Cześć dziewczyny.
Trochę mnie nie było i za dużo żeby nadrobić wszystko. Przeleciałam zalewie dwie strony resztę może uda mi się później.
U nas tak sobie. Mi coś się stało w plecy, dokładnie okolice krzyża. Wyciągałam Szymka z kąpieli i coś strzeliło. Ból od cholery. Pierwsze dwa dni były takie ze praktycznie nie mogłam się ruszyć. Dzisiaj trochę lepiej. Już nawet kuśtykam po domu:-) Z Szymonem jak zwykle jazdy z jedzeniem. Mam nadzieję, że to zęby bo inaczej nie widzę powodu tak drastycznej zmiany apetytu. A do tego ostatnio i kupki zielone. A i nie wiem co z tym moim dzieciem jest. Ostatnio przyłapałam go jak próbuje znaleźć w pralce gdzieś resztki proszku do prania żeby go zjadać


Nie wiem czy brakuje mu jakiś składników mineralnych. Wiem że zdarza się że dzieci zjadają kredę, czy zlizują tynk ale proszek do prania?

U nas też wczoraj wiało, że mało głowy nie urwało. Dzisiaj trochę lepiej. Ja też bardziej na chodzie to może wybierzemy się na spacer. Kolejny dzień w domu bez spaceru - jakaś katorga.
U nas Mikołaj dzisiaj zawitał do córy. Ja chyba nie zasłużyłam na prezent;-). Chociaż wczoraj mój P. pytał mnie się czy mam coś dla niego na Mikołajki i odetchnął z ulgą że nie mam nic. Oj faceci:-);-) Szymek ostatnio ciągle coś dostawał więc stwierdziliśmy, ze nie ma co na siłę mu coś kupować. A słodyczy nie chce mu teraz w ogóle dawać.
No nic spróbuje pokuśtykać do kuchni bo muszę coś wymyślić na obiad dla niejadka. A szczerze mówiąc pomysłów już brak, nie mówiąc o wenie. Przez to jego marudzenie z jedzeniem sama myśl o gotowaniu dla niego napawa mnie strachem:-(
Ach i z tego co udało się doczytać:
Polaa zdrówka, aby samopoczucie było lepsze.
Kasienka nasz Sz. tez niewiele mówi. Tak na prawdę dużo mówi ale we własnym języku. Ze zrozumiałych słów to mama, tata, Paba (tak wola na Paulinę), momo (smoczek), nie (kręcąc przy tym bardzo energicznie głową:-)), ta czyli tak, nie ma (a raczej nima), siii (jak coś gorące), ciii czyli cicho i chyba tyle. Paulina w jego wieku rozgadana była na całego. Spokojnie można było z nią już pogadać i potrafiła powtórzyć prawie wszystko. Ale jakoś nie martwię się tym szczególnie. Ważne że w ogóle cokolwiek mówi i to podobno najważniejsze. A i chłopcy podobno później zaczynają mówić od dziewczynek, choć wiadomo, że to nie reguła.
Chwilowo uciekam...