Cześć Kochane!!!
W końcu mam zamiar napisać, nie wiem ile dam radę, bo pewnie zaraz mój Lobuziak zacznie znów krzyczeć...
Korbus kochana trzymam kciuki i jestem z Wami myślami!!!
Marta - gratuluję Maluszka!!! Też 14 rodziłaś?
Miałam mieć cc wczoraj, ale Lenka postanowiła sama wybrać sobie czas narodzin :-). W poniedziałek w sumie od 11 rana miałam regularne skurcze. Jakoś po 22 ostatnie ktg że skurczami co 3 minuty, dostałam potężną dawkę leków uspokajających i nasennych, ale nic nie dały. O 23 przyszedł lekarz i szybka decyzja, że cc od razu.
Zadzwoniłam po Darka i szybkie pobieranie krwi, lewatywa, cewnikowanie, wenflon i ma wozek i na blok.
We wtorek po 12 godz wstałam i nawet czułam się dobrze, chodziłam całkiem nieźle. nie miałam mleka i Lenka się denerwowala. Postanowiłam nie odpuszczac i cały dzień i noc wisiała na piersi. Wczoraj to już miałam tak zmasakrowane skutki i obolałe piersi, że w południe poszłam po mleko. Na szczęście była Olka, pomogła mi i udało mi się nie skorzystać z dokarmienia.
W ogóle miałam wczoraj kryzys, oprócz piersi, które chciałam już sobie odciąć to strasznie bolał mmie brzuch. Ból nie do opisania, prosiłam, żeby usunęli mi drenaż z brzucha, bo to on mnie tak bolał. Dostałam ttylko zastrzyki przeciwbólowe, ale to na nic. Dopiero na obchodzie wieczornym była fajną lekarka i usunęła mi ta rurę z brzucha. Okazało się, że zrobił się już wokół niej stan zapalny.
Jak ja usunęli tak wstałam i jest dobrze. Dzisiaj też chodzę już bez niczego. Wczorajszy kryzys zażegnany. :-) wieczorem dotarł do mnie nawał mleczny. Lenka w końcu najedzona, a ja szczesliwa, bo już zaczynałam wątpić w udane karmienie. Piersi bolą, krwawią, brodawki spekane, ale bepanthen działa cuda. Dziś już jest zdecydowanie lepiej. Wczorajszą noc Lenka w ogóle nie spala, a dzisiaj 3 pobudki, cycuś i dzieciątko śpi. Alleluja :-)
Bardzo liczę, że w piątek wyjdziemy, choć u Lenki zaczęła się żółtaczka fizjologiczna i jeszcze w normie, ale dzisiejsza doba jest najważniejsza. U mnie chyba wszystko dobrze, dzisiaj już super, tylko jakiś płyn się sączy z 'dziury po drenie'. Darek się śmieje, że mam dziurę w brzuchu ;-). Mam nadzieję, że to normalne i nie powód do zatrzymania nas dłużej w szpitalu.
A i jeszcze ten pokój to rewelacja, pomijając, że jest ciągle Darek, pokój daje niesamowitą intymność, spokój. To była naprawdę dobra decyzja.
Ależ się rozpisalam. Lenka śpi najedzona.
Nie mogę się doczekać domu i normalnego netu, żeby Wam wszystkim odpisać. Mam nadzieję, że wiecie, że jestem z Wami ciągle myślami i serduchem.
Buziaki!