Iwon
Lipcowe Mamy '05
- Dołączył(a)
- 7 Marzec 2005
- Postów
- 7 810
Hej 
Pamka myślałam dzisiaj o Tobie :-) I o hatszept, bo obie nas ostatnio zaniedbujecie
Wyspałam się, hurra! To pewnie zasługa mleka modyfikowanego podanego na śpiocha o 23
A w sprawie mleka - ja daję hippa, ale tak jak muńka, waris i maćku absolutnie się nie ceregielę w podgrzewanie, pilnowanie temperatury (poza tym jak to zrobić? Termometrem mierzyć?). Po prostu mam w butelce zawsze przegotowaną chłodną wodę, dolewam trochę wrzątku, wsypuję proszek, mieszam i gotowe
No, ale kranówy bym dziecku na pewno nie dała! Dla mnie to mega przegięcie
Przecież w nieprzegotowanej wodzie jest pełno syfu, bleee..
Żłobek - ja też mam doświadczenie w tym temacie, więc się wypowiem
Uważam, że te wszystkie krążące opinie są mega przesadzone i niepotrzebnie straszą matki wpędzając je dodatkowo w kompleksy. Myślę, że utarło się takie przekonanie, że żłobek to ostateczność i mniejsze zło. A szkoda. Bo wiele zależy od tego, w jakim wieku poślemy maluszka, do jakiej placówki, jaki będzie tam personel. I jak ono reaguje na otoczenie. Niektóre dzieci nie nadają się nawet do przedszkola, bo taki mają charakter albo pracują w nim "ciocie" które nie są właściwie wyedukowane, bez podejścia i powołania (córka mojej kuzynki codziennie przez dwa lata płakała rano, jak szła do przedszkola). Mój starszak nie miał żadnych problemów z aklimatyzają w żłobku i wiem, że dzięki temu, że tam poszedł jest dzisiaj otwartym dzieckiem, nie boi się i nigdy nie bał ludzi, łatwo nawiązuje kontakty. Nie mieliśmy nigdy problemu żeby go z kimś zostawić.
Minusem są choroby - my przez to przeszliśmy, ale mój mały jest alergikiem i dlatego po kilku poważniejszych chorobach musieliśmy go stamtąd zabrać. Znam jednak dzieci, które tak samo chorują idąc do przedszkola czy do szkoły. Syn mojej kuzynki, wychuchany i wychowywany przez nią do 6-go r.ż. jak poszedł do szkoły to praktycznie przechorował cały pierwszy rok. To normalne kiedy się wchodzi ze znanego dziecku środowiska do miejsca, gdzie są nowe bakterie i zarazki. Tyle, że w żłóbku są maluchy i wiadomo, że takich dzieci bardziej szkoda, jak chorują i są mniej odporne.
MsMickey sweet Gochna :-)
Alijenka kolejnego kła :-) Ja nie używam żadnej podkładki pod lapka, więc nie doradzę
Sunshine fajnie z tym basenem
Waris zazdraszczam kominka i już sobie wyobrażam jak to będzie wszystko sweet wyglądało :-)
Uciekam na naradę
Pamka myślałam dzisiaj o Tobie :-) I o hatszept, bo obie nas ostatnio zaniedbujecie

Wyspałam się, hurra! To pewnie zasługa mleka modyfikowanego podanego na śpiocha o 23

A w sprawie mleka - ja daję hippa, ale tak jak muńka, waris i maćku absolutnie się nie ceregielę w podgrzewanie, pilnowanie temperatury (poza tym jak to zrobić? Termometrem mierzyć?). Po prostu mam w butelce zawsze przegotowaną chłodną wodę, dolewam trochę wrzątku, wsypuję proszek, mieszam i gotowe

No, ale kranówy bym dziecku na pewno nie dała! Dla mnie to mega przegięcie
Przecież w nieprzegotowanej wodzie jest pełno syfu, bleee..Żłobek - ja też mam doświadczenie w tym temacie, więc się wypowiem
Uważam, że te wszystkie krążące opinie są mega przesadzone i niepotrzebnie straszą matki wpędzając je dodatkowo w kompleksy. Myślę, że utarło się takie przekonanie, że żłobek to ostateczność i mniejsze zło. A szkoda. Bo wiele zależy od tego, w jakim wieku poślemy maluszka, do jakiej placówki, jaki będzie tam personel. I jak ono reaguje na otoczenie. Niektóre dzieci nie nadają się nawet do przedszkola, bo taki mają charakter albo pracują w nim "ciocie" które nie są właściwie wyedukowane, bez podejścia i powołania (córka mojej kuzynki codziennie przez dwa lata płakała rano, jak szła do przedszkola). Mój starszak nie miał żadnych problemów z aklimatyzają w żłobku i wiem, że dzięki temu, że tam poszedł jest dzisiaj otwartym dzieckiem, nie boi się i nigdy nie bał ludzi, łatwo nawiązuje kontakty. Nie mieliśmy nigdy problemu żeby go z kimś zostawić.Minusem są choroby - my przez to przeszliśmy, ale mój mały jest alergikiem i dlatego po kilku poważniejszych chorobach musieliśmy go stamtąd zabrać. Znam jednak dzieci, które tak samo chorują idąc do przedszkola czy do szkoły. Syn mojej kuzynki, wychuchany i wychowywany przez nią do 6-go r.ż. jak poszedł do szkoły to praktycznie przechorował cały pierwszy rok. To normalne kiedy się wchodzi ze znanego dziecku środowiska do miejsca, gdzie są nowe bakterie i zarazki. Tyle, że w żłóbku są maluchy i wiadomo, że takich dzieci bardziej szkoda, jak chorują i są mniej odporne.
MsMickey sweet Gochna :-)
Alijenka kolejnego kła :-) Ja nie używam żadnej podkładki pod lapka, więc nie doradzę

Sunshine fajnie z tym basenem
Waris zazdraszczam kominka i już sobie wyobrażam jak to będzie wszystko sweet wyglądało :-)
Uciekam na naradę




Normalnie ręce do kolan już mam nie dość, że w pracy zapierdziel mam okrutny to w domu jeszcze gorzej