Ja znalazłam żłobek, który jest wielkości pawilonu handlowego, bo właśnie wcześniej tam byłą tzw. Czerwona torebka. Dzieci mają grotę solną, w której sobie wdychają pół godziny dziennie powietrze, potem mają sale która jest cała białą, są tam różne kabelki, lampy lawy, i inne dziwne rzeczy, w tej sali nie istnieje słowo nie, tam dzieci mogą robić wszystko. Jest również w środku boisko, ale to już dla starszych maluchów, mogą sobie pobiegać i pograć w piłkę.
Sami gotują, chodzą na spacery, jest monitoring, nie mogę mieć go na apce w telefonie, bo musieliby się wszyscy rodzice zgodzić, a niektórzy nie zgodzili się, ale mogę wejść na korytarz tak, że panie mnie nie widzą, a ja widzę je, na pewno będę z tego korzystała. Respektują co ma jeść dziecko, czy nocnikuje czy nie, codziennie dostaje raport, co syn zrobił, a czego nie. Znaczy będę dostawała. Jak dla mnie raj na ziemi i mimo, że będę siedziała w domu do lipca, a syn od marca do żłobka, to wiem, że będzie mu tam lepiej, niż codzienne układanie tych samych klocków z matką.