• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

cześć mamy polki we włoszech

zyta ,skarbie wiem ze nie mialas na mysli,chyba zle mnie zrozumialas...to pisanie nie zawsze odzwierciedla to co mamy na mysli...moje zdanie takie jak twoje ,ptyni ,anji...ciasne ale wlasne z dala od mamy i tesciowej....
ptynia,jak to co bym wymyslila,???multa vera e propria,nie widzialas jaki piekny medal dostala anja...to i multe bym znalazla,,,
 
reklama
Dzien dobry kobitki,
ale fajny temat poruszylyscie TESCIOWIE:-):-). Ja mam super tesciowke, cos w stylu Aniki...bardzo dobra kobieta, nie odwiedza bo raz, ze teraz ma za daleko, ale jak i miala blisko to nie fatygowala sie w odwiedziny, dwa, wtracac sie nie wtraca, czasami swoje dwa grosze probuje wrzucic ale na koniec doda, i tak zrobisz jak bedziesz chciala;-). Moj P zdaje sobie sprawe che razza di donna è....:-D i nie zdarzylo sie by jej kiedykolwiek musial bronic czy cos w tym stylu. Ogolnie rzecz ujmujac kochamy sie bardzo, szanujemy, zyjemy w zgodzie po prostu. Tesciu niestety odszedl zbyt wczesnie, super byl z niego gosc, mialam z nim super uklady, ale niestety zabraklo.
A..nie wiem czy wasze tez tak maja, bo moja np ugotuje flaczki, zadzwoni do mnie, i mowi, przyjedz po flaczki bo P. smakuja, wszystko dla synusia....nie robi tego zlosliwie, bo prostu tak jej wychodzi. Jak jestesmy w PL to tez wszystko dla P. skacza kolo niego, tzn moja mama zawsze skakala, a ja na szarym koncu:-D, ale to normalne, polska goscinnosc w koncu. Oczywiscie wytykam to mojej tesciowce :-)
Mieszkac z tesciowa sobie nie wyobrazam, z reszta nawet z moimi rodzicami, jak widze w PL te rodzinki miezkajace na "kupie" to zastanawiam sie po cholere ludzie sluby biora. 20-latki z dwojkiem dzieci, tesciami na 40 metrach, rewelacja, no ale to juz inny temat;-)
Ide pobiegac z odkurzaczem
 
dziewuszki ja zmykam ide obiad przygotowac i jak nie bedzie padalo pojade do sklepu cos niecos kupie:-pmam ochote na szpinak...;-)

Milego dnia zycze!!!:-)

Sicilpol napisz cos,czekamy,myslimy...
 
ptynia,jak to co bym wymyslila,???multa vera e propria,nie widzialas jaki piekny medal dostala anja...to i multe bym znalazla,,,
anika no wlasnie jakos mi uciekl ten "medal" dla anji:-). No ale nic to, nadrabiam, czytam, czynnie sie udzielam teraz wiec moze nie bedziesz karac:-D
ja podobnie jak i anja tez potrafie z mama swoja przez pare tygodni sie dogadywac, ale potem jakos nam juz nie wychodzi. Poki mieszkalam w domku z rodzicami mialysmy super raport, wszedzie razem, jak przyjaciolki, ale potem jakos sie rozjechalo jak sie wyprowadzilam i wyszlam za maz. No ale na krotka mete jestesmy brave:)) Zreszta moja tesciowa tez troche sie upilowala odkad mieszkamy tu we wloszech, wiecej czulych słowek, jakies tesknoty w glosie przez telefon, chyba czasem jej brakuje tych rzadkich po rzadkich ale wizyt u niej, obiadkow itp. JEdnak odleglosci chyba najlepiej lecza takie zwiazki.
 
Anika moi nie mieszkaja daleko moze jakis kilometr poltora...ja ogolnie nie moge strasznie narzekac...czasami mnie cos wkurzy,ale to wynika raczej z mentalnosci kobiet tu,nie zrozumcie mnie zle,ale moja np.uwaza,ze maz nie powinien gotowac a nawet talerzy myc bo on pracuje,a ze niby ja to co sie obijam albo na bb siedze w pracy:-Dto sa tego rodzaju wymiany zdan...ja nie widze powodu dla ktorego jesli ma wolny dzien to nie moglby czegos ugotowac zwlaszcza jak ja robie cos innego...dla mojej tesciowej to nie do pomyslenia:szok:eve co do gotowania to tez czasami dzwoni,ale juz domofonem,zejdz zrobilam wam....,bo r lubi,a ze ja nie to juz kit...:-Dale zrobila nam....
 
czasami mnie cos wkurzy,ale to wynika raczej z mentalnosci kobiet tu,nie zrozumcie mnie zle,ale moja np.uwaza,ze maz nie powinien gotowac a nawet talerzy myc bo on pracuje,a ze niby ja to co sie obijam albo na bb siedze w pracy:-Dto sa tego rodzaju wymiany zdan...ja nie widze powodu dla ktorego jesli ma wolny dzien to nie moglby czegos ugotowac zwlaszcza jak ja robie cos innego...dla mojej tesciowej to nie do pomyslenia:szok:eve co do gotowania to tez czasami dzwoni,ale juz domofonem,zejdz zrobilam wam....,bo r lubi,a ze ja nie to juz kit...:-Dale zrobila nam....
Anja ja pamietam jak moja dowiedziala sie ze moj P naczynia zmywal, zapytala, DLACZEGO?????, byla oburzona tym faktem.
Nie mowiac o tym, ze przygotowywal obiadki malemu jak ja bylam w pracy, ze go przebieral, zmienial pannolino, myl, itp, nie do pojecia dla niej!!
 
eve,ten sam typ...jak bylam w szpitalu to dla niej nie do pojecia bylo,ze r moglby jej mleko zrobic i to wszystko o czym piszesz...my glownie o to sie spieramy,mi sie wydaje,ze to duzo od synalka zalezy,czy jej sie da wtracic czy nie...u nas cos wrzuca,ze tak by bylo lepiej a r jej mowi,jeszcze pomyslimy...a w domu mi mowi,ze chyba zwariowala,bo ja zna...ale upierdliwa nie jest...tylko ten podzial rol niby postepowa ale w tej kwestii za grosz...
 
ja juz po obiedzie...giulio juz chrapie ,ide i ja sie kimnac na godzinke...
anja wlasnie o to chodzi,czy syn(corka)pozwoli rodzica "rzadzic ich domem",rodzina..,bo oczywiscie kazda matka chce dobrze dla swego dziecka,i jak ja sie postawie w roli matki,to tez nie chcialabym byc na drugim miejscu w zyciu moich dzieci,ale jako zona rowniez nie jako druga,wiec kazdy powinien miec swoje miejsce w rodzinie,nie pierwsze,nie drugie ,tylko swoje,a to zadanie nalezy wlasnie do meza w naszym przypadku...
 
reklama
ptynia dostalam medal za tesciowa,4 dni z nia raczej,a multa miala byc za brak zdjec,wiec nadrobilam i zdjecia sa bo sie wystraszylam:-Dpracujesz nadal?

anja, tak nadal mam to mini pracke, nie jest konfortowa, ale coś zawsze skapnie "na waciki":-) Piszesz o tej mentalności kobiet tutaj, ja tego właśnie nie pojmuję, chyba jedyna rzecz jaka mi się we Włoszech mało podoba to właśnie to podejście kobiet do (chyba przede wszystkim) synów. Mam znajomą, ktora ma prawie 40 letniego syna, ma mieszkanie dobra prace, pieniadze, a ciuchy do prania przywozi...mamie!! Szlag mnei na to trafia trochę bo widzę że Giuliana młoda już nie jest i ciężko jest ogarnąć matkę w domu, męża chatę, to jeszcze ten jej dorzuca conieco. Mieszka w mieście gdzie jest multum pralni wiec chyba nie tak trudno zrobić samemu pranie swoich brudów. Do tego za każdym razem gdy ich odwiedzam syn obecny jest. NIeraz juz probowałam z nia o tym rozmawiać, no ale ona mówi tylko na to "cosa ti devo dire, sono fatta cosi", i mimo zmeczenia nadal mu pierze z słowa nie powie boby sie przecież jedynak chyba obrazil:wściekła/y: U nas chlop i gary pomyje i ugotuje(moj na przyklad lubi czasem jakas nowosc zapodac:)), dywany wytrzepie, nasi inaczej wychowani, chyba jednak bede sie starala z moim synem jakos tak po polsku postepowac coby kiedyś umiał wyprać sobie skarpetki a nie leciał z nimi do mnie.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry