• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Dziewczyny ze starań 2022 - bez tabu

  • Starter tematu Starter tematu użytkownik 207953
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Dziewczyny bo tematy różne się przewijają i broń Boże nie chcę nikogo urazić swoim pytaniem ale ciekawa jestem jak u Was wygląda temat porodu i obecności drugiej połówki? Rozmawialiście o tym?
My w pierwszej ciąży i w sumie przed staraniami już chcieliśmy wspólny poród, mój mąż, jest bardzo dobrym człowiekiem i wiem, że by mi pomógł, potem gdy poroniłam co coś w nim pękło i nie mógł sobie długo wydarować, że cierpiałam, szpital itd. w sumie to byłam w szoku bo powiedział mi o tym chyba ze 4 miesiące później jak miał kryzys i bał się kolejnej ciąży bo bał się o mnie... Więc teraz zastanawiam się jak i w jakiej formie wróci temat porodu o ile kiedyś zajdę w ciążę znowu.
Wolałabym bez starego, bo ogólnie jak mnie coś boli, to wolę cierpieć bez świadków.
 
reklama
Widzę, że pisaliście o porodzie. U mnie pierwszy sn i mąż był obecny. Był mega pomocny, tylko miał przykaz stania przy głowie w momencie parcia 🤣 Dumnie przecinał pępowinę i podtrzymywał mi głowę szepcząc bym zamykała oczy (by z wysiłku nie popękały mi naczynka w oczach) Przy drugim miał być, ale że dzieć wypiął się tyłkiem na świat było CC.
 
Mam pytanko.
Nie licząc problemów z zajściem w ciążę - ile byście chcialy mieć dzieci?
Ja marzę, żeby urodzić jeszcze dwójkę. To będą takie małe wieśnięta 😍
Bardzo bym chciała 2, ale raczej nie zdążę...
A tak w ogóle: mam koleżankę w Australii, która pracowała w klinice niepłodności. Sama dzieci nie miała, bo nie było w jej życiu faceta... Z dobrodziejstw swojego zawodu skorzystała dopiero w wieku 42 i 43 lat - urodziła dwójkę w ciągu 2 lat.
 
Jakie masz wskazania do CC?
pierwsza CC brak postępu porodu, zielone wody i tętno malało przy skurczach, drugie CC trochę na wyrost, bo mnie lekarz postraszył, że się boi, żeby się blizna nie rozeszła, bo córka jak na mnie dość spora (byłam patykiem, poza ciążą ważyłam zawsze 45kg na 165cm wzrostu, a Eliza ważyła 3600) więc przeciwwskazaniem była niewspółmierność matczyno-płodowa (wkurzyłam się bo podczas CC jak mnie lekarz kroił to powiedział, że blizna pięknie się zrosła, jakbym nie miała pierwszej cesarki, wiec mogłam próbować PN zwłaszcza, że postęp porodu był), no a trzecia by była już z automatu, bo jestem po trzech CC
 
Ja bym chciała jedno. Słyszałam, że to straszne skazywać dziecko na brak rodzeństwa, ale wolałabym jednemu zapewnić wyższy status życia i lepszy start niż dzielić nasze ograniczone możliwości na więcej pociech. Do tego też dochodzą, mniej ważne ale jednak, czynniki takie jak własną energią, siły, czas dla siebie, fundusze na własne przyjemności. No chyba, że coś by się w życiu cudownie odmieniło że bylibyśmy bogatsi- to dwoje.
Myślę, że to rozsądne co piszesz :)
 
pierwsza CC brak postępu porodu, zielone wody i tętno malało przy skurczach, drugie CC trochę na wyrost, bo mnie lekarz postraszył, że się boi, żeby się blizna nie rozeszła, bo córka jak na mnie dość spora (byłam patykiem, poza ciążą ważyłam zawsze 45kg na 165cm wzrostu, a Eliza ważyła 3600) więc przeciwwskazaniem była niewspółmierność matczyno-płodowa (wkurzyłam się bo podczas CC jak mnie lekarz kroił to powiedział, że blizna pięknie się zrosła, jakbym nie miała pierwszej cesarki, wiec mogłam próbować PN zwłaszcza, że postęp porodu był), no a trzecia by była już z automatu, bo jestem po trzech CC
matko jakich trzech! Dwóch! 😂😂😂😂
 
reklama
Dziewczyny bo tematy różne się przewijają i broń Boże nie chcę nikogo urazić swoim pytaniem ale ciekawa jestem jak u Was wygląda temat porodu i obecności drugiej połówki? Rozmawialiście o tym?
My w pierwszej ciąży i w sumie przed staraniami już chcieliśmy wspólny poród, mój mąż, jest bardzo dobrym człowiekiem i wiem, że by mi pomógł, potem gdy poroniłam co coś w nim pękło i nie mógł sobie długo wydarować, że cierpiałam, szpital itd. w sumie to byłam w szoku bo powiedział mi o tym chyba ze 4 miesiące później jak miał kryzys i bał się kolejnej ciąży bo bał się o mnie... Więc teraz zastanawiam się jak i w jakiej formie wróci temat porodu o ile kiedyś zajdę w ciążę znowu.
dzisiaj o tym chwilę myslalam i jestem na nie. Z tym, że z moim ten temat nie był nigdy poruszony. Więc w sumie nie sądzę żebym zmieniła zdanie.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry