reklama

dieta mamy karmiącej

no mi kazała położna odstawić chemiczne mieszanki takie jak majonez keczup czy musztarda i nie jem tego, bez żółtego sera żyć nie potrafie :P
 
reklama
anni
w tym co piszesz podejrzany jest majonez i ser żółty. No i ten dżem... chyba nie truskawkowy? ;-)

Ogórasy są różnie oceniane - niektórzy mówią żeby jeść na potęgę a niektórzy wpisują na zakazaną listę. Więc póki co jem.
 
A jakie jecie owoce?
Ja póki co wprowadziłam jabłka i nie było problemu (odpukać) ale jakoś nie mam przekonania do innych... Wiem że wolno banany - jednak zatwardzają a to w tej chwili dla mnie niewskazane :zawstydzona/y: Co jeszcze można spróbować jeść?
 
Esiu od porodu jadłam truskawki, banany, jabłka i maliny- te ostatnie tkwiły w jogurcie (a w dżemie w szpitalu chyba były czereśnie)
i też zastanawiam się, co możemy tak naprawdę z owoców a czego nie
 
Sorga - dzieki !Wykluczylam na razie majonez...
Efilo dzem wielo -owocowy - ojej wiec truskawki pewnie tez:zawstydzona/y: wykluczylam ... zobaczymy czy to cos da...ser zolty- tez strasznie lubie... nie chce wykluczc i tego:no: ale zobaczymy.

natomiast chce sprobowac kalafiora... macie jakies zdanie na ten temat dziewczynki??

wiecie co ta dieta to chyba rzecz indywidualna - choc jestem pewna ze sa produkty bardziej uczulajace i kolkowe, ale jak was czytam to jednak dzidzia dzidzi nie rowna i kazda z nas inaczej je....:happy2:
 
ja zajadalam sie arbuzami...normalnie jeden dzien bez jednego arbuza to masakra byla normalnie...czulam sie jak narkoman normalnie:szok:Adam przywozil mi po 3-4 arbzy na raz...No i ryby...tez jadlam je codziennie...nic innego nie musialo dla mnie istniec...dziwne..:dull:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry