Nadrobiłam..uufff... :-)
My po wizycie moich parentsów. Było super! Zachwyceni Gabioszką, ona nimi. Wybawili się, no i oczywiście Gabi już dziś wieczorem maruda, bo na rączkach u dziadków było taaaaak fajnie. Oj pewnie jutro będę miała kolejne oswajanie z podłogą;-)
W sobotę byliśmy na imprezie urodzinowej i w końcu sobie potańczyłam!! To było nasze pierwsze wspólne wyjście z mężem od porodu!!

i miałam podobnie z jazdą autem, jak kiedyś
hatszept - siedziałam koło męża z przodu, więc jakoś tak dziwnie się jechało na początku:-) Zawsze albo on z tyłu z G, albo ja. Ale fajno, bo jak G jest z moimi rodzicami, to jestem mega spokojna, więc się wyluzowałam. Wypiłam jedno piwo i dziś miałam lekkiego kaca


masakra... Gdyby to słyszeli moi znajomi ze studiów, to by padli!!!
A z tymi mniejszymi @ po ciazy to cos jest, ja przedtem normalnie zwijalam sie z bolu, teraz nawet nie wiem, ze mam, a to ze nie mam czasu sie zwijac, to juz inna bajka ;-)
mi też póki co nie wróciły aż tak silne bóle, ale miałam dopiero dwa razy @. Za to samopoczucie mam mega fatalne i czuję się jak na początku ciąży...
Zdecydowanie nie.
Rysica - fajne fotki Monisi!
mam nadzieję że to szybko minie


, zdarzyło się jej to kilka razy ale od 2 dni to już przechodzi samą siebie
oby szybko minęło!!!!
Ja mam za sobą dwa tyg w pracy - nie jest źle, bo plan mam fajny i nie mam więcej niż 4 lekcje jednego dnia, tak więc żaden bachorek nie zdąży mnie zdenerwować ;-) Za to 5. dnia byłam już przeziębiona

Na szczęście szybko przeszło.
fajowo, że masz tylko tyle godzin. Moja siora oddałaby dużo, żeby nie siedzieć codziennie 8 godzin w robocie, bo strasznie jej żal, że nie siedzi z synkiem. Dziś mi oznajmiła, że po ciuchu liczy na to, że otworzę w przyszłości coś swojego i będzie u mnie pracowała :-)
Czy tylko ja jeszcze zostałam bez @?
Poczytuję Was, ale nie mam sił ani humoru pisać.. Ogólnie to Leni dalej trochę chora, w nocy śpi różnie z naciskiem na kiepskawo, w ciągu dnia buszuje wszędzie i myśli, że umie stać bez trzymania i się puszcza jak tylko wstanie na nogi, więc trzeba jej pilnować co by gdzieś nie huknęła.. No i po schodach mi ucieka, także z oka spuścić jej nie mogę

W pracy mam masakrę, w domu czasu na nic, ogólnie przydałoby mi się kilka godzin dodatkowych..
buźki dziewczyny!
to Ci się córa rozbrykała. Niestety...nadszedł dla nasz wszystkich etap oczu dookoła głowy!
U nas z wtorku na środę i z srody na czwartek nocki calutkie przespane, wczoraj w nocy dwa razy wstawałam, zobaczymy jak będzie dzisiaj.
suuper!!:-)
Dziewczyny, my dzis 11 mamy....szok
woooww!!! sto lat!!
my tez po mega długim spacerku. Mówiłam ze kocham mój wózek??
dziś wiało jak w kieleckim u nas a ja przesiadłam dziecia do spacerówki. I mój daszek zakyka sie az do pałąka - dzieć spiący i osłoniety od wiatru przespał spacerek,
Kasieńka - pani od paputków odpowiedziała.
"Cena kapciuszków u mnie to od 50 zł + 8 zł przesyłka do wymiaru podeszwy 16,5 cm włącznie, powyżej 55 zł + 8 zł przesyłka.
Terminy teraz mi się poprawiają

myślę, że maksymalnie do 2 tygodni. Żeby zamówić kapcie u mnie należy zmierzyć maluszkowi stopę na stojąco w cm i dodać 1 cm luzu. Wymiar ten to wymiar podeszwy kapci.
Do wyboru są wzory jakie już robiłam, jednak przy mniejszych kapciach staram się sama dobierać ostateczne kolory na przody, bo mam różne rodzaje skór i wolałabym dla maluszków dawać te bardziej miękkie (taka jest u mnie np. skóra czerwona)."
mam dość - przewialo mnie. ide cos poczytac i romatycznie walnąć kielicha
ja też między innymi za to kocham swój wózek, bo G może być cała osłonięta od wiatru ;-)
hhmmm....a jakie kapcioszki jeśli mogę spytać?? bo chyba nie jestem w temacie!;-)
Muńka pytanie do Ciebie - czy kiedy dziecko tak się garnie do człapania, to można z nim poudawać i trochę go pooprowadzać? Oczywiście to bardziej takie dotykanie stópkami o ziemię niż chodzenie, bo ciężar jego ciała spoczywa na nas - trzymamy go pod paszkami, ale tak się do tego rwie, że masakra. Sam też już wstaje przy meblach.
takie człapanie, gdzie ciężar ciała utrzymujecie Wy, nie zaszkodzi mu, ale może potęgować chęć przyjmowania takiej pozycji, więc lepiej jak najmniej, żeby wsio przyszło samo. Ale jak już zacznie sam stawać przy meblach, przemieszczać się przytrzymując się ściany, mebli itp. to raczej starajcie się nie prowadzać go za rączki ( chodzi mi o takie klasyczne prowadzenie dziecia z rączkami do góry), a to dlatego, że my w rzeczywistości nie chodzimy z rękami do góry, więc dziecko zupełnie inaczej obciąża wtedy nóżki, zmienia się punkt ciężkości i tym samym równowaga. Maluch zawiesza się na naszych rękach i uczy się nieprawidłowych wzorców ruchowych. Można malucha złapać za wyciągnięte rączki do przodu, stojąc przed nim, wtedy jest oki - lub ewentualnie kupić pchacz.
A u nas dzień KOSZMARNY. Nie umiem jego opisać inaczej

Julek non stop na rękach, płaczący marudzący przez 24h. Nawet jak byli goście, to ledwo co się dało pogadać. I cały ten dzień zakończył mega histerią tak, że musieliśmy z M. go lulać na zmianę. A na domiar złego Kornel się wczoraj pochorował. Nic go nie boli, nie ma kaszlu, za to strasznie wysoką gorączkę. Przez dwa dni go leczyliśmy domowymi sposobami, leżał w łóżku, jutro mieliśmy z nim jechać do pediatry. Ale teraz na wieczór mimo zbijania temperatury miał 40 stopni! Dlatego M. pojechał z nim do lekarza dyżurnego. Martwię się :-(
zdrówka!!!
Zdrowia dla wszystkich chorowitków!!
Sto lat dla miesięczniaków!!!