Ja tez nie miałam łatwo.Zmoim ukochanym jestem juz 3,5 roku.Kiedy konczyłam klase maturalną,zaczelismy sie zastanawiac nad ślubem.Wszystko zdawało sie proste.Jego rodzice nalegali a moi...wręcz przeciwnie.Twierdzili że nie jestem jeszcze gotowa na zycie małzenskie.Wszysko było zaplanowane,mielismy sie pobrac tego czerwca.Niestety moja mama za duzo wpoiła mi do głowy i zaczełam się wahac.Ten moment wykorzystała jego siostra która była z chłopakiem miesiąc czasu.A my ,,dostalismy''termin na kwiecien.Oczywiscie to mnie zdenerwowało,i stwierdziłam ze nikt nie bedzie mi dyktował kiedy mam wysc za maz.Moze to głupie ale tak sie poczułam.Tak sie stało,a w miedzy czasie brat mojego chłopaka wpadł ..no i same wiecie,wesele jedno potem drugie.No i zabrakło pieniedzy.Zaczelismy kombinowac,i wpadlismy na pomysł zeby to przyspieszyc.Wiecie co mam na mysli...Po dwóch miesiącach naprawde na sie zachciało dzidziusia.Wiec staralismy sie ze wszystkich sił.No i az do dzisiaj..Teraz planujemy pobrac sie na wiosne ,jezeli nie bedzie dzidziusia.A jesli bedzie to bedziemy szczesliwi ze Wreszcie jestesmy razem,no i ze mamy swój wymarzony skarb,czyli dzieciątko