Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
jesli chozi o jedzonko to mi jakos wszystko powoli o normy wraca...z czego sie ciesze niezmiernie bo przez ostatnie miesiace zjadlam tyle slodyczy co chyba nigdy jeszcze ;-)
Hmmm ja przez całą ciąże to może 2 razy miałam taką zachciankę "na śmierć i życie". To był smażony ser camembert z żurawiną i frytkami. Wiem wiem, że nie powinno się jeść pleśniaków, ale wtedy nie myślałam racjonalnie;-) i po prostu MUSIAłAM to zjeść. I jeszcze sobie sama do sklepu jechać bo niestety mój miły stwierdził od samego początku, że nie ma zamiaru mi po nocach do sklepu jeździć. Nieźle co?!:-(
Poza tym czasami mnie na coś słodkiego najdzie chociaż nie przepadałam nigdy za słodyczami. A słodkie to niby na dziewczynkę a my mamy mieć chłopaka...
Więcej jakiś szczególnych zachcianek nie mam. Tylko, że to co zjadam to w ilościach zatrważających
Kachasek ja tez zdecydowanie arbuzowa jestem,juz zjadlam pol(pyyychotka) ledwo dycham,a z druga polowa to moze jeszcze dzis powalcze heheh,no i oczywiscie zielone ogorasy bez soli...tonami pochlaniam...lody magnum z migdalami tez na porzadku dziennym i salatka z pora ...no to chyba juz wszystko hehehehe