Co nie zmienia faktu, że jeśli zajdzie potrzeba pobytu w szpitalu, to lepiej jest mieć swojego lekarza na miejscu. Sama w obu ciążach spędziłam po kilka tygodni w szpitalu. W pierwszej ciąży nie miałam swojego lekarza na miejscu,w drugiej miałam. Jeśli chodzi o samą opiekę, to dużej różnicy nie było. Ale w pierwszej ciąży wykańczał mnie fakt, że nic konkretnego nie szło się dowiedzieć, jak wygląda sytuacja, jakie są dalsze plany co do mnie itp. Na obchodzie lekarza wpadali i wypadali, na badaniach nie byli chętni do rozmowy itp. Mnie to wykańczało psychicznie. W drugiej ciąży wiedziałam, że sytuacja może się powtórzyć, więc wybrałam lekarza z oddziału. Co 2-3 dni do mnie zaglądał na 2 minutki, żeby mi powiedzieć co i jak. Dla mnie dużo lepsza opcja.