48 dzień
Kobietki kochane,
dziękuję za zachwyty nad moim małym facecikiem:-)
Jestem tego samego zdania, co Izyda. Nerwy i rzucanie "szanownymi paniami" nie zawsze przynosi oczekiwany efekt. Odbyłam dziś b spokojną aczkolwiek konstruktywną rozmowę z ordynatorem i zastępcą ordynatora. Pooooomogło. I to jak! Ja myslę, że oni nie do końca byli świadomi pewnych spraw. W końcu nie ma ich na oddziale 24h/dobę.
Powiedziałam, że chciałabym porozmawiać otwartym tekstem nt przeniesienia małego. Powiedzieli, że to oczywiście moja decyzja, oni nie będą mnie nakłaniać do jej zmiany, bo na dobrą sprawę dzięki temu "pozbyliby się" z oddziału b problematycznego "przypadku", w dodadku b kosztochłonnego. A wiadomo jak jest z pieniędzmi w służbie zdrowia. Rozmawialiśmy nt zagrożeń wynikających z transportu itp. Jako matka mam prawo do takiej decyzji. W poniedziałek mały ma kolejne badanie okulistyczne (tutaj są one 1 x w tygodniu), jeśli się okaże, że musi być przewieziony na laser, to od razu może zostać w innym szpitalu.
Jestem zadowolona z efektów tej rozmowy. Wiele spraw sobie wyjasniliśmy. Rzeczowo i spokojnie.
Ja zdaję sobie sprawę, że też nie reaguję do końca racjolnie. Trudno zresztą chyba wymagać ode mnie takiego 100% opanowania.. Mam je na codzień na poziomie 99%. To i tak nieźle (wczoraj spało mi do 50%:-)). Ale to już tyle trwa.. Jutro maluszek zaczyna 8 tydzień na respiratorze..
Dziś lekarze podjęli próbę przejścia na CPAP. 5 godzin Franuś oddychał pięknie! Saturacja 99-100%, tętno 120-130, ale gazometria do bani:-( 78% CO2. Z retencją dwutlenku Franek ma problemy od poczatku. Trzeba było więc wrócić do respiratora:-( Mały tak się wkurzył, że tętno skoczyło mu na 207! Dostał szybko dormicum i się uspokoił. Lekarze powiedzieli, ze będzie miał codziennie zmnieszane parametry respiratora, będą podejmowane też próby z CPAPem, może wreszcie jego organizm załapie o co chodzi..
Ja tak sobie myślę, ze malutek pewnie dopiero z początkiem listopada wyjdzie do domu.. Jestem realistką..
Waga: 1920 gr.
Kochani, moje wpisy tutaj są baaardzo emocjonalne (trudno żeby nie były). Bierzcie więc zawsze poprawkę na to, co piszę.:-) Gdybym opisywałe te zdarzenia za rok, pewnie inaczej by te relacje wyglądały.