Hej,
Z tą dietą matki karmiącej to też nie ma co przesadzać. Od pierwszego dnia, podobnie jak Izka, jesm wszystko (a były laski w szpitalu co patrzyły na mnie jak na wyrodną su.., bo one wpingalały suche buły jak podano na kolację pomidora). Nikt nigdy w mojej rodzinien ie miał uczulenia na nic, więc nie miałam podstaw by sądzić że z małą będzie inaczej. Nażarłam się w te lato owoców, lodów, czekolady, wszelkiej maści dań włoskich (z dużą ilością cebuli, czosnku itp.) i ani razu córeczka nie miała wzdęcia, kolki, bólu brzucha, wysypki itp. Gdybym miała jakikolwiek sygnał, że coś jej nie pasuje, to na pewno szukałabym winowajcy, ale absolutnie nie ma sensu z góry uznawać że czegoś tam nie wolno!