Moja mała ma 7 tygodni, położne w przychodni już od 2. tygodnia powiedziały że można dopajać glukozą (1 łyżeczka na 100ml), to było jak przechodziłyśmy z karmienia piersią na bebiko. Bo podobno dziecku karmionemu cycem wystarczy jako jedzenie i picie tylko mleko mamy (mleko pierwszej fazy ma więcej wody i zaspokaja pragnienie, a w trakcie karmienia staje się bardziej tłuste i dziecko się najada).
Teraz Nadinkę dopajam, ale jeszcze dobrze się nie nauczyłam co, kiedy i ile ma wypić :/ do wyboru jest herbatka (z kopru włoskiego) albo glukoza. Za dużo herbatki na dzień nie można podawać, dlatego daję tylko rano, ewentualnie jeszcze na wieczór troszkę. Mała między karmieniami czasem strasznie płacze i domyślam się że chodzi o picie, mamy trochę suche powietrze w pokoju, a teraz jeszcze upały się zaczynają. Ale jak zbliża się pora posiłku (3 godziny od rozpoczęcia poprzedniego karmienia) to staram się ją przetrzymać żeby wypiła całą butlę mleka. Jak zapełni brzuszek piciem to tyle nie zje. I tak się właśnie dzieje, poprzestawiało jej się, czasem woła jeść, pociągnie połowę albo mniej, zaśnie, za kilkadziesiąt minut się obudzi i dokończy, tak więc karmienie trwa ponad godzinę licząc tą jej przerwę. Jak ja nie lubię kiedy ona tak je, męczy mnie to, ją chyba też
dziula jeśli karmienie się przeciąga i mleko jest już zimne, to trzeba podgrzać, dziecko może mieć problemy z brzuszkiem bo wypiciu zimnego mleka. Ja mam taki podgrzewacz, który szybko gotuje wodę, na chwilę wkładam butlę i już mleko cieplejsze, a i jest funkcja trzymania temperatury 40 C. Tylko niektórzy mówią, że mleko należy "zużyć" w ciągu godziny od przygotowania, a w ciągu pół godziny jak już dziecko zaczęło jeść (bo miało kontakt ze śliną dziecka, bakterie się namnażają). A naszą położną pytałam to powiedziała że można nawet do 1,5h od przygotowania mleko podawać.