ja ide do lekarza za rowny tydzien i juz sie nie moge doczekac zeby sie dopwiedziec jak Filipek sobie lezy

ale chyba na dzien dzisiejsdzy chcialabym zeby nadal glowka do gory gdyz jakos tak zaczynam widziec pozytywy tej cesarki


A co do Świąt, ja jeszcze nie wiem, jak będzie u nas. Ja to bym chciała dużą, rodzinną wigilię u nas w domku, ale mój mąż jest przeciwny - mówi, ze to będzie za wcześnie po porodzie na takie przygotowania. A ja lubię, jak w święta jest dużo ludzi w domu.
Ale dla tych, które jeszcze będą nierozpakowane albo tuż po porodzie i będziecie święta spędzać we własnym gronie to powiem wam, że my mieliśmy jedną taką wigilię - przed narodzinami Jasia. Celowo zostaliśmy wtedy sami we dwoje i akurat bardzo miło to wspominam. Powspominaliśmy stare czasy, dużo rozmawialiśmy i przygotowywaliśmy sie na rodzicielstwo w ciszy i spokoju. To tez ma swój urok.
Myszqua - ale się uśmiałam z hasełka twoje babci

To u mnie już chyba żadnych krwinek nie ma
Musia - my aktualnie słuchamy Kołysanek-Utulanek, głównie dlatego, że Jasiek sobie upodobał, więc razem z nim przy okazji też siostrzyczka w brzuszku słucha.