super więc mogłam siedzieć na ławce obok
- potem lody wspólne, kawa dla mnie, spacer w wózku coby zasnęła po okolicznym parku, chwilę pospała, potem kawałek spaceru, znowu plac zabaw część dla starszych - znów sobie radziła super - głównie na czworakach, cała brudna oczywiście była, potem klubo - sklep - Krysia nie chciała nowej książki autora "B.głodnej gąsiennicy" a fajnie wydana. A potem to ja już miałam dość bo było duszno - w sumie ponad 4 h na dworzu, pojechałyśmy do domu. Nie miałam nawet siły na żadne muzeum przed zawiezieniem Młodej do Babci. No ale miałam ekstra fuchę w postaci prania dopiero co upranego dywanu - efekt ganiania bez pieluchy, mimo że Krysia wie że siusiu to do nocniczka.... Pokrzyczałam trochę, bo działanie było celowe, ukucnęła i siu...... 

ale chwalić się nie będę tą ospą...






ona chyba z tych grzecznych i niesprawiających kłopotów?
Też nie może czekać... Przyszły tydzień też niezbyt lajcikowy będzie
A zdecydowanie muszę uporządkować papiery na biurku..... 
