sicilpol
Ma-Ma!
Witajcie 
ja juz pisze z domku, zimno, ale przyjemnie bo w koncu u siebie
kosmitka- ale fajnie, to masz takze inne obywatelstwo? to pewnie Twoi rodzice jako sami podroznicy inaczej zaopatrywuja sie na fakt, ze wnuki sa tak daleko?
moi troche sie tym przejmuja, ze wpierw wybylysmy obie, teraz wnuczek tak daleko, mam nadzieje, ze uda mi sie to im jakos wynagrodzic czestymi wizytami
Z tymi firmowymi rzeczami, to jest tak, ze przeciez dzickow z tego szybko wyrosnie, sa rzeczy, ktore sa dobre i na ktore warto wydac pieniadze, tu sie zgodze
ale kurcze jak widze wlasnie jak pisalas anika- rodzice ledwo wiaza koniec z koncem, a dziecko wystrojone jak bambola, bo musi byc widac, to odechciewa sie 
Potem czlowiek w otoczeniu takich ludzi czuje presje, ze go za plecami obgadaja, ze oszczedza na dziecku
Mam jedna galaz rodziny w Polsce, ktorej w zyciu naprawde poszczescilo sie finansowo. Stac ich na bardzo wiele, ale jak zyje, nie widzialam zadnego dziecka, ktore by bylo tak ubrane, ma byc funkcjonalnie schludnie i juz. Do tego kazde dziecko nie ma tak, ze cos mu sie nalezy (np. komputer, ze o nowym telefonie juz nie wspomne) tylko musza na to zapracowac, czy to dobrymi wynikami w nauce, czy ja sie okaze, ze im to potrzebne.
Kurcze eve, wlasnie, mam tylko nadzieje, ze potem np w szkole dzieci nie przyniosa takich wymagan, bo inne to maja
luczka- masz racje, sa marki, ktore warte sa swojej ceny, ale np. ostatnio bylismy u znajomych, bowiem urodzil im sie chlopiec i pojechalismy sie z nim pzywitac i zwyczajowo dac prezent, ja wybralam reczniczek firmy thun (wg. mnie takze straszne zdzierstwo) zas kolezanka meza, z ktora poszlismy wspomnie (nota bene dziewczyna, ktorej nie trawie grrr) zakupila spiocha burberry
95euro, ja bylam w szoku, tym bardziej, ze tutaj to w zasadzie nie bylo dla malego, tylko by ona mogla sie pokazac, ze ja stac na takie prezenty 
Ale zauwazylam takze, ze jednak ludzie z wiekszych miast, ktorych by bylo na takie rzeczy swobodnie stac, ludzi rozumnych- oni jednak bardziej normalnie podchodza do tematu.
Np. ten reczniczek kolezance bardzo sie podobal i widac bylo, ze sie przyda, a np. tamtej "mojej ukochanej" znajomej meza, dogodzic sie nie da, a na urodziny kupowalismy juz jej akcesoria lui jo, pylones... zawsze falszywy usmiech i nigdy nie widzialam by nosila... taka puzza sotto di naso...
ja juz pisze z domku, zimno, ale przyjemnie bo w koncu u siebie

kosmitka- ale fajnie, to masz takze inne obywatelstwo? to pewnie Twoi rodzice jako sami podroznicy inaczej zaopatrywuja sie na fakt, ze wnuki sa tak daleko?
moi troche sie tym przejmuja, ze wpierw wybylysmy obie, teraz wnuczek tak daleko, mam nadzieje, ze uda mi sie to im jakos wynagrodzic czestymi wizytami

Z tymi firmowymi rzeczami, to jest tak, ze przeciez dzickow z tego szybko wyrosnie, sa rzeczy, ktore sa dobre i na ktore warto wydac pieniadze, tu sie zgodze
ale kurcze jak widze wlasnie jak pisalas anika- rodzice ledwo wiaza koniec z koncem, a dziecko wystrojone jak bambola, bo musi byc widac, to odechciewa sie 
Potem czlowiek w otoczeniu takich ludzi czuje presje, ze go za plecami obgadaja, ze oszczedza na dziecku

Mam jedna galaz rodziny w Polsce, ktorej w zyciu naprawde poszczescilo sie finansowo. Stac ich na bardzo wiele, ale jak zyje, nie widzialam zadnego dziecka, ktore by bylo tak ubrane, ma byc funkcjonalnie schludnie i juz. Do tego kazde dziecko nie ma tak, ze cos mu sie nalezy (np. komputer, ze o nowym telefonie juz nie wspomne) tylko musza na to zapracowac, czy to dobrymi wynikami w nauce, czy ja sie okaze, ze im to potrzebne.
Kurcze eve, wlasnie, mam tylko nadzieje, ze potem np w szkole dzieci nie przyniosa takich wymagan, bo inne to maja

luczka- masz racje, sa marki, ktore warte sa swojej ceny, ale np. ostatnio bylismy u znajomych, bowiem urodzil im sie chlopiec i pojechalismy sie z nim pzywitac i zwyczajowo dac prezent, ja wybralam reczniczek firmy thun (wg. mnie takze straszne zdzierstwo) zas kolezanka meza, z ktora poszlismy wspomnie (nota bene dziewczyna, ktorej nie trawie grrr) zakupila spiocha burberry
95euro, ja bylam w szoku, tym bardziej, ze tutaj to w zasadzie nie bylo dla malego, tylko by ona mogla sie pokazac, ze ja stac na takie prezenty 
Ale zauwazylam takze, ze jednak ludzie z wiekszych miast, ktorych by bylo na takie rzeczy swobodnie stac, ludzi rozumnych- oni jednak bardziej normalnie podchodza do tematu.
Np. ten reczniczek kolezance bardzo sie podobal i widac bylo, ze sie przyda, a np. tamtej "mojej ukochanej" znajomej meza, dogodzic sie nie da, a na urodziny kupowalismy juz jej akcesoria lui jo, pylones... zawsze falszywy usmiech i nigdy nie widzialam by nosila... taka puzza sotto di naso...
Ostatnia edycja:
ciekawe ile to dziecko mialo te spioszki na sobie, w rodzinie meza tez mamy taka "puzza sotto i naso" i zawsze ma skwaszona mine ja mowie ze wyglada jak by miala ciagle smieci pod nosem i zawsze ma wszystko najlepsze bo najdrozsze;-)