cześć kochane

oczywiście zabiegana- do 13 praktyki, potem obiad no i relaksik z małżem :-) i czasu brak :-(
waga mi stoi jak zaklęta- pogrzeszyłam ostatnio :-( najważniejsze, że nie idzie do góry
z egzaminu dostałam dopa :-( bo oczywiście baba wstrętna skorzystała z okazji, że to był ustny egzamin, więc mnie "udupiła". czekała na to od początku mojej nauki tam, ale że wcześniej były pisemne, to musiała dac taką ocenę, jaka z punktów wychodziła. małpa wstrętna
małżon pracuje nadgodziny, więc obiad jeszcze przede mną :-) a dziś proteinki, więc kurak z piekarnika
muszę się pochwalić, że mamy już całkiem wytapetowany pokój i jest piknie

dziś pomyłam okna- to była rzeźnia

tak brudnych okien jeszcze nie widziałam. musiałam umyć framugi mleczkiem, potem płynem, a dopiero potem szyby wyczyścić. poracha- jak tak idzie zapuścić okna, żeby trzeba było cifem myć, bo inaczej nie schodzi??? wrr... ale ważne, że teraz są czyste, a ja już sobie zadbam o to, żeby zawsze były białe, a nie żółte (wręcz brązowe

)
cóż jeszcze chciałam pisać

śpiąca jestem okrutnie dalej. ledwo głowę do poduszki przytulę i już odlatuję ;-) masakra. ale to dlatego, że wszystko takie męczące.
w przyszłym tygodniu pojadę kupić choinkę- nie mamy, a w carfurze były po 25 zł takie średnie- na większą się nie piszemy, bo nie będzie gdzie dać

jeszcze muszę pogadać z ciotką, bo mi ma karnisze, żeby już było wszystko oki na święta
z kuchni już wybrnęłam, wszystko jest pikne

zostaje nam odkładać na remont łazienki, ale prędko pewnie go nie zrobimy
acha- jeszcze mam w planie jutro porwać małża (albo w czwartek) do kina na piłę 3D

bardzo chcemy to zobaczyć.
no nic- jak to zabiegana, to lecę dalej. psa wyprowadzić, pomyć naczynia i kolację przygotowywać :-)
buziam was kochane. i trzymam kciukasy za spadki.
(
mama jak czytasz to buziam cię mocno!!!)