reklama

Grudniowe mamusie 2008

Cześć dziewczyny, widzę, że humorki w tej weekend duzo lepsze niż w poprzedni:-) Ja też miałam super dzień, wybraliśmy się w końcu na zakupy z mężulem i kupiłam parę fajnych ciuszków. Hania była grzeczna, nawet na rączki się nie domagała za często. A potem poszłyśmy (tzn. ja i Hania) na babską inprezkę - spotkanie z moimi koleżankami z pracy. Cały tabun kobitek + cztery niemowlaki:-D No i czuję się jak nowonarodzona.
 
reklama
witam wieczorkiem:-)
u nas dzień udany:tak::tak::tak:
jestem padnięta, bo trochę zaszalałam z porządkami na tarasie:rofl2::rofl2::rofl2:
Mopku, jak tam wypad na miasto, mam nadzieje z zaszalałaś sobie:rofl2::tak::-D
Miłego wieczorku dziewczyny:-D:-D:-D
 
Cześć dziewczyny, widzę, że humorki w tej weekend duzo lepsze niż w poprzedni:-) Ja też miałam super dzień, wybraliśmy się w końcu na zakupy z mężulem i kupiłam parę fajnych ciuszków. Hania była grzeczna, nawet na rączki się nie domagała za często. A potem poszłyśmy (tzn. ja i Hania) na babską inprezkę - spotkanie z moimi koleżankami z pracy. Cały tabun kobitek + cztery niemowlaki:-D No i czuję się jak nowonarodzona.
fajnie, ze zakupki się udały, muszę tez się wybrać po jakieś nowe ciuszki, ale czekam aż trochę schudnę
 
Mopku, jak tam wypad na miasto, mam nadzieje z zaszalałaś sobie:rofl2::tak::-D
Oj, no pewnie, buźki nam sie nie zamykały, tzw. ploty na maxa jak to babole :rofl2::-p czas zapier...ł jak szalony i juz wracac trzeba było :sorry2:no ale do domku jak dotarłam to zaraz łózeczko bo przed oczami wizja wstania o 5 na pierwsze śniadanko Patusi :baffled: no i sie niestety przeliczyłam bo wstała o 4 :-( ( chyba sie jej cos poprzestawiało, przez to, ze tatuś kąpał i kładł lulu:confused:) tak wiec dzisiaj jednak ja jestem pierwsza:-D:tak: wiec Dzieńdoberek
chociaz nadzieje mam malutka, ze jeszcze sobie do 7-8 pośpimy :sorry2:
 
Witam drugiego dnia wiosny. Wczoraj taka ładna pogoda a dzisiaj znowu szaro i buro. No ale może jeszcze się słoneczko przebije.
Wczoraj jak zwykle w sobotę nie mogłam dopchac sie do kompa bo mój brat przejeżdża w weekendy i okupuje internet. Acha muszę Wam w jego imieniu podziękowac za link na zejefajną stronkę. Wczoraj tak się śmiał że aż płakał.

Aniu tysiąc buziaczków dla Fabianka- naszego kolejnego czteromiesięczniaka.
 
Pamiętacie historię z żyrandolem z kryształów co się kiedy s tak uśmiałyśmy? To ta poniżej jest coś w tym stylu:

Wczoraj wybrałam się na imprezę z moimi koleżankami. Powiedzialam mojemu mężowi, że wrócę o północy. "Obiecuje ci kochanie, nie wroce ani minuty pozniej" - powiedziałam i wybyłam.
Ale. impreza byla cudowna! Drinki, balety, znow drinki, znow balety, i jeszcze wiecej drinkow, było tak fajnie, że zapomnialam o godzinie... Kiedy wróciłam do domu byla 3 nad ranem. Wchodzę do domu, po cichutku otwierając drzwi, a tu słyszę tę wsciekłą kukułkę w zegarze jak zakukała 3 razy. Kiedy sie zorientowałam, że mój mąż się obudzi przy tym kukaniu, dokonczyłam sama kukac jeszcze 9 razy...
Bylam z siebie bardzo dumna i zadowolona, że chociaż pijana w cztery dupy, nagle taki dobry pomysł przyszedł mi do glowy - po prostu uniknelam awantury z mężem...
Szybciutko położyłam się do łóżka, mysląc jaka to ja jestem inteligenta! Ha. Rano podczas sniadania, mąż zapytał o której wrócilam z imprezy, wiec mu powiedziałam, że o samiutkiej północy, tak jak mu obiecałam. On od razu nic nie powiedział, nawet nie wygladał na podejrzliwego. "Oh, jak dobrze, jestem uratowana..." - pomyslalam i prawie otarłam pot z czola. Moj mąż, po chwili, spojrzał na mnie serio, mówiąc: "Wiesz, musimy zmienic ten nasz zegar z kukułką".
Zbladłam ze strachu, ale pytam pokornym glosem: "Taaaak...A dlaczego,kochanie?". A on na to: "Widzisz, dziś w nocy, kukułka zakukała 3 razy, potem - nie wiem jak to zrobiła - krzykneła "O kur##!" znów zakukała 4 razy, zwymiotowala w korytarzu, zakukała jeszcze 3 razy i padła na podłoge ze smiechu. Kukneła jeszcze raz, nadepnęła na kota i rozwaliła stolik w salonie. A potem, powaliła sie koło mnie i kukajac ostatni raz - pusciła se głośnego bąka i szybko zaczęła chrapac........
 
Witam w pierwszą niedzielę tej wiosny:-):-)

Wszystkiego najlepszego dla wszystkich solenizantów, sto lat!!!

U nas zaraza chyba przechodzi, :-):-) Tomcio już mniej śpi, a i mi katar już mniej dokucza:-), tylko tatuś teraz dopiero męczy się z wirusem i jeszcze do pracy musi chodzić. :-( Mojemu mężowi tak zmienili grafik,że co drugi weekend pracuje:-(, szkołę ma w pozostałe weekendy:-(, więc soboty i niedziele spędzamy samotnie z Tomciem:-(:-(:-(.Naszczęście wakacje na studiach trwają trzy miechy:tak:.
Pozdrawiam wszystkich:-)
 
reklama
Pamiętacie historię z żyrandolem z kryształów co się kiedy s tak uśmiałyśmy? To ta poniżej jest coś w tym stylu:

Wczoraj wybrałam się na imprezę z moimi koleżankami. Powiedzialam mojemu mężowi, że wrócę o północy. "Obiecuje ci kochanie, nie wroce ani minuty pozniej" - powiedziałam i wybyłam.
Ale. impreza byla cudowna! Drinki, balety, znow drinki, znow balety, i jeszcze wiecej drinkow, było tak fajnie, że zapomnialam o godzinie... Kiedy wróciłam do domu byla 3 nad ranem. Wchodzę do domu, po cichutku otwierając drzwi, a tu słyszę tę wsciekłą kukułkę w zegarze jak zakukała 3 razy. Kiedy sie zorientowałam, że mój mąż się obudzi przy tym kukaniu, dokonczyłam sama kukac jeszcze 9 razy...
Bylam z siebie bardzo dumna i zadowolona, że chociaż pijana w cztery dupy, nagle taki dobry pomysł przyszedł mi do glowy - po prostu uniknelam awantury z mężem...
Szybciutko położyłam się do łóżka, mysląc jaka to ja jestem inteligenta! Ha. Rano podczas sniadania, mąż zapytał o której wrócilam z imprezy, wiec mu powiedziałam, że o samiutkiej północy, tak jak mu obiecałam. On od razu nic nie powiedział, nawet nie wygladał na podejrzliwego. "Oh, jak dobrze, jestem uratowana..." - pomyslalam i prawie otarłam pot z czola. Moj mąż, po chwili, spojrzał na mnie serio, mówiąc: "Wiesz, musimy zmienic ten nasz zegar z kukułką".
Zbladłam ze strachu, ale pytam pokornym glosem: "Taaaak...A dlaczego,kochanie?". A on na to: "Widzisz, dziś w nocy, kukułka zakukała 3 razy, potem - nie wiem jak to zrobiła - krzykneła "O kur##!" znów zakukała 4 razy, zwymiotowala w korytarzu, zakukała jeszcze 3 razy i padła na podłoge ze smiechu. Kukneła jeszcze raz, nadepnęła na kota i rozwaliła stolik w salonie. A potem, powaliła sie koło mnie i kukajac ostatni raz - pusciła se głośnego bąka i szybko zaczęła chrapac........

:-):-):-):-)niezleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee :-D:-D:-D:-D:-D:-D:-D ale sie usmialam fajna masz kukulke i biedny kotek jak sie czuje mam nadzieje ze go nie rozdeptalas;-);-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry