reklama

Grudniowe mamusie 2008

A teraz jak już nie męczy mnie ciekawość co u was, napiszę wam po krótce (jeśli mi się uda ;-) co się działo).

W piątek u gina ostatnie usg, bardzo dokładne badanie itp.
Wyszłam trochę przerażona, bo mały 2 razy owinięty pępowiną, w okolicy szyi:szok::-( ( na szczęście duży zapas pępowiny, więc bez zagrożenia), do tego szacunkowa waga na ok 3 tyg przed porodem 3600:szok:. Wielkościowo jak w 39 tc:baffled:. Mąż z wielkości dumny, teściówka też, a ja myślałam, że ucieknę sama przed sobą.
Lekarz orzekł, że w ciągu najbliższych 2 tyg. urodzić raczej nie mam szans.

W sobotę pojechaliśmy na wielkie zakupy do Ikea.
W ciągu ok 1h złapał mnie taki ból pleców/brzucha/bioder, że nawet nie byłam w stanie go zlokalizować.
Mama i mąż zawlekli mnie do auta, nawet nie bardzo pamiętam co dokładnie się działo, tak mnie przycmiło.
W aucie mama mi oznajmiła, że jedziemy na porodówkę, bo u ciotki JAKIEJŚTAM tak się zaczął poród:szok:.
Pamiętam, tylko, że na wieść o tym, że niby rodzę -ja uważałam inaczej!!! Rozhisteryzowałam się strasznie- sama nie wiem czemu.

W szpitalu na Izbie przyjęć lekarka po badaniu migdałków przez pochwę orzekła 1,5 cm i wysłała na obserwację.
Leżałam na porodówce, pod kroplówką, ktg, dostałam jakieś zastrzyki, ból się nasilał, a ja słuchałam wrzeszczących babek, które rodziły i miałam ochotę zwiać:zawstydzona/y::-(.

Zrobili mi wszystkie możliwe badania i dopiero po 5 kroplówce trochę mi przeszło.

A było mi to, że synuś chyba mnie nie lubi i uciskał na jakiś nerw:crazy:.
Wczoraj cali i zdrowi wróciliśmy do domku. Ja z opadniętym brzuchem i opuchnięta, a on ruchliwy jak nigdy:baffled:.

Z tej całej "przygody" wyciągnęłam 1 ważny wniosek. Wybrałam do porodu dobry szpital. Obsługa milutka i usmiechnięta potrafiąca podniesć na duchu. I wiem, że urodzę tylko tam, choćbym miała koczować na zwolnienie się miejsca!!!
Zapominajka Ty to masz przezycia.....ale teraz przynajmniej wiesz co i jak:}}}}}
 
reklama
Zapominajko, ta waga maluszka to tylko orientacyjna i bywają ogromne wahania, więc tym się Słonko nie przejmuj :-) Najważniejsze, że wszystko u Was w porządku :-) Owinięcia pępowiną też się nie bój, zwłaszcza, że już o tym wiesz :-) i dzięki temu położne mogą też od razu chwycić odpowiednio pępowinę, żeby się nie zaciskała :-)
 
No Misiówka ty jak zawsze masz racje:*
No Anka to faktycznie dzielna babka ja bym juz wyladowała w wariatkowie....mam nadzieje,nie doswiadczyc tego co ona teraz......
 
Zapominajka - no to nieźle się nadenerwowałaś... mam nadzieję, że to był ostatni raz, a wynikami USG się nie stresuj, teraz może się baaardzo mocno mylić, mi w czasie porodu oszacowali Misię na 3600, a urodziłą się 2980, głowa do góry maleńka, będzie dobrze!!
 
kana - no nie martw się to też da się przeżyć, chociaż jest ciężko, ja z Misią chodziłąm po ścianach 8 dni po terminie i codziennie odbierałam ..naście telefonów od życzliwych terści " Jak się czujesz kochanie?" odpowiedź - "Dobrze" no i wielki okrzyk "JESZCZE DOBRZE?!?!?!" z wielką pretensją, hehehehe.
 
Zapominajka wspóczuję stresu-ale teraz przynajmniej wiesz co jest grane-głowa do góry-będzie wszytsko dobrze:happy:

Misiówka no widzisz Ty masz takie treningi-a ja...nic...brzuszek od czasu do czasu twardnieje i ot tyle...hm...w poniedziałek mam wizyte u ginka i zobaczymy co powie-ale coś mie się wydaję, że przenoszę:baffled:
 
reklama
Paola - zobaczymy, tak czy inaczej doczekamy się, hehehe, będzie dobrze!!

Ja też zmykam do córci, potem drzemeczka i obiadek, więc pewnie zawitam wieczorkiem, ciekawe jakie rewelacje tu zastanę hehehe. Miłego dnia laseczki!!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry