Czesc dziewczyny
Chciałam pogratulowac rozpakowanym... Piekne macie dzieciaczki!!! Normlanie do zacałowania
Tym w dwupaku życzę szybkiego rozwiązania!!
U mnie z miarę OK.
Nie wiem ile pisała Palin, bo jestem na bierząco raczej z czytaniem was (jakos nie mogłam sie zebrac), ale nie widziałam, zeby przekazywała dokładne wiesci.
Może nie powinnam tutaj, nie wiem. Jak coś to mnie zbesztajcie.
Jestem po zabiegu usunięcia macicy.
Miałam krwiak który pękł, podobno był wielkosci pięsci i był tak umiejscowiony ze w szpitalu na USG nic nie widzieli

Dostałam krwotoku, którego nie mogli zatrzymac. Dzieciatko dosłownie mi wyleciało razem z macicą

Cóż.. widac tak musiało być... Gdyby w naszym kraju mozna było podwiazac jajowody to zapewne bym to zrobiła, bo wada mojej szyjki jest nie do przeskoczenia

A nie chciałam wiecej dzieci tracić.
Ze względu na mój stan psychiczny przesunął nam sie termin adopcji.
Myślałam, ze wogole nie będzie ona mozliwa, ale pani z ośrodka okazała wielkie wsparcie nam i mamie naszej Oleńki. Imie dla malutkiej wybrała jej matka biologiczna. Postanowiliśmy, ze adopcja bedzie jawna, ale mama Oli powiedziała, ze nie bedzie chciała widywać malutkiej. Nie widziała jej po urodzeniu. Na jej prosbe malutka została od niej zabarana i umieszczona w inkubatorze bo przyszła na świat o 4 tygodnie za wcześnie. Jednak jest zdrowiuśka i w tej chwili przebywa w rodzinie zastępczej.
Byliśmy ja odwiedzić. Jest słodka i przekochana. Krzys zakochany w siostrzyczce do szaleństwa. Codziennie sie pyta kiedy ja zabierzemy.
Wczoraj zaczęliśmy przygotowania do remontu pokoiku. W piątek zaczynamy malowanie. Zamówiliśmy łóżeczko i komody.
I czekamy... Musiałam przedstawic opinie psychologa w ośrodku, ale podobno testy przeszłam dobrze i nie powinno byc większych problemów. Chyba, ze się jej mama rozmyśli, a tego się boje najbardziej... cóż jeszcze 2 tygodnie i zostanie pozbawiona praw bezpowrotnie, bo ma 6 tygodni na to, zeby zmienić decyzję.
Dziękuję dziewczyny za wsparcie.
Jesli pozwolicie to będę zaglądać częściej.
Jak będziemy mieli Olę w domku i wszystko sądownie zostanie załatwione to pokaże wam nasz królewnę, bo póki co nie mogę, wybaczcie. Ale chyba rozumiecie. Jeszcze nie jestem jej matką i mogę mieć kłopoty po udostępnieniu jej wizerunku.
Z reszta mam tylko jedno zdjęcie zaraz po porodzie.