Rysica
Mama Szymusia i Monisi :)
Miśki - dzieci odczuwają ból ząbkowania aż do momentu jak cała szerokość ząbka przebije się przez dziąsełko... Monika dolnych ząbków tak nie "przeżywała" jak górną dwójkę także współczuję!!! Teraz przebija się górna jedynka ale powoli i jest ok póki co
siły życzę. i współczuję pracy!!! Mnie czeka powrót do pracy 8 kwietnia brrrrr
Iwon - nie mam tej książki i chętnie przyjmę

uwielbiam wuzetki i chętnie zrobię!!!
a co do chodzenia - to nie wiem jak Muńka uważa, ale ja słyszałam, że nie powinno się "prowadzać dzieci" a takie trzymanie pod paszki i prowadzenie to w ogóle nie ma sensu - kolejny powód do "wymuszania"..... Jak dziecko będzie gotowe, to zacznie chodzić przy meblach
i potem normalnie
u nas nocka ok, Monika się obudziła na chwilkę o 4, ale właściwie od razu zasnęła jak smoka dałam, i spała do 7. W miejscu górnej jedynki widać już białego ząbka tuż pod chyba ostatnią warstwą dziąsełek... Wygląda jakby się już przebił ale jeszcze nie
Iwon - nie mam tej książki i chętnie przyjmę
a co do chodzenia - to nie wiem jak Muńka uważa, ale ja słyszałam, że nie powinno się "prowadzać dzieci" a takie trzymanie pod paszki i prowadzenie to w ogóle nie ma sensu - kolejny powód do "wymuszania"..... Jak dziecko będzie gotowe, to zacznie chodzić przy meblach
i potem normalnieu nas nocka ok, Monika się obudziła na chwilkę o 4, ale właściwie od razu zasnęła jak smoka dałam, i spała do 7. W miejscu górnej jedynki widać już białego ząbka tuż pod chyba ostatnią warstwą dziąsełek... Wygląda jakby się już przebił ale jeszcze nie

Julek non stop na rękach, płaczący marudzący przez 24h. Nawet jak byli goście, to ledwo co się dało pogadać. I cały ten dzień zakończył mega histerią tak, że musieliśmy z M. go lulać na zmianę. A na domiar złego Kornel się wczoraj pochorował. Nic go nie boli, nie ma kaszlu, za to strasznie wysoką gorączkę. Przez dwa dni go leczyliśmy domowymi sposobami, leżał w łóżku, jutro mieliśmy z nim jechać do pediatry. Ale teraz na wieczór mimo zbijania temperatury miał 40 stopni! Dlatego M. pojechał z nim do lekarza dyżurnego. Martwię się :-(