Tak cięzko czasami jest wogóle wstać z łóżka....wiesz co powiedziała mi dziewczyna - Asystentka Dyrektora - że mało się uśmiecham i nie wiedać chęci działania we mnie......ja nie wiem czy mi się wogóle chce jeszcze śmiać i udawać, że wszystko jest ok. Tak właśnie robiłam cały miesiąc, zmuszałam sie do uśmiechania i mówienia, że nic się przecież nie stało....i już nie mogę
Ostatnia edycja:
a ja chciałam pogadac z kimś kto w tym samym czasie przezywa to co ja i czytam wasze posty.... ja zaszłam w ciąże od pierwszego razu jak tylko zaczeliśmy sie starac - brak okresu- dwie kreski radość i plany na przyszłośc wizyta u gin wszystko ok komórka zagnieżdzona potem badania wszystkie w normie , samopoczucie wspaniałe brak nudnosci , humorów itp. kolejna wizyta USG widze moje malenstwo na ekranie pomiar 2,6 cm i nagle pani gin milknie jej wyraz twarzy zapmietam do końca życia - chwile pomilczała i powiedziała to o czym nawet nie wiedziałam ze istnieje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! podejzewam ciąże obumartą ! boze jeszcze teraz becze mimoze już mineło 6 tyg. 2 usg w szpitlu potwierdzające wczesniejsza diagnoze i zabieg na drugi dzień dostałam jakies tabletki na wywołanie ale zaczeły działac po 12 godz. potem zabig i do domu... fizycznie znowu bardzo dobrze nic nie boli a w sercu rana nie do zagojenia....
przepraszam ze taki długi post alle same rozumiecie