Po obejrzeniu setek wózków w internecie wpisywałam w google hasło "wady" i nazwy wózków, które mi się spodobały. Po tym wstępnym castingu mój ukochany przeprowadził crash testy w hurtowni wózków. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na Jedo Fyn, kolor wybierzemy, gdy dziecko ujawni nam swoją płeć. Za Jedo przemawia wiele: produkt jest polski, czyli można przypuszczać, że producent zna polskie drogi, które niestety różnią się istotnie od np. holenderskich; poza tym Jedo ma duże gondole (80 cm wewnętrznej długości), więc nawet, gdyby zima trwała długo, to dziecko zmieści się razem ze śpiworkiem, tym bardziej, że w gondoli można podnieść oparcie i pokazać dziecku świat. Siedzisko spacerówki można rozłożyć do pozycji leżącej. Cena też wydaje się przyzwoita. Jakby któraś z Was była ciekawa, to Jedo ma stronę
www.jedo.pl.